Strusia polityka

Nowy sposób naliczania podatków indywidualnych wprowadzono w Polsce od 1 stycznia br. i właściwie od tego momentu, każdy z nas jest co miesiąc w jakiś sposób ujęty w wykazach przesyłanych do Urzędów Skarbowych.

Nowy sposób naliczania podatków indywidualnych wprowadzono w Polsce od 1 stycznia br. i właściwie od tego momentu, każdy z nas jest co miesiąc w jakiś sposób ujęty w wykazach przesyłanych do Urzędów Skarbowych.

Komputerowy system podatkowy Poltax rodzi się długo i w ciężkich, przysłowiowych już bólach. Wielokrotnie nas zapewniano, że lada dzień wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Jak wiele jest dokumentów podatkowych, pokazuje przykład zapewne największego w Polsce Urzędu Skarbowego Warszawa Mokotów, obsługującego ok. 260 tys. indywidualnych podatników. Co miesiąc do tego Urzędu trafia taka właśnie liczba dokumentów podatkowych, przesyłanych przez pracodawców. Aby uświadomić sobie jak ogromna jest to masa papieru, przyjmijmy, że każdy dokument, to arkusz A4 o grubości 0,1 mm. Zapełnią one w przybliżeniu 5 typowych szaf biurowych.

Proszę się zastanowić, co będzie się działo w Urzędach Skarbowych w I kw. przyszłego roku, gdy taka masa ludzi zechce się rozliczyć z podatku. Niech tylko co dziesiąty podatnik zjawi się osobiście w US, to już będzie koszmar. A na dodatek każdy, kto dostaje wynagrodzenie z dwóch lub więcej źródeł, chce odliczyć koszty lub rozliczyć się wspólnie ze współmałżonkiem, musi i tak zjawić się osobiście.

Z tego, bardzo zgrubnego oszacowania widać, że system powinien działać już od początku lutego br., gdy pierwsze dokumenty podatkowe zaczęły wpływać do Urzędów Skarbowych. Z powodu jego braku, cała działalność US ogranicza się do umieszczania dokumentów w szafach, z nadzieją, że kiedyś - w bliżej niesprecyzowanej przyszłości - zostaną one przetworzone i zapisane w bazach danych systemu podatkowego.

Stan obecny

Nie udało nam się skontaktować z osobami odpowiedzialnymi za realizację systemu podatkowego Poltax, ani ze strony Departamentu Informatyki Ministerstwa Finansów, ani ze strony głównego wykonawcy - firmy Bull. Przedstawione dane są więc raczej szacunkowe i mogą odbiegać od rzeczywistości, ale mamy nadzieję, że stan faktyczny przynajmniej nie jest gorszy.

Sprzęt

Wszystkie Urzędy Skarbowe (jest ich 341) i Izby Skarbowe (po jednej w każdym województwie - 49) w Polsce zostały w zasadzie wyposażone w niezbędny sprzęt do prowadzenia działalności podatkowej. Składają się nań minikomputery Bull DPX2 w różnych konfiguracjach, działające pod kontrolą systemu operacyjnego Unix oraz kilka do kilkunastu inteligentnych terminali (komputery osobiste Zenith 286 lub 386SX).

Wszystkie komputery połączone są w sieć lokalną i zapewniają sprawne zbieranie danych z terminali. I na tym kończą się ich możliwości, gdyż brak jest jakiegokolwiek oprogramowania do zbierania danych.

W chwili obecnej, niektóre z gotowych już instalacji podlegają modyfikacjom, wynikającym ze zmian lokalowych oraz lepszego rozeznania wykonawcy co do właściwej struktury sieci, itp.

Baza danych podatników i program obliczania podatku

Na razie nie działają i nie wiadomo, kiedy będą instalowane na komputerach w Urzędach i Izbach Skarbowych. Niektórzy z informatyków wojewódzkich stworzyli na własną rękę "protezy" systemu, zapewniające podstawowe funkcje. Ponieważ jednak nadal nie wiadomo, jaka będzie końcowa postać systemu, to może się okazać, że dane zebrane przez ich programy dla ostatecznej wersji oprogramowania będą mało przydatne.

Przyczyn opóźnień

Właściwie trudno wskazać, kto jest odpowiedzialny za opóźnienie systemu podatkowego. Niewątpliwie zaważyło na tym wiele powodów, zarówno ze strony polskiej, jak i ze strony wykonawcy. Wydaje się jednak, że podstawowe powody mają charakter czysto personalny: mała identyfikacja ludzi pracujących nad tworzeniem systemu z projektem.

Przystanek w drodze do Kuwejtu

Paradoksalnie, wybuch wojny w Zatoce Perskiej wpłynął dodatnio na stan prac nad systemem Poltax. Wielu informatyków, zatrudnionych do tej pory w systemie bankowym Kuwejtu, podjęło pracę w Ministerstwie Finansów. Była to jednak niestety tylko forma przeczekania ciężkich czasów. Z chwilą zakończenia konfliktu, powrócili na dawne miejsca pracy, pozostawiając system Poltax w stanie rozsypki. Na szczęście, niektórzy pozostali i stanowią czołówkę twórców systemu.

