Strategie dla polskiej telekomunikacji (2)

Telekomunikacja na obszarach wiejskich wymaga bardzo poważnych inwestycji. W Polsce na stu mieszkańców wsi przypada 2--3 telefonicznych podłączeń abonenckich, wliczając w to aparaty ogólnodostępne. Drugą część propozycji przełamania impasu przedstawia na naszych łamach prezes Fundacji Telefony Polskie.

Telekomunikacja na obszarach wiejskich wymaga bardzo poważnych inwestycji. W Polsce na stu mieszkańców wsi przypada 2--3 telefonicznych podłączeń abonenckich, wliczając w to aparaty ogólnodostępne. Drugą część propozycji przełamania impasu przedstawia na naszych łamach prezes Fundacji Telefony Polskie.

Operatorzy lokalni: droga pozyskiwania środków inwestycyjnych

Fragmenty sieci na najniższym poziomie wymagają największej części nakładów inwestycyjnych. Często mówi się, że koszt ostatniego kilometra to 60--70 % kosztów budowy sieci do abonenta. Inwestycje na poziomie lokalnym przynoszą jednak najlepiej postrzegalne przez społeczeństwo rezultaty. Stąd też znacznie prościej jest znajdować indywidualnych inwestorów, jeśli można im pokazać "namacalny" efekt wykorzystania ich funduszy.

Od bardzo wielu lat w Polsce praktykowana jest metoda pozyskiwania środków inwestycyjnych od klientów zainteresowanych towarem lub usługą. Wprowadzenie ograniczeń przy pobieraniu przedpłat i mechanizmy rynkowe w znacznym stopniu wyeliminowały to zjawisko. Jednym z nielicznych wyjątków pozostaje telekomunikacja, choć i tu zmieniły się nieco warunki: z darowizn na rzecz operatora nastąpiło przejście na rozliczenie w usługach. Paradoksalnie, jest to układ niekorzystny dla obu stron. Dla operatora oznacza to zmniejszenie wpływów od abonentów i groźbę utraty płynności finansowej; dla klienta -- wymuszoną przedpłatę na towar.

Przedpłaty przyszłych abonentów pokazują determinację lokalnych społeczności w uzyskiwaniu dostępu do usług telekomunikacyjnych. Metoda ta pozwala na uruchomienie inicjatywy, a także w wielu przypadkach na wkład rzeczowy (praca przy kopaniu rowów itp.). Znakomita większość stacji abonenckich zainstalowanych na terenach wiejskich to właśnie wynik działalności komitetów.

Dużym problemem w przypadku wiejskich komitetów jest rozdrobnienie inicjatyw i fragmentaryczność rozwiązań: obszar działana komitetów telefonizacji rzadko obejmuje teren większy niż wieś ponadto występują trudności z przyłączeniem wybudowanej sieci do sieci TP S.A. W efekcie powstaje wiele rozwiązań prowizorycznych i przestarzałych technicznie.

Komitety telefonizacji -- pieniądze zabrane od najbiedniejszych

Komitety powstają z potrzeby zaradzenia sytuacji bez wyjścia. Gromadzone są często bardzo duże środki -- w przeliczeniu na abonenta. Dodatkową motywacją jest możliwość "wychodzenia" dofinansowania. Dotacje takie jednak rzadko przekraczają 30% zgromadzonych funduszy, często czeka się na nie latami, a sieć na kilkadziesiąt chałup pozostaje dla TP S.A. kłopotliwym podarunkiem.

To dziwne, że nikt jeszcze nie zauważył, iż rozdawnictwo na rzecz telekomunikacji wiejskiej to darowizny trafiające na koniec do komercyjnej firmy, jaką jest TP S.A. Na dodatek funkcjonuje ono w taki sposób, iż obdarowywany tylko na tym traci. Rozdrobnione enklawy wybudowanej przez komitety sieci przyłączane są najczęściej do funkcjonujących jeszcze starych central, które i tak nie radzą sobie z obsługą ruchu. Przyłączenie kilkudziesięciu wsi sprawiłoby, że opłacalna byłaby inwestycja w nową cyfrową centralę.

