Streżyńska punktuje zaniedbania PO w informatyzacji

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji, poddała w Sejmie ostrej krytyce informatyzację państwa w minionych ośmiu latach.

Projekty o wartości 1/3 budżetu w wysokości 4 miliardów złotych, którym dysponowała Polska, musiały zostać zgłoszone z końcem 2015 r. do Komisji Europejskiej jako projekty niefunkcjonujące” – podkreśliła Anna Streżyńska, minister cyfryzacji w przemówieniu sejmowym, gdy prezentowano posłom wyniki tzw. audytu rządów dwóch kadencji rządów koalicji PO-PSL.

Zapłacimy po raz drugi

W konsekwencji projekty takie, jak platforma e-usług medycznych czy wydanie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną, których łączna wartość wynosi 1 miliard 330 milionów złotych, będą musiały zostać sfinansowane ze środków budżetu państwa. Anna Streżyńska szacuje, że teraz z budżetu trzeba będzie wydać czterokrotnie więcej (ok. 800 mln złotych – przy czym kwota ta będzie powiększona o wydatki budżetu na wydanie e-dowodu), a dofinansowanie z Unii Europejskiej będzie o połowę niższe niż pierwotnie planowane i spadnie z zakładanego 1 miliarda 114 milionów złotych do ok. 629 milonów PLN.

Zobacz również:

Zgodnie z pierwotnymi założeniami projektów finansowanych ze środków unijnych z 7 osi priorytetowej POIG (Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka) polski podatnik miał sfinansować tylko 15% budowy podwalin systemu elektronicznej administracji w Polsce, czyli z budżetu miało pójść na ten cel 600 mln złotych.

W ocenie Anny Streżyńskiej rządu PO rozpoczęły wydawanie tych miliardów bez jakiejkolwiek zintegrowanej strategii informatyzacji państwa. Tymczasem - w jej ocenie - realizacja projektów informatycznych wymaga centralizacji kompetencji i zarządzania, czemu winno służyć jedno centrum kompetencyjne diagnozujące i weryfikujące realne potrzeby administracji w zakresie IT oraz koordynujące wydatki na informatyzację państwa.

Długa lista zaniedbań

Wśród chybionych inwestycji wskazała na siedem projektów zrealizowanych przez resort finansów i wartych 900 mln zł. „Po zakończeniu całej pracy i wydatkowania tej kwoty, i całego procesu wdrażania tych siedmiu projektów, polski obywatel czy przedsiębiorca nie może wydrukować sobie z systemów informatycznych ministra finansów zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami. Musi składać papierowy wniosek o wydanie takiego zaświadczenia i czekać na załatwienie sprawy urzędowej” - punktowała Streżyńska.

Innym przykładem - mówiła - jest system ePUAP, na który wydano w ostatnich latach 120 mln zł, a który „cechuje się wprost gigantycznym poziomem awaryjności, niskim poziomem zaspokajania jakichkolwiek potrzeb urzędników". Zdaniem Anny Streżyńskiej za identyczną kwotę 120 mln zł, czyli 40 mln dolarów Facebook do 2006 r. pozyskał i obsługiwał 50 mln użytkowników. Za tę samą kwotę ePUAP obsługuje ok. 580 tys. użytkowników i zazwyczaj nie działa. „System ten miał być narzędziem do komunikacji obywateli z administracją publiczną, a stał się Facebookiem dla urzędników” - ironizowała.

Po inwestycjach informatycznych realizowanych w latach 2007-2015 zostanie nie tylko infoafera, ale także mnóstwo opowieści o nieudanych wdrożeniach, takich jak m.in. realizowany w ramach PL ID - czyli projektu obejmującego dowód osobisty z warstwą elektroniczną - projekt ZMOKU, czyli Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika. Budowany wiele lat, nigdy nie doczekał się wdrożenia produkcyjnego, a wydano na niego prawie 32 mln zł. Oprogramowanie nigdy nie zostało wdrożone i nigdy nie zostało wykorzystane w aplikacji, która łączyła później systemy rejestrów państwowych” - powiedziała.

Mówiła też o zakupionym za kwotę 38 mln zł sprzęcie informatycznym przez Centrum Projektów Informatycznych MSW na potrzeby gmin. „Dostarczony do nich przed potwierdzeniem gotowości ZMOKU do wdrożenia, co doprowadziło do tego, że serwery i stacje robocze czekały na aplikacje ZMOKU przez kilka lat w piwnicach tych urzędów i zostały wdrożone do użytkowania już po upływie okresu ich gwarancji” - powiedziała.

