Satysfakcja gwarantowana

Zadowolenie z pracy - czy można znaleźć pojęcie bardziej subiektywne? Dwaj różni informatycy zatrudnieni na takim samym stanowisku pracy będą mieć na pewno zupełnie różne odczucia i wykażą całkiem inny poziom zadowolenia z wykonywanego zawodu. Aby było jeszcze trudniej, możemy dziś wyróżnić w Polsce kilka zupełnie odrębnych rodzajów przedsiębiorstw - w każdym z nich ten sam specjalista będzie się czuł odmiennie i spytany o zadowolenie z pracy, odpowie zapewne całkiem co innego.

Zadowolenie z pracy - czy można znaleźć pojęcie bardziej subiektywne? Dwaj różni informatycy zatrudnieni na takim

samym stanowisku pracy będą mieć na pewno zupełnie różne odczucia i wykażą całkiem inny poziom zadowolenia z

wykonywanego zawodu. Aby było jeszcze trudniej, możemy dziś wyróżnić w Polsce kilka zupełnie odrębnych rodzajów przedsiębiorstw - w każdym z nich ten sam specjalista będzie się czuł odmiennie i spytany o zadowolenie z pracy, odpowie zapewne całkiem co innego.

Mamy więc firmy państwowe, które z trudem dźwigają bagaż odziedziczony w spadku po dawnym ustroju i mają dziś nierzadko ten sam schemat organizacyjny co przed rewolucją; są też takie, które na fali przemian i prywatyzacji otrząsnęły się z marazmu i śmiało poczynają sobie na burzliwym kapitalistycznym oceanie; są przedsiębiorstwa z

gatunku tzw. budżetówki, w których jedynym naprawdę dobrze słyszalnym głosem jest wielkie wołanie o pieniądze (proszę nikomu nie mówić, ale podobno w niektórych takich firmach ludzie wciąż pracują na PC-tach typu XT - nie wymienia się ich z powodów konomicznych!); mamy już całkiem wiele dużych polskich firm prywatnych, które nie mając jeszcze zbyt wielkiego kapitału muszą gospodarować oszczędnie, ale robią wszystko, aby stać się atrakcyjnym miejscem pracy dla wykształconych techników informatycznych; wreszcie jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne krajowe przedstawicielstwa bogatych koncernów zagranicznych, które podejrzane są niemal o nieskończone możliwości płacenia najwyższych możliwych pensji, a etaty w nich są obiektem marzeń wszystkich poszukujących pracy, wykwalifikowanych specjalistów.

Ocena dobra

Tak więc bardzo trudno jest porównać warunki pracy w tak różnych firmach i zrównać odczucia zatrudnionych tam ludzi. Mimo to spróbowaliśmy przynajmniej w niewielkim stopniu ocenić stan ducha przeciętnego polskiego informatyka zakładowego i, w telefonicznej ankiecie, zapytaliśmy specjalistów zatrudnionych w działach informatycznych losowo wybranych przedsiębiorstw: czy są zadowoleni ze swojej pracy.

Wyniki sondy okazały się wielkim zaskoczeniem. Wydawało się, że w naszym kraju, tak bardzo pokiereszowanym przez los i z tak obolałą, trudną do odbudowania gospodarką, nastroje będą raczej pesymistyczne. Tymczasem przytłaczająca większość respondentów oświadczyła, że w zasadzie jest zadowolona ze swojej pracy i wprawdzie narzeka na różne niedogodności, niemożności i braki, ale ogólnie wystawia ocenę dobrą w skali pięciopunktowej. Nie było nikogo, kto kategorycznie stwierdziłby, że jest bardzo niezadowolony (jedynek brak), zaś niewielu zdecydowało się postawić sobie dwóję.

Ciekawym wynikiem jest też deklarowany ogólny wzrost zadowolenia w ciągu ostatniego roku i optymizm dotyczący perspektyw rozwoju własnej firmy. Wśród czynników będących powodem dobrego samopoczucia wymieniano, takie jak: dobra atmosfera współpracy i stosunki międzyludzkie, które udało się wytworzyć w zespole informatyków zakładowych, dostęp do nowoczesnych technologii informatycznych i możność obcowania z najnowszymi rozwiązaniami zarówno sprzętowymi, jak i programowymi, a także możliwość zrealizowania własnych celów życiowych. "Ten dział zbudowałem od podstaw własnymi rękami i miło jest mi patrzeć, jak po latach ten wysiłek wydaje owoce. O moim zadowoleniu decydują głównie czynniki niematerialne - po prostu robię to, co lubię robić

najbardziej" - powiedział jeden z pytanych kierowników.

