Sztuczna inteligencja do edytora

Cztery wielkie firmy produkujące edytory tekstów: Microsoft Corp., WordPerfect Corp., Lotus Development Corp. i WordStar International Corp. podejmują prace nad wprowadzeniem elementów sztucznej inteligencji do nowych wersji programów edytujących. Nowe programy mają działać szybciej i bardziej automatycznie. Nie stawiają użytkownikowi wielu pytań. Jak powiedział pewien energiczny, młody dyrektor z Kalifornii: "Moja sekretarka nie ma na to czasu, by się bawić z komputerem w 20 pytań".

Cztery wielkie firmy produkujące edytory tekstów: Microsoft Corp., WordPerfect Corp., Lotus Development Corp. i WordStar International Corp. podejmują prace nad wprowadzeniem elementów sztucznej inteligencji do nowych wersji programów edytujących. Nowe programy mają działać szybciej i bardziej automatycznie. Nie stawiają użytkownikowi wielu pytań. Jak powiedział pewien energiczny, młody dyrektor z Kalifornii: "Moja sekretarka nie ma na to czasu, by się bawić z komputerem w 20 pytań".

Inteligentny edytor będzie indukcyjnie wyprowadzać wnioski na temat najczęściej stosowanych sekwencji rozkazów, będzie sugerować pewne funkcje i rozwiązania, które następnie zastosowane zostaną automatycznie. Ponadto rozpoznawać będzie typowe rodzaje dokumentów. Na przykład dokument rozpoczynający się od słów: "Dear Louise," będzie rozpoznawany jako list i automatycznie formatowany w odpowiedni sposób.

Słownik ortograficzny i tezaurus będą uruchamiane w trakcie pisania dokumentu, po skończeniu zdania. Maszynistka, która pisząc pod dyktando zrobi błąd i napisze np. "Cansas", zobaczy po przejściu do następnego zdania, że "Cansas" zamieniło się na "Kansas" i pierwsza litera miga czekając na zatwierdzenie. Jeśli sekretarka naciśnie klawisz INS, zmiana zostanie przyjęta, jeśli naciśnie DEL, otrzyma z powrotem słowo "Cansas" (co może się jej przydać, jeśli np. opisuje sposób działania nowego edytora).

Nowe edytory nie są jeszcze gotowe. Ich twórcy muszą się uporać z głównym problemem: jaki stopień automatyzacji jest najbardziej potrzebny? Powstaje tu pewien paradoks. Edytor mało zautomatyzowany wymaga wielu ręcznie wprowadzonych instrukcji. Edytor nadmiernie zautomatyzowany wymagać będzie ręcznego kasowania pewnych instrukcji. Problem ten znają fotograficy robiący zdjęcia pod światło lub z kilkoma planami na raz używając zautomatyzowanego aparatu.

Nie istnieje np. jasna reguła, która by wskazywała, kiedy komputer powinien "oflagować" jakiś wyraz jako rzekomo błędny. Już dziś autorzy piszący w kilku językach na raz, używający wielu nazw własnych lub terminów rzadko stosowanych w języku potocznym, mają kłopoty z korzystaniem ze spell-checkera, który im wszystkie nieznane słowa wyrzuca jako błędy. Jeśli edytor ze sztuczną inteligencją zechce działać w podobny sposób i zacznie zgadywać za dużo i zbyt szybko, to oduczenie go od takiego popisywania się może nas kosztować zbyt wiele czasu.


TOP 200