Stagnacja

Wprowadzane przez rząd Jerzego Buzka reformy odsunęły na dalszy plan zainteresowanie podatkiem katastralnym, który jeszcze do niedawna jawił się jako koło zamachowe rynku GIS w Polsce. Także powiaty i nowe województwa są ciągle w organizacji, brakuje im pieniędzy na rozwiązanie podstawowych problemów (np. jak dowieźć uczniów do gimnazjów), aby mogły rozpocząć prace nad powiatowymi i regionalnymi systemami informacji przestrzennej.

Wprowadzane przez rząd Jerzego Buzka reformy odsunęły na dalszy plan zainteresowanie podatkiem katastralnym, który jeszcze do niedawna jawił się jako koło zamachowe rynku GIS w Polsce. Także powiaty i nowe województwa są ciągle w organizacji, brakuje im pieniędzy na rozwiązanie podstawowych problemów (np. jak dowieźć uczniów do gimnazjów), aby mogły rozpocząć prace nad powiatowymi i regionalnymi systemami informacji przestrzennej.

Rząd uznał, że do sprawy pobierania podatku katastralnego wróci w 2003 r. Dopiero wtedy rozstrzygnie się spór między Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji a Ministrem Finansów o model katastru w Polsce: kataster wielozadaniowy (zadanie na lata) czy rejestr podatku od nieruchomości (do natychmiastowego wprowadzenia). Do tego czasu okrzepną zapewne powiaty i upowszechni się Krajowy System Informacji o Terenie, by móc przypuszczać, że przeważy koncepcja katastru wielozadaniowego, tj. aby do tzw. katastru fizycznego, obejmującego ewidencję gruntów i nieruchomości, prowadzonego przez służby geodezyjne, dodać wartość fiskalną, czyli podatek katastralny.

Ogłoszony niedawno przetarg na wykonanie rejestrów sądowych (skomputeryzowanie m.in. ksiąg wieczystych) zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości o rejestrach sądowych wskazywałby jednak, że wciąż ma szansę pomysł stworzenia krajowego systemu katastralnego w formie sprzężonych modułów funkcjonalnych katastru fizycznego, prawnego (identyfikowanego z instytucją ksiąg wieczystych) i fiskalnego (rejestr podatku od nieruchomości).

Tymczasem na mocy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 24 marca 1999 r. zostały wprowadzone jednolite standardy techniczne do opracowań geodezyjnych, kartograficznych i Krajowego Systemu Informacji o Terenie. Odtąd każdy wykonawca systemu informacji przestrzennej, w którym miałyby się znaleźć warstwy geodezyjne np. gruntów i nieruchomości, będzie musiał przestrzegać instrukcji technicznych wydanych przez prezesa Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii (GUGiK). Przygotuje to skutecznie rynek do przyjęcia koncepcji GUGiK tzw. wyprawki geodezyjnej vel informacyjnej, tj. geodeci powiatowi mieliby przygotowywać odpowiednie warstwy i udostępniać je odpłatnie zainteresowanym, dzięki czemu zakup już opracowanych numerycznie warstw, wg jednolitych w całym kraju standardów, byłby znacznie tańszy od ich samodzielnej budowy.

O ile to rozporządzenie porządkuje prace nad GIS, o tyle projekt kolejnego rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie warunków organizacyjnych, kadrowych i technicznych, jakie powinny być spełnione przez gminy wnioskujące o przejęcie zadań i kompetencji określonych w ustawie - Prawo geodezyjne i kartograficzne, zdaniem Związku Miast Polski (ZMP), najsilniejszej organizacji samorządowej, wbrew pozorom utrudnia lub wręcz uniemożliwia przekazanie gminom tych zadań. Co to oznacza? Gdyby rozporządzenie weszło w życie, samorządy straciłyby możliwość samodzielnego tworzenia systemów informacji przestrzennej. Ponadto projekt narzuca samorządowi m.in. zakup sprzętu i programów informatycznych, nie precyzując, o jaki sprzęt i oprogramowanie chodzi. W opinii ZMP, z projektu wyziera wręcz nieznajomość zagadnień informatycznych autorów, którzy posługują się niejasnymi i nieprecyzyjnymi określeniami typu: "... urządzenia do kopiowania i powielania dokumentów metodami klasycznymi i cyfrowymi" czy "... specjalistyczne urządzenia i szafy do przechowywania danych cyfrowych".