TP S.A. nie spieszy się jednak z wymianą centrali. Posiada za małe środki inwestycyjne i inwestuje je, zgodnie z logiką, w centrale w dużych miastach lub na poziomie tranzytowym - czyli tam, gdzie praktycznie natychmiast przyniosą wymierne korzyści finansowe.

Dlaczego więc komitety nie złożą się na kupno nowej centrali?

Otóż trudno w kilkadziesiąt osób sfinansować zakup centrali dla kilku tysięcy abonentów. Natomiast zakup małej centrali na powiedzmy 100 abonentów nie na wiele się zda. Musi ona i tak zostać przyłączona do starej centrali - co nie zawsze jest technicznie możliwe (najczęściej jest to bardzo skomplikowane i drogie). Na dodatek ruch zamykający się wśród 100 abonentów jest tylko drobnym odciążeniem starej centrali, w zestawieniu z bezpośrednią obsługą wspomnianych 100 abonentów. Zaiste, zaklęty krąg niemożności.

Można jednak inaczej

Metodą pozwalającą na sprawniejsze wykorzystanie lokalnego potencjału jest tworzenie lokalnych firm operatorskich. W takim przypadku przechodzimy na wyższy poziom cywilizacyjny gospodarki towarowo-pieniężnej. Zamiast przedpłat mamy tu do czynienia z inwestycjami kapitałowymi, chociaż nadal możliwe są różne formy wkładu: pieniężna i rzeczowa (w postaci pracy, udostępnienia terenu, pomieszczeń itp.).

W rezultacie odpowiedź na pytanie, kto może okazać się realnym inwestorem na uważanych za mało atrakcyjne obszarach, jest paradoksalna: w znacznej mierze jedynie kandydat na abonenta. Można mu proponować wysokie opłaty lub też zaproponować współwłasność, czyli udziały w firmie telekomunikacyjnej. O ile w pierwszym przypadku zarówno abonent jak i kandydat na abonenta będą czuli się oszukani, o tyle w drugim przypadku znajdą się po tej samej stronie co firma.

Czy jednak dotychczasowe wyniki kilkudziesięciu spółek, które uzyskały zezwolenie na działalność operatorską mogą zachęcać do inwestowania nie tylko z chęci posiadania telefonu, ale zgodnie z zasadami rynku kapitałowego, czyli z chęci zysku? Według publikowanych danych z pewnością nie.

Dodatkowa motywacja w postaci własnego telefonu jest więc niemal niezbędna. Jedynym realistycznym organizacyjnie rozwiązaniem jest tu jednak konieczność łączenia się kandydatów na abonentów w grupy inwestycyjne, czyli tworzenie lokalnych firm telekomunikacyjnych. Tak powstałe regionalne organizmy gospodarcze mają większą szansę na osiągnięcie wyższej sprawności gospodarczej niż TP S.A. Szanse lokalnych operatorów:

* możliwości mobilizowania lokalnego kapitału na cele inwestycyjne;

* minimalizowaniu finansowych nakładów inwestycyjnych poprzez wykorzystanie już istniejących zasobów lokalnych;

* zwiększeniu wpływów od abonentów poprzez intensywny marketing ukierunkowany na konkretnych abonentów (praktycznie niemożliwy w skali dużych firm);

* zwiększeniu wpływów od abonentów na terenach wiejskich dzięki większej penetracji sieci;

* wprowadzaniu dodatkowych usług, dla których infrastruktura telekomunikacyjna spełnia rolę służebną;

* zmniejszeniu kosztów utrzymania poprzez zastosowanie systemów cyfrowych (mały pobór mocy, mniejsza awaryjność, ograniczone czynności konserwacyjne itp.);

* wyeliminowaniu zjawisk korupcji i "opłat" pobieranych przez pracowników operatora bez jego wiedzy poprzez wyrobienie poczucia wspólnej własności firmy u jej klientów;

* lepszemu rozeznaniu lokalnych potrzeb (planowanie rozwoju sieci, asortymentu usług, taryf itp.)

Czy działalność lokalnej firmy operatorskiej może być opłacalna?

