Tak dla sportu

Gdyby w sporcie zawsze wygrywali najbogatsi, igrzyska przestałyby nas cieszyć. Dzięki IT biedniejsi zwiększają swoje szanse.

Gdyby w sporcie zawsze wygrywali najbogatsi, igrzyska przestałyby nas cieszyć. Dzięki IT biedniejsi zwiększają swoje szanse.

Billy Beane mieszka w centrum Doliny Krzemowej, ale sławy w świecie IT nie zawdzięcza bliskości kolebki informatyki. Z zawodu jest menedżerem klubu bejsbolowego Oakland As. Jego drużyna sezon w sezon jest postrachem rywali, u których jeden zawodnik zarabia niemal tyle, ile wynosi cały budżet Kalifornijczyków. Dostawcy IT chętnie zapraszają Beane'a, aby opowiedział o tym, w jaką procę wyposażyć współczesnego Dawida przeciw Goliatowi.

Tajemnica Billy Beane'a

Komuś, kto nie zetknął się z bejsbolem, trudno wyobrazić sobie, w jakim stopniu ta dyscyplina polega na statystyce. Od stu lat mierzy się i przelicza każde zagranie, rzut i odbicie. Beane jako menedżer - i to jest najważniejsze w tej opowieści - skupił się na poszukiwaniu nowych kryteriów pomiaru skuteczności zawodników, zwłaszcza młodych kandydatów na zawodowców. Zorganizował swój klub wokół analizy danych. Odrzucił tradycyjne metody bazujące na intuicji, jak również część statystycznych dogmatów bejsbolu. W efekcie z danych, którymi teoretycznie dysponuje każdy menedżer i trener klubu, Beane potrafił wyłowić znacznie więcej niż rywale. Ponieważ potwierdzeniem jego metod były sukcesy biznesowe i sportowe, stał się rozchwytywanym przez producentów oprogramowania Business Intelligence żywym narzędziem marketingowym. Sam wreszcie zagościł w przemyśle IT, godząc się na posadę członka rady nadzorczej NetSuite, firmy należącej do Larry'ego Ellisona.

Odkąd Beane ujawnił swój dorobek w podręczniku o tym, jak wygrywać w nierównej walce ("Moneyball" - niestety nie można polecić nikomu, kto nie zna podstaw bejsbolu), chętnych do naśladowania metod Oakland As nie brakuje. Na łamach głośnej książki "Competing on Analytics", wydanej przez Harvard Press, przewijają się przykłady ze świata sportu. Obok Procter & Gamble czy Wal-Mart, autor Tom Davenport stawia za przykład bejsbolowy klub Boston Red Sox i futbolowy New England Patriots, których ostatnie sukcesy przynajmniej w dużej części przypisuje sięgnięciu po narzędzia BI.

Pięty Achillesa

O ile Oakland As może być egzotyką, to z pewnością już o czerwono-czarnych z AC Milan słyszała większość Czytelników. Ci, którzy śledzą rozgrywki Ligi Mistrzów, musieli też słyszeć o słynnym MilanLabie. Ośrodek medyczny wsparty technologią miał sprawić, że zawodnicy klubu będą odporni na kontuzje, które są koszmarem właścicieli wydających dziesiątki milionów na transfery gwiazd. MilanLab został wyposażony w narzędzia BI przez firmę CA. Oprogramowanie Cleverpath diagnozuje stan zdrowia piłkarzy w oparciu o 200 kryteriów. W dwa lata po uruchomieniu laboratorium szefowie sztabu medycznego głosili, że udało się zmniejszyć liczbę kontuzji o 90%. Ostatnio wiara w nieomylność MilanLabu jest poddana próbie w związku z przewlekłą kontuzją Ronaldo.

Inny pomysł na wykorzystanie analizy danych do walki z kontuzjami jest testowany na amerykańskiej uczelni Virginia Tech. Tam poprawa wyników sportowych jest drugoplanowym celem. Sportowcy są ofiarą co piątego z 1,5 mln odnotowywanych rocznie w USA ciężkich urazów mózgu. W statystykach przoduje brutalny futbol amerykański.

Sybase przygotował dla Virginia Tech system, który zbiera i poddaje analizie każde zagranie zakończone upadkiem czy zdarzeniem zawodników. Czujniki drgań w kaskach graczy przekazują dane do bazy sztabu medycznego - jeśli przyspieszenie było niepokojąco wysokie, lekarze natychmiast reagują. Ma to olbrzymie znaczenie, bowiem okazuje się, że często zawodnicy w ogóle nie zdają sobie sprawy, iż w trakcie meczu ulegli wstrząśnieniu mózgu i grają dalej. Po meczu analiza danych pomaga zrozumieć, w jakich sytuacjach dochodzi do największego zagrożenia. To pozwoli konstruować specjalne ochraniacze dla zawodników grających na poszczególnych pozycjach. Być może następstwem badań będą zmiany w regułach w najpopularniejszym sporcie w USA.

Nie tylko dla sportowców

Źródła milczą na temat wykorzystania Business Intelligence przez bukmacherów. Boom na rynku internetowych zakładów, niestety kojarzony także ze zjawiskiem korupcji w sporcie, z pewnością zwraca uwagę na potencjał, jaki tkwi w predykcyjnej analizie danych.

SAS Institute szczyci się projektem wykorzystania swoich narzędzi do przewidywania wyników meczów amerykańskiej ligi koszykówki akademickiej NCAA. W oparciu o dane historyczne profesorowie dwóch amerykańskich uczelni stworzyli model, dzięki któremu potrafią ze skutecznością sięgającą 94% wskazać uczestników finałowych rozgrywek, do których pretenduje kilkaset uczelnianych zespołów. Marcowe finały NCAA są większym wydarzeniem niż rozgrywki zawodowej NBA.

Cyber Leo, szczery Kubica

W kontekście powyższego powinniśmy się cieszyć, że trener polskich piłkarzy zadeklarował, iż na pół roku przed mistrzostwami Europy zamierza sięgnąć po wsparcie informatyczne. Na szczęście jest na tyle doświadczonym szkoleniowcem, by wiedzieć, że przesadna wiara trenera w liczby może zgubić najlepszy zespół. Kiedyś zdarzyło się to w polskim futbolu, choć wówczas nikt jeszcze nie słyszał o Buisness Intelligence. Rajdowiec Robert Kubica zaproszony niedawno przez polskiego Della opowiadał o wykorzystaniu IT w bodaj najbardziej skomputeryzowanym sporcie świata. Na koniec kierowca For-muł 1 wyznał: "Nie należy przeceniać tych wszystkich informatycznych nowości, bo można stracić z oczu inne czynniki, które decydują o sukcesie". Dodajmy, że mówił o sporcie, w którym inwestuje się cieżkie miliony w badania i rozwój, aby przyspieszyć przejazd bolidem pojedynczego okrążenia o ułamki sekund.


TOP 200