Jeśli nie samorządy, to...

przemysł i firmy handlowe. Skoro administracja publiczna jest zajęta reformami, firmom zajmującym się GIS pozostają zlecenia od przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, wodociągowych, energetycznych czy sieci handlowych np. stacji benzynowych lub hipermarketów. Telekomunikacja stawia na tzw. paszportyzację sieci, która umożliwia umiejscowienie na mapie ewentualnych awarii. Potentaci naftowi, jak Petrochemia Płock czy British Petrol, poprzez analizy zorientowane przestrzennie chcą na bieżąco znać wyniki sprzedaży w poszczególnych regionach kraju z podziałem na konkretne wyroby. Koncern tytoniowy Philip Morris kontroluje w ten sposób, ile paczek papierosów kupili np. mieszkańcy Częstochowy, a ile Pcimia. Ułatwia to radykalnie podejmowanie decyzji o rozpoczęciu akcji promocyjnych czy też wzmożeniu kampanii reklamowych na rynku lokalnym.

Novum w zastosowaniach GIS niesie działalność Otwartych Funduszy Emerytalnych. Podobnie jak sieci handlowe, potrzebują one informacji, ile zawarto umów w grupach wiekowych, gdzie i jacy akwizytorzy są najbardziej efektywni. W tym celu na rzecz jednego z funduszy i jej agenta transferowego powstała aplikacja, wykorzystująca obiektową bazę danych z danymi o akwizytorach, obrazująca liczbę zawartych umów na numerycznej mapie kraju z podziałem administracyjnym i strukturą demograficzną. Zwłaszcza ta warstwa jest szczególnie przydatna w planowaniu strategicznym OFE. Mniejszą uwagę przykłada się do osad wiejskich, gdzie przeciętna wieku przekracza 45 lat, a wymusza skupienie sił w miastach z przewagą ludności poniżej tego wieku.

Technologie i metodologie

Specjaliści zwracają uwagę, że w tym roku GIS coraz bardziej ewoluuje w stronę hurtowni danych. Kierunek ten nadał Intergraph oprogramowaniu Geomedia czy Bentley - MicroStation. Ujednolicenie formatów ułatwia wymianę plików między aplikacjami różnych producentów. Można wykorzystywać jedną bazę danych do analiz przestrzennych, co jest szczególnie ważne przy tworzeniu systemów bezpieczeństwa miasta, często opierających się na warstwach powstałych w przedsiębiorstwach komunalnych w różnych formatach.

W projektach GIS uderza usilne dążenie do obejmowania wszystkich zagadnień w fazie projektowej. W konsekwencji prace nad założeniami trwają nawet 3 lata, a gdy konkretna instytucja przystępuje do wdrożenia, okazuje się, że brak pieniędzy uniemożliwia jego całościową realizację, szybki postęp technologiczny zaś pozbawia projekt atutów nowoczesności. Wciąż rzadkie jest myślenie o GIS jako pracy ustawicznej, gdzie kolejne warstwy można dokładać z roku na rok, zgodnie z wcześniej wytyczonymi celami.

Wciąż nie rozwiązana jest sprawa udostępniania obywatelom analiz GIS przez Internet. Prawo nakazuje każdorazowo pytać o zgodę Głównego Geodetę Kraju, jeśli jako podkłady pod analizy zostały wykorzystane mapy geodezyjne lub zdjęcia lotnicze z państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego. Gdyby jednak Główny Geodeta Kraju nie zgodził się, samorząd miałby problemy w upowszechnieniu tą drogą np. planu zagospodarowania przestrzennego, będącego podstawowym dokumentem dla społeczności lokalnej.


TOP 200