Eksperci Fundacji "Telefony Polskie" przeprowadzili obliczenia symulacyjne dla teoretycznej lokalnej firmy operatorskiej. Zostały one następnie powtórzone już dla konkretnego przypadku dwóch eksperymentalnych spółek utworzonych w ramach programu pomocowego PHARE.

Z obliczeń tych wynika, że prawidłowo zorganizowana spółka (bez nadmiernego zatrudnienia) obsługująca ok. 5 tys. abonentów (czyli obszar dawnego powiatu zamieszkały przez ok. 20 tys. ludzi), działająca na bazie nowoczesnego sprzętu ma szansę na samobilansowanie się, jeśli nie będzie odprowadzać na rzecz TP S.A. więcej niż 70% swoich wpływów (opłaty dla TP S.A. za rozmowy "wychodzące" z sieci lokalnego operatora). Odprowadzanie dla TP S.A. połowy przychodów, zapewniłoby inwestorom rentowność porównywalną z długoterminowymi wkładami oszczędnościowymi. W tym miejscu warto przypomnieć, że od strony inwestycyjnej lokalny operator pokrywa 60--70% globalnych kosztów całej sieci telekomunikacyjnej w przeliczeniu na abonenta.

Czy jest szansa na lokalne zebranie kapitału?

Ogłoszony przez Fundację "Telefony Polskie" latem 1990 r. konkurs na regiony pilotowe dla programu Phare "Telekomunikacja Wiejska" przyniósł rezultaty, które zaskoczyły organizatorów: regiony pokrywające obszarem niemal połowę terenów wiejskich w Polsce w udokumentowany sposób deklarowały inwestycje w wysokości równoważnej (wówczas) kwocie 500--800 USD na abonenta. Wynik ten może być dzisiaj podważony hasłem o ogólnym zubożeniu ludności na terenach wiejskich.

Nie ma obecnie jeszcze żadnych danych, na ile dostępność usług telekomunikacyjnych może pozwolić zmniejszyć inne koszty prowadzenia gospodarstwa. Biorąc jednak pod uwagę same tylko odległości, jakie rolnik musi przebywać dla załatwienia spraw, które można załatwić telefonicznie, inwestycja powinna zamortyzować się w ciągu zaledwie kilku lat. 1500 USD nie wystarczy na benzynę na przejechanie Polonezem 30 tys. kilometrów.

Według szacunków wykonanych przez TP S.A. względnie łatwe do uruchomienia zasoby inwestycyjne na terenach wiejskich (fundusze zgromadzone przez komitety, subwencje gmin itp.) sięgają ok. 10 bln zł, czyli ok. 500 mln USD. Jest to kwota mała w stosunku do potrzeb, lecz zbyt duża by ją zmarnować. Sięgnięcie po te pieniądze bez zmiany polityki gospodarczej grozi kontynuowaniem rozdrobnienia i technicznych nonsensów. Natomiast dla uruchomienia większych środków niezbędne jest więc wypracowanie przez administrację rządową mechanizmów promujących inwestycje.

Wbrew popularnemu mniemaniu, nie oznacza to konieczności dotacji ze Skarbu Państwa (lub innych źródeł), gdyż wobec skali potrzeb oczywiste jest, że nas na to nie stać. Istotniejsze jest raczej wprowadzenie różnorodnych mechanizmów. Zwolnienie inwestycji (a nie darowizn, jak to jest w obecnej ustawie o podatku dochodowym) w infrastrukturę telekomunikacyjną na terenach wiejskich od podatku dochodowego z pewnością stanowiłoby doskonałą motywację dla małego biznesu, funkcjonującego na terenach wiejskich. Na dzisiaj bowiem bardziej opłaca się poczekać, aż zainwestują inni i płacić za usługi telekomunikacyjne (nawet jeśli nominalnie będą więcej kosztować), gdyż zaliczane są one do kosztów działalności (oszczędność 40% na podatku dochodowym).

