Średnie jest piękne

Gdy rynek oprogramowania ERP wśród dużych firm powoli się nasyca, producenci systemów w coraz większym stopniu kierują swoją ofertę marketingową do firm średniej wielkości.

Gdy rynek oprogramowania wśród dużych firm powoli się nasyca, producenci systemów w coraz większym stopniu kierują swoją ofertę marketingową do firm średniej wielkości.

Po pewnych modyfikacjach zarówno oprogramowanie, jak i stosowane w skali ogólnoświatowej metodologie przeprowadzania wdrożeń mogą w Polsce być z powodzeniem stosowane także w stosunkowo niewielkich przedsiębiorstwach.

Większość producentów systemów informatycznych Enterprise Resource Planning (ERP) podczas tegorocznych targów CeBIT prezentowała rozwiązania reklamowane jako lepiej przystające do potrzeb przedsiębiorstw średniej wielkości. Dwaj najwięksi producenci europejscy - Baan i SAP - pokazali nowe, komponentowe wersje swoich systemów: Baan Series i R/3 4.0. Inne pakiety, np. MFG/PRO firmy QAD, już od pewnego czasu mają takie cechy. Dzięki modułowej budowie systemu możliwe jest stopniowe wdrożenie, bez konieczności jednorazowego inwestowania w cały pakiet oprogramowania.

Możliwość kupowania i instalowania tylko wybranych elementów powinna zainteresować polskich użytkowników, dla których nawet obietnica uzyskania oszczędności w okresie kilku lat nie była dotychczas zbyt kusząca, ze względu na wysokie koszty zakupu i instalacji oprogramowania.

Nie dla opornych

Określenie "firma średniej wielkości" nie jest jednoznaczne i częstokroć nie przystoi do zachodnich standardów. "Jeżeli zdefiniujemy ją jako przedsiębiorstwo zatrudniające od 50 do 300 pracowników, to w Polsce jest już kilkadziesiąt podobnych wdrożeń ERP" - mówi Tomasz Ignaciuk, wiceprezes firmy doradczej DCL System. Zdaniem przedstawicieli firm doradczych, z tym segmentem rynku wiązane są największe perspektywy.

Podstawową cechą utrudniającą zastosowanie ERP w polskich przedsiębiorstwach średniej wielkości jest niedostateczna - w porównaniu z wielkością obrotów czy tempem rozwoju - zdolność do zmian i reform struktury oraz procedur działania firmy. To sprawia, że główną przeszkodą na drodze do udanego wdrożenia systemu przestaje być niedoskonałość samego oprogramowania. Na plan pierwszy wysuwa się natomiast czynnik ludzki. "Podczas wdrożeń w przedsiębiorstwach średniej wielkości pojawiają się problemy charakterystyczne dla tego typu firm. Właściciele często nie są menedżerami z wykształcenia, a samoukami. Poza tym ciągle funkcjonują stare schematy współpracy. Sukces rynkowy bywa czasami tak duży, że firmy nie nadążają ze szkoleniem i reorganizacją swojej działalności" - mówi Tomasz Ignaciuk. Wzrost świadomości osób podejmujących decyzje w polskich firmach średniej wielkości nie nadąża za postępem w dziedzinie narzędzi, które w mają wspomóc podejmowanie decyzji.

A jednak się kręci

Prostszym zadaniem jest przystosowanie systemów i technik implementacji, choć również wymaga od wdrażających uwzględnienia specyfiki lokalnego rynku. Na szczęście dla sprzedawców systemów i firm zainteresowanych ich użytkowaniem, po pewnych modyfikacjach zarówno oprogramowanie, jak i stosowane w skali ogólnoświatowej metodologie przeprowadzania wdrożeń mogą w Polsce być z powodzeniem stosowane także w stosunkowo niewielkich przedsiębiorstwach. "Przykładem może być nasza technika wdrażania systemu R/3, w której szczególnie ważne jest dogłębne przeanalizowanie działania dotychczasowego systemu informatycznego firmy. W przypadku średnich polskich firm rezygnujemy z tego, ponieważ przejście z dotychczas eksploatowanych systemów do ERP zazwyczaj wiąże się z całkowitą zmianą podejścia menedżerów do informatyki w firmie" - twierdzi Dariusz Mazurek, dyrektor ds. doradztwa w zakresie zarządzania w & Touche Polska.