By w przyszłości ustrzec się wskazanych błędów, musi powstać efektywny system wydatkowania środków na inwestycje informatyczne przez państwo przede wszystkim z myślą o korzyściach dla obywatela. Należy również zoptymalizować koszty prowadzonych inwestycji informatycznych z lat minionych, by doprowadzić je wreszcie do stanu używalności, a potem wydawać jak najmniej pieniędzy podatników na ich utrzymanie.

Frontem do obywatela

Wizją Anny Streżyńskiej jest zintegrować ePUAP z serwisem obywatel.gov.pl. W licznych wywiadach prasowych podkreśla, że chce „przykryć ten nieprzyjazny interfejs użytkownika w ePUAP, bo jak człowiek wchodzi do systemu, to nie bardzo wie, gdzie się obrócić i co z tego wszystkiego wyniknie”.

W tej sytuacji rozsądnie wygląda pomysł, by portal obywatel.gov.pl stał się jedną, wielką bramą do e-administracji. Wówczas ePUAP będzie swego rodzaju silnikiem, przykrytym przyjaźniejszym i ujednoliconym interfejsem portalu obywatel.gov.pl. Wreszcie obywatel zostanie wyzwolony z znajomości kompetencji poszczególnych organów administracji publicznej i gdy będzie chciał zarejestrować samochód, to znajdzie w portalu taką opcję, nie zaś hasło „ustawa prawo drogowe”.

Jednocześnie Anna Streżyńska zapowiada, że portal obywatel.gov.pl zapewni jednolitą identyfikację wizualną państwa w oczach obywatela. „To nie jest kilkanaście ministerstw, z których każde inaczej się prezentuje, kładzie nacisk na coś innego, PR, lub prezentowanie ministrów w okolicznościach danego wydarzenia, tylko administracja państwa w jednym miejscu” - mówi.

W rezultacie obywatel nie ruszając się z miejsca, nie stojąc w kolejce, nie wyciągając numerka, ma uzyskać dostęp do wszystkich kluczowych usług administracji publicznej.

KOMENTARZ

Sławomir Kosieliński$

W ironicznym tonie audyt przedstawiony w Sejmie podsumował Donald Tusk. Na swoim Twitterze napisał: „Są trzy prawdy: świento prowda, tyz prowda i audyt". To parafraza słynnych słów filozofa ks. Józefa Tischnera, który stwierdził, iż "góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: świento prowda, tyz prowda i gówno prowda". W ten sposób przewodniczący Rady Europejskiej podał w wątpliwość sensowność sejmowych wystąpień oraz merytoryczne przygotowanie do ustnego audytu ministrów nowego rządu.

Ale jest to nieuzasadniony i niesprawiedliwy komentarz wobec informacji przedłożonych przez minister Annę Streżyńską. To akurat „świento prowda”.

Od lat na łamach Computerworld opisywaliśmy silosową strukturę państwa, upodobanie poszczególnych ministerstw do wydawania pieniędzy na systemy teleinformatyczne, „bo Unia daje” i totalne ignorowanie sposobu korzystania z informacji w sieci przez obywateli. Sprawna gmina jest zawsze lepsza od „Cyber-gminy”, zaś mądry i kompetentny urzędnik od zawiłej i niejasnej „e-usługi”.

Niestety, plany pani minister na stworzenie jednego centrum dowodzenia projektami informatycznymi w administracji, usytuowanego oczywiście w Ministerstwie Cyfryzacji, właśnie tracą aktualność. Minister sprawiedliwości wymyślił, zaś Rada Ministrów na to przystała pomimo głośnego sprzeciwu Anny Streżyńskiej, że należy powołać pełnomocnika rządu (już nawet nie Ministerstwa Sprawiedliwości) ds. informatyzacji wymiaru sprawiedliwości. Został nim poseł Michał Wójcik, zaufana osoba Zbigniewa Ziobry. Zapamiętajmy poniższe zdanie z opinii Minister Cyfryzacji w tej sprawie, być może ostatni niezależny pogląd, jaki mogła wygłosić:

Wątpliwości [dot. powołania nowego pełnomocnika - przyp. red.] potęguje jeszcze umocowanie pełnomocnika jako Pełnomocnika Rządu a nie Pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości, gdyż w powyżej zarysowanym kontekście ustawowego umocowania Ministra Cyfryzacji w zakresie odpowiedzialności za zadania informatyzacji państwa, wynikającym przecież z ustawy o działach administracji rządowej, propozycja ta w rzeczywistości spowoduje, iż Minister Cyfryzacji w ustawowym zakresie zadań z zakresu informatyzacji w aspekcie informatyzacji wymiaru sprawiedliwości będzie miał niejasną sytuację ustrojowo-prawną. Należy stwierdzić, iż sytuacja taka może rodzić wątpliwości w zakresie zgodności z art. 7 ust. 1 i 2 ustawy o Radzie Ministrów”.


TOP 200