Sen o CeBIT

Marzy mi się, że za rok na targach CeBIT będzie zaprezentowany polski rynek teleinformatyczny.

Marzy mi się, że za rok na targach CeBIT będzie zaprezentowany polski rynek teleinformatyczny.

Zjawią się przedstawiciele naszych największych firm i zgodnym chórem obwieszczą światu, że nie jesteśmy komputerową pustynią. Odbędzie się międzynarodowa konferencja prasowa, na której np. tuzy giełdowych spółek zachwalą rosnący rynek technologii informatycznej. Uczestnik targowych wykładów usłyszy o sukcesach i kłopotach informatyzacji kraju, pozna wartość rynkową Optimusa, JTT, Prokomu czy ComputerLandu. Dowie się o Internecie w Polsce i rynku telefonii komórkowej. Międzynarodowe koncerny pochwalą się kontraktami i inwestycjami w naszym kraju. Rodzima ekspozycja będzie cieszyła się ogromną popularnością, a odpowiednio przygotowani wystawcy odpowiedzą na każde, nawet najtrudniejsze pytanie. Zostaną ustawione kioski multimedialne, w których goście targów CeBIT '99 zapoznają się z ofertą turystyczną i inwestycyjną naszego kraju, a w folderach znajdą najpotrzebniejsze adresy internetowe z informacjami o Polsce.

Po co to wszystko? Ponieważ na targach CeBIT rodzą się pomysły na przyszłe lata, a ludzie wyrabiają sobie poglądy, które trudno zmienić bez wstrząsowej terapii. Przyjazd na nie uzmysławia kierunki rozwoju rynku teleinformatycznego na świecie, zwłaszcza w Europie. Kiedy poważnie myślimy o Unii Europejskiej, nie można bagatelizować własnej promocji. Europa musi się dowiedzieć, że nasz rynek informatyczny rozwija się w podobnym rytmie, jak w innych krajach. Że informatyka nie jest dla nas czarną magią i my też wiemy, co to znaczy nowoczesna technologia.

Niestety, myślę, że w następnym roku będzie podobnie jak w tym, o ile agencje rządowe, jak Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych, będą omijały szerokim łukiem branżę informatyczną, zasłaniając się brakiem pieniędzy. Menedżerowie firm, kierując się tylko rachunkiem ekonomicznym, powiedzą, że na zagraniczne Public Relations nie mają funduszy. Kiedy zaś będziemy w tzw. Europie zdziwią się, że nikt nie chce naszej myśli technicznej i produktów.


TOP 200