Selekcja negatywna

Jak wiele przedsięwzięć opłacanych ze środków budżetowych, także i system Poltax i ludzie go wykonujący, cierpią na niedostatek środków. System w znacznej mierze wykonywany jest siłami informatyków, zatrudnionych w Ministerstwie Finansów i Izbie Skarbowej Warszawa. Ponieważ zaś wynagrodzenia w sferze budżetowej są niskie, szybkość zmian kadrowych jest imponująca: średnio raz na rok zmienia się cały zespół ludzi pracujących przy systemie Poltax. Oczywiście, są jeszcze wybitni fachowcy, którzy wzięli sobie za punkt honoru doprowadzić system do końca, niezależnie od niskich płac i innych utrudnień.

Selekcja negatywna działa także u wykonawcy pracy - firmy Bull. Wybitny specjalista nie przyjedzie do kraju, gdzie - jak sądzi - białe niedźwiedzie spacerują po ulicach i nie można w południe znaleźć restauracji, w której da się coś przegryźć. Zresztą, wybitni specjaliści we Francji też się cenią i nie myślę, aby mieli ochotę porzucać dobrą pracę na rzecz niepewnej przyszłości w Polsce. W efekcie, ze strony Bulla, nad projektem przez dłuższy czas pracowali ludzie przypadkowi, zbierani w całej Europie (a nawet Azji).

Dodatkową przeszkodę stanowi, związana z ogromną różnicą uposażeń, frustracja polskich pracowników, którzy współpracują bezpośrednio z Bullem. Nie wiadomo bowiem dokładnie, jakie wynagrodzenie otrzymują pracownicy Bulla, ale jeśli dostają tylko 2-3 pensje minimalne we Francji (tzw. SMIC, wynoszący obecnie ok. 5 tys. FRF), to zarabiają ok. 50 mln zł miesięcznie! Jeśli na dodatek są to ludzie o niewielkich kwalifikacjach, to frustracja polskich specjalistów jest tym większa.

Próba ratowania sytuacji

Taka sytuacja trwała mniej więcej do połowy obecnego roku, gdy kierownictwo Bulla wreszcie zorientowało się, że przy obecnym tempie prac, można jedynie oczekiwać zawalenia kontraktu. Miałoby to bardzo niekorzystne reperkusje dla opinii o Bullu (nie mówiąc już o stanie polskiego budżetu). W efekcie, ekipa Bulla została wzmocniona wieloma znakomitymi fachowcami, wysocy szefowie firmy objęli bezpośredni nadzór nad projektem i prace nareszcie ruszyły przyzwoitym tempem.

Byłby to dobry prognostyk, gdyby równocześnie dla ratowania sytuacji i ukończenia prac w sensownym terminie, specjaliści Bulla nie dokonywali cięć w możliwościach systemu. Cięcia te jednak mają miejsce i aby dodać mu jakiekolwiek nowe właściwości, np. połączyć w przyszłości z systemem podatku od towarów i usług (tzw. VAT), trzeba będzie opracowywać go na nowo! Okazuje się też, że obecna polska ekipa nie jest równorzędnym partnerem dla specjalistów Bulla i nie potrafi narzucić swego punktu widzenia, jeśli chodzi o opcjonalne, ale istotne właściwości systemu.

Izolowane wyspy podatkowe

Istotnym problemem jest też kwestia szczelności systemu podatkowego. Stanowi on na razie zbiór odizolowanych wysp podatkowych, bez wspólnej bazy danych o podatnikach. Wynika to z braku ogólnopolskiej sieci przesyłania danych, z której mogłyby korzystać Urzędy i Izby Skarbowe. Mówi się wprawdzie o korzystaniu z sieci POLPAK lub TELBANK, ale wydaje się, że w tak ważne przedsięwzięcie, jak ogólnopolski system podatkowy, należało od razu wbudować możliwości komunikacyjne.

Skazani na sukces?

Kompletne milczenie i odcinanie się od wszelkich rozmów z dziennikarzami kierownictwa Min. Finansów i Bull'a wskazywać może równie dobrze, że chcąc nie chcąc, są oni skazani na sukces. Szukanie alternatywy przypominałoby "płacz nad rozlanym mlekiem". Prawdziwe kłopoty zaczną się w momencie wdrażania systemu w Urzędach Skarbowych. Aby działał skutecznie, w każdym US musi być co najmniej jeden fachowiec, który będzie w stanie odpowiedzieć na każde techniczne pytanie. Tymczasem szkolenie specjalistów opiera się na wykorzystaniu przypadkowych lektorów z renomowanych ośrodków szkoleniowych za granicą i braku przemyślanej polityki szkolenia własnych instruktorów. W Ministerstwie Finansów nie stworzono silnego ośrodka szkoleniowego, zapewniającego fachową pomoc ludziom, pracującym w terenie. Jeżeli fachowego administratora systemu Unix zatrudniono w Ministerstwie dopiero w br., to jakie szanse mają małe ośrodki?

Najgorsze jest jednak to, że w sprawie o tak dalece społecznym charakterze jak publiczne pieniądze, ludzie odpowiedzialni stosują praktykę strusia, ukrywając stan faktyczny nie tylko przed Gazetą Wyborczą, ale również przed prasą fachową.


TOP 200