Problemy

Nawet najwięksi optymiści przyznawali, że w pracy towarzyszy im stres - jego poziom na ogół oceniano jako dosyć wysoki i aż połowa pytanych przyznała, iż poziom ten ostatnio zwiększył się. Związany jest on oczywiście z rozmaitymi problemami występującymi w codziennej pracy. Wśród nich najczęściej wymieniane to: zbyt wielka odpowiedzialność za niezakłócone działanie systemu informatycznego, decydującego bezpośrednio o wynikach ekonomicznych firmy, niemożność znalezienia odpowiednich ludzi do pracy w dziale informatycznym, brak czasu na samokształcenie i wreszcie czynniki ludzkie - w tym zła współpraca w zespołach, kłopoty z użytkownikami końcowymi oraz złe stosunki z kierownictwem firmy. "Dla mnie największym źródłem stresu jest niestabilna polityka finansowa władz naszego kraju, panujące od lat układy, blokujące niektóre dobre inicjatywy, jak również złe

przepisy, które w wielu przypadkach nie pozwalają na swobodny rozwój gospodarczy przedsiębiorstw" - stwierdził jeden z respondentów.

Jak wynika dobitnie z ankiety, problemem nr 1 - uciążliwym zwłaszcza dla informatyków piastujących funkcje kierownicze średniego szczebla - jest brak należytego porozumienia z kierownictwem firmy i niedostateczna pozycja działu informatyki w hierarchii rzedsiębiorstwa. To, co słyszeliśmy w odpowiedzi na tego rodzaju pytania, można jedynie określić mianem: powszechne narzekanie.

Skarżono się na złą atmosferę w rozmowach z zarządem, brak zrozumienia specyficznych potrzeb działu informatycznego i niedocenianie roli informatyki w nowoczesnym zarządzaniu, traktowanie tego działu jak pogotowie, narzędzie, lub zło konieczne, potrzebne tylko dla wykazania się i pochwalenia przed prezesami innych firm. "We władzach przedsiębiorstwa są ludzie z zasiedzenia, nie zaś wykształceni fachowcy z wyboru. Są to ludzie z awansu, często nie mający pojęcia o zarządzaniu. Efekt jest taki, że właściwie na temat roli informatyki w firmie nie ma z kim rozmawiać" - skarżył się kierownik działu informatycznego.

Do rzadkości należą przedsiębiorstwa, w których informatyka podlega bezpośrednio zarządowi albo przynajmniej znajduje się w pionie ekonomicznym jako średni szczebel zarządzania. Trzeba jednak przyznać, że coraz więcej jest zakładów doceniających kluczową rolę systemów informatycznych, jaką spełniają dla zwiększenia konkurencyjności i polepszenia wskaźników ekonomicznych firmy.

Dobry fachowiec

Niektóre pytania miały na celu określenie, jakim specjalistą jest przeciętny informatyk zakładowy i - abstrahując od roli spełnianej w firmie - co reprezentuje jako fachowiec swojej branży. Trzeba przyznać, że ten obraz okazał się bardzo pozytywny - wszyscy respondenci wskazywali na konieczność ciągłego dokształcania się i można było wyczuć, że pragną oni być jak najbardziej na bieżąco z nowymi technologiami. Wielu - zwłaszcza obarczonych funkcjami kierowniczymi - narzekało na brak czasu, nie pozwalający na dostatecznie dogłębne studiowanie fachowej literatury i czasopism (choć wszyscy deklarowali, że starają się regularnie czytać Computerworld).

Wygląda na to, iż polski informatyk jest pasjonatem swego zawodu, gdyż na pytanie, czy nie musi spędzać zbyt wielu godzin w pracy, typowa odpowiedź brzmiała: "Owszem, pracuję więcej niż wynosi norma w moim zakładzie, ale jest to moja decyzja - po prostu czuję, że takie postępowanie jest potrzebne mnie i mojej firmie. Na pewno nie jest to powodem mojego niezadowolenia". Na pytanie, czy wykorzystują w pracy pełen potencjał zawodowy, większość odpowiedziała twierdząco, zaś na listę czynników najbardziej dopingujących w pracy, prawie każdy prosił o wpisanie - poza tradycyjnym aspektem finansowym - możliwość kształcenia i osobistego rozwoju.

Jaki jest ogólny wniosek z przeprowadzonej ankiety? Na pewno będzie to dla wielu zaskoczeniem, ale wydaje się, że na etatach informatycznych w większości polskich przedsiębiorstw (zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych) znaleźli się, mimo wszystkich ogólnie znanych trudności, ludzie jak najbardziej odpowiedni. Są to specjaliści dobrze wykształceni, lubiący swój zawód, pragnący się kształcić i na ogół lojalni wobec macierzystych firm. Większości z nich udało się osiągnąć błogosławiony stan zadowolenia ze swojej pracy, co w połączeniu z dawką pozytywnego myślenia wróży jak najlepiej dla nich samych, dla firm, wreszcie dla całego kraju.

Gdyby jeszcze udało się polepszyć nie najlepsze stosunki z komandorami naszych przedsiębiorstw... Najwyższa pora, aby dyrektorzy, prezesi i inni członkowie zarządów polskich firm zrozumieli, iż w dzisiejszych, przepełnionych konkurencyjną walką czasach, to właśnie informatyka jest główną siłą decydującą o sukcesie każdego rynkowego przedsięwzięcia. Drodzy Panowie, pozwólcie działać swoim informatykom i posłuchajcie też czasem, co mają oni do powiedzenia. Spróbujcie skoordynować strategię rozwoju swoich firm z wdrożeniami nowoczesnych technologii komputerowych.


TOP 200