Sieć nie zrewolucjonizowała naszej szkoły

Z Dawidem Postępskim, administratorem sieci i uczniem I Liceum Ogólnoształcącego im. Mikołaja Kopernika w Opolu, rozmawia Olo Sawa

Z Dawidem Postępskim, administratorem sieci i uczniem I Liceum Ogólnoształcącego im. Mikołaja Kopernika w Opolu, rozmawia Olo Sawa

- Jaki pożytek daje uczniom dostęp do Internetu?

- Myślę, że wzbogaca wiedzę. Mam w klasie kilku takich zapaleńców, którzy od trzech miesięcy przez Internet grają w szachy. Ja wyszukałem pociąg, którym miałem jechać na obóz. Jeśli zaś chodzi o czysto naukowe wykorzystanie Internetu, to zdarza mi się dla belfra od fizyki ściągnąć od czasu do czasu jakieś materiały z NASA, różne fotki i materiały źródłowe. Zaś mojemu nauczycielowi od geografii podrzuciłem kiedyś fotki i informacje o RPA, których szukał

bezskutecznie w innych źródłach.

Inną pożyteczną sprawą jest doskonalenie się w językach obcych. Ja uczestniczę w projekcie NASA K-12, dyskutując po angielsku z poważnymi naukowcami z USA. Muszę jednak podawać się za mojego belfra od informatyki. Jak na razie traktują mnie poważnie. Ostatnio zaproponowano nam, uczniom z Polski, rolę światowych ekspertów od astronomii, którzy mają wyjaśniać innym uczniom szczegóły projektu K-12 (http://hpov.waw.ids.edu.pl/various/nasa/index.htm). Nie muszę dodawać, że wymaga to jako takiej znajomości angielskiego.

Inni uczniowie preferują raczej angielski lub, jak się da, polski. Nie spotkałem jeszcze korespondencji w innych językach. Z rodakami rozmawiają o maturze na specjalnej liście dyskusyjnej.

- Czy Internet jest wykorzystywany na zajęciach informatyki?

- W zasadzie tak. Ostatnio na przykład dowiedziałem się, jak pisać własne strony WWW od kolegi, który jest w tym niezły.

Na wcześniejszych zajęciach inni uczniowie mojej klasy mogli się dowiedzieć, jak wysłać własny e-mail czy ściągnąć plik lub obrazek. W chwili, gdy potrzebne były nam nowe pliki do Delphi Borlnada, bez trudu połączyliśmy się z korporacyjnym serwerem. Niektórzy utrzymują też kontakty z różnymi ciekawymi osobami, głównie z AGH w Krakowie, które mają naprawdę imponującą wiedzę z informatyki.

- Czy korzystasz z Internetu na innych niż informatyka zajęciach, np. geografii?

- Jak już wcześniej mówiłem, dotyczy to wyłącznie fizyki i geografii. Nauczyciele innych przedmiotów nie są na razie zainteresowani. A jest to najważniejszy obecnie problem IdS'u. E-maile z informacjami o ciekawych projektach docierają do szkół, pewne osoby je czytają, kiwają głowami i wyrzucają do kosza. Osoby, które mogłyby być zainteresowane treścią tych listów, niestety ich nie otrzymują, a do nich były adresowane.

Podstawowym zadaniem akcji jest dotarcie do jak największej liczby zwykłych, szarych nauczycieli przedmiotów nie związanych z informatyką. Tam gdzie w szkołach jest dostęp do Internetu, aby wszyscy mogli wziąć udział w jednym z wielu internetowych programów.

Dwa z takich projektów, o których można poczytać na stronach IdS'u (http://hpov.waw.ids.edu.pl/various/edukacja), powstały w mojej szkole. NASA K-12 to sprawozdanie z astronomicznej inicjatywy amerykańskiej agencji po polsku.

Natomiast Liga Matematyczna jest swoistym konkursem matematycznym, w którym biorą udział także szkoły zagraniczne.

- Właśnie, co na to wszystko nauczyciele?

- Wszyscy oczywiście wiedzą o sieci w szkole. Cieszą się pewnie ze sprawozdań naszego opiekuna, pana Stanisława Rozniatowskigo Czasem ktoś z grona przez chwilę zainteresuje się siecią i wtedy mu tłumaczymy, o co chodzi. Mamy również panią dyrektor, która cieszy się z każdej otrzymanej informacji na temat naszej szkolnej obecności w Internecie.

Jednak nauczycieli, którzy mniej więcej znają się na Internecie jest w szkole tylko dwóch.

- Jak liczna jest grupa entuzjastów sieci w twojej szkole?

- Usługa e-mail dostępna jest dla wszystkich, którzy chcą z niej skorzystać. Tych, które wysłali gdziekolwiek własne listy jest już ponad pięćdziesięciu. Właściwych pasjonatów jest siedmiu. Razem tworzymy kółko internetowe. Zajmujemy się pisaniem listów i stron WWW . Ogólnie atmosfera jest fajna, można się pośmiać - nie ma szefów ani podwładnych.

Wśród młodszych klas zainteresowanie Internetem jest znacznie większe. Niestety, niewielki limit czasowy, zaledwie dwie godziny na tydzień, nie pozwala na zaspokojenie potrzeb wszystkich chętnych.

Wśród czwartoklasistów zaledwie kilku koresponduje przez Internet, ale wielu z nich, nawet ci z klas informatycznych, jest zajętych przygotowaniami do matury.

Jest również grupa osób, dla których sieciowa rewolucja nic nie znaczy. Niedawno jedna z nich spytała mnie czy będzie wreszcie w szkole Internet, bo chce zobaczyć, jak to wygląda. Jestem przekonany, że 2/3 uczniów szkoły wie, że coś takiego jak Internet istnieje u nas. Ale co to jest, potrafi powiedzieć może dwustu na ośmiuset uczących się.


TOP 200