Z oszacowań Pekao S.A. wynika, że globalna wartość depozytów ludności w bankach osiągnęła w połowie 1993 r. wartość 250 bln zł (łącznie złotowych i dewizowych). Oznacza to, że nie bacząc na marne oprocentowanie (dopiero roczny termin depozytu pozwala uciec inflacji) Polacy trzymają w bankach równowartość ponad 15 mld USD. Przyblokowanie polskiego systemu bankowego złymi długami powoduje, że środki te w ograniczonym stopniu przyczyniają się do pobudzania gospodarki. Zrównanie w preferencjach wkładów oszczędnościowych (nieopodatkowanie odsetek wobec opodatkowania dywidend) i inwestycji w infrastrukturę telekomunikacyjną z pewnością pomogłoby w pozyskaniu bardzo znaczących funduszy inwestycyjnych.

Najistotniejszym jednak hamulcem jest niejasne otoczenie gospodarcze inwestycji w lokalną telekomunikację. Pomijając szalone trudności, jakie mają kandydaci na operatorów w uzgodnieniach technicznych z TP S.A., to niesławne "Zarządzenie nr 25" byłego Prezesa TP S.A. stawia wszelkie inicjatywy na z góry straconej pozycji. Dzięki niemu TP S.A. w praktyce wewnętrznie dotuje połączenia w ruchu lokalnym opłatami z połączeń międzymiastowych i międzynarodowych oraz wpływami z opłat za przychodzące do Polski połączenia międzynarodowe. Proponowany innym operatorom sposób rozliczeń w przypadku niewielkich "powiatowych" spółek oznacza odprowadzanie 80--90% przychodów do TP S.A.

Co może wnieść program Phare?

Kreowanie nowych koncepcji wymaga odwagi, ale i odpowiedzialności. W każdej koncepcji znajdują się słabe punkty. Mimo że koncepcja uwzględnienia w strategii rozwoju telekomunikacji tworzenia lokalnych operatorów nie jest unikalna w sensie ogólnoświatowym (Anglia, Finlandia, Japonia, USA), to w przyzwyczajonej do centralnego sterowania Polsce stanowi istotny przełom. Wobec braku doświadczenia zarówno po stronie inwestorów, jak i po stronie administracji odpowiedzialnej za sektor telekomunikacji Wspólnota Europejska postanowiła przyjść z pomocą finansując utworzenie eksperymentalnych spółek operatorskich oraz utworzenie narzędzi do monitorowania przebiegu eksperymentu, a następnie upowszechniania doświadczeń.

Jednym z zadań programu "Telekomunikacja wiejska" jest dostarczenie materiałów do przygotowania metody rozliczeń między operatorami, która nie dyskryminowałaby lokalnych inicjatyw, a równocześnie nie obciążała potencjalnymi stratami ogólnokrajowego operatora (TP S.A.). Z chwilą, gdy wytworzona zostanie sytuacja pozwalająca uzyskiwać lokalnym operatorom stopę zwrotu kapitału (IRR - ang. Internal Return Rate) nie gorszą od wieloletnich rachunków oszczędnościowych, koncepcja taka może przyciągnąć część zasobów ludności. Ponadto łatwiejsze będzie pozyskiwanie kredytów zarówno krajowych jak i zagranicznych.

Środki przeznaczone przez Wspólnotę nie są "do jednorazowego użytku". Nowoczesny sprzęt telekomunikacyjny dostarczony doświadczalnym spółkom stanowi tzw. aport rzeczowy. Oznacza to, że po zakończeniu pierwszego etapu program będzie dysponował papierami wartościowymi udziałów w spółkach. Papiery te z chwilą wykazania rentowności spółek zyskują wartość zwielokrotnionej spodziewanej dywidendy. Majątek ten na mocy umowy z Ministrem Łączności tworzy fundusz, który będzie mógł stać się zalążkiem systemu wspomagającego finansowanie kolejnych przedsięwzięć.

Bardzo istotnym elementem programu jest opracowywanie rozwiązań modelowych, będących rodzajem wzorów dla grup inicjujących podobną działalność na swoim terenie. Dotyczy to zarówno spraw prawnych i organizacyjnych, jak i technicznych. Nie chodzi tu oczywiście o narzucanie rozwiązań lecz o wskazywanie przetartych dróg i informowanie o trudnościach, które występowały przy ich realizacji.