Specjalista od stacji kosmicznych

W Polsce na komputerowym wspomaganiu projektowania przedsięwzięć nie można jeszcze zarobić dużych pieniędzy. Firmy zachodnie od niedawna badają zapotrzebowanie naszego rynku na tego rodzaju oprogramowanie. Na Zachodzie można na tym interesie zbić fortunę. Tak, jak to zrobił nasz rodak, Jerry Blach.

W Polsce na komputerowym wspomaganiu projektowania przedsięwzięć nie można jeszcze zarobić dużych pieniędzy. Firmy zachodnie od niedawna badają zapotrzebowanie naszego rynku na tego rodzaju oprogramowanie. Na Zachodzie można na tym interesie zbić fortunę. Tak, jak to zrobił nasz rodak, Jerry Blach.

Jerry Blach (Jerzy Błach) urodził się w 1948 r. w Gliwicach. Ukończył Wydział Matematyki Uniwersytetu Śląskiego, specjalność - metody numeryczne. W 1979 r. podjął brzemienną w skutki decyzję emigracji zarobkowej do Stanów Zjednoczonych. Osiadł w Houston, gdzie przez pierwszych pięć lat ciężko pracował, jednocześnie studiując informatykę i zarabiając na życie.

Pierwszej pracy po studiach nie wspomina zbyt mile. Druga, w przedstawicielstwie angielskiej firmy Metier, przyczyniła się do jego późniejszej kariery. Tu zdobywał doświadczenie w zakresie komputerowego wspomagania projektowania przedsięwzięć, a jego praca wpadła w oko szefowi, panu Sherbertowi.

Gdy Sherbert zmienił pracę, nie zapomniał o Jerrym i wkrótce ściągnął go do swojej firmy czyniąc wspólnikiem. W ten sposób powstała firma SBI (Sherbert Blach, Inc.). Tak się składa, że w Houston mieści się centralne biuro NASA - organu administracji państwowej Stanów Zjednoczonych. W biurze zatrudnionych jest ponad 2,5 tys. urzędników koordynujących zlecenia rządowe i poszukujących podwykonawców do ich realizacji. W Stanach obowiązuje bardzo wąska specjalizacja. Bardziej opłaca się zatrudnianie fachowców najwyższej klasy na zlecenie, za odpowiednim wynagrodzeniem, niż utrzymywanie pracowników etatowych.

NASA w zakresie kompleksowej obsługi lotów wahadłowców kosmicznych korzysta z usług firmy IBM. IBM ze swej strony zleca część swoich zadań podwykonawcom .Jednym z nich jest firma SBI. Po pierwsze zajmuje się kompleksowym planowaniem naziemnej obsługi wahadłowców w czasie lotów i między nimi (nie wchodzą w zakres jej zainteresowań prace naukowe i badawcze). Po drugie para się kompletnym planowaniem budowy stacji kosmicznej (3 osoby).

SBI świadczy również usługi na rzecz poprzedniego pracodawcy, firmy METIER, która w międzyczasie zmieniła nazwę na LUCAS MANAGEMENT SYSTEMS. Firma LUCAS stworzyła specjalny język programowania, ARTEMIS, dedykowany komputerowemu wspomaganiu projektowania przedsięwzięć. Na bazie tego języka powstało szereg programów poczynając od niedrogich (ok. 1000 USD), możliwych do wykorzystania przez średnie firmy, do superwyspecjalizowanych (ok. 10 tys. USD), usprawniających bardzo duże projekty. SBI jest VAR-em (Value Added Reseller) firmy Lucas, zajmując się sprzedażą ich produktów i aplikacji, a także świadcząc usługi na rzecz końcowego użytkownika.

Jerry na pytanie, jak jednym zdaniem zdefiniowałby działalność swojej firmy, odpowiedział: "Firma konsultacyjna, wykorzystująca komputerowe wspomaganie projektowania przedsięwzięć". W firmie zatrudnionych jest 18 osób, planistów i programistów. Firma praktycznie nie inwestuje żadnych pieniędzy w reklamę, stawiając przede wszystkim na jakość usług. Jej obrót w 1992 r. wyniósł ok. 1,5 mln USD. Wiele firm chciało odkupić udziały w SBI, proponując nawet 5 mln USD, ale wspólnicy nie chcą jeszcze iść na emeryturę, widząc ogromne, potencjalne możliwości w tego rodzaju działalności.

Jerrego miałem okazję poznać w marcu br. przy okazji promocji oprogramowania firmy LUCAS na rynku polskim, zorganizowanego przez Budimex Soft. LUCAS, potentat w branży "Project Management" (obroty w 1992 r. - 100 mln USD, przedstawicielstwa w 24 krajach świata), zaprosił Jerrego do wygłoszenia wykładu na temat jego doświadczeń w wykorzystaniu języka ARTEMIS do wspomagania projektowania przedsięwzięć.

W czasie wykładu Jerry opowiedział anegdotę, która była charakterystyczna dla planowania projektowania przedsięwzięć w dobie socjalizmu realnego. Otóż w czasie budowy Huty Katowice do Polski przyjechali specjaliści z Japonii, aby przypatrzeć się pracy polskich kolegów. Przed wyjazdem zapytano ich jakie dostrzegają różnice. "W zasadzie żadnych" - odpowiedzieli Japończycy - "Wy planujecie i my planujemy. Wy realizujecie projekt i my go realizujemy. Jedyna różnica polega na tym, że my planujemy 2-3 lata, i realizujemy w 4-5, a wy, jak nam się wydaje, planowaliście pół roku, a będziecie go realizować 10 lat."

Szkoda, że Jerry Blach nie zamierza wrócić do Polski, chociażby, ze względu na swoje dzieci, które wychowały się i wrosły w społeczność amerykańską. Na razie brak jest na terenie Polski fachowców z tej branży i należy jedynie wierzyć, że przedstawiciel firmy LUCAS na Polskę, Budimex Soft, przeszkoli specjalistów w dziedzinie oprogramowania mogącego przynieść miliardowe oszczędności. Według Jerrego, komputerowe wspomaganie projektowania przedsięwzięć pozwala obniżyć koszty od 3 do 20% w zależności od użytego programu. Skoro tylko otrzymamy przykład wdrożenia takiego oprogramowania, napiszemy o tym tak szybko, jak to będzie możliwe.


TOP 200