Sądowa potyczka Apple z FBI

Prezentujemy jakie argumenty mają Apple i FBI dla wsparcia swoich stanowisk w sądowym sporze, którego wynik jest na razie trudny do przewidzenia, ale będzie miał poważne konsekwencje wykraczające poza problem z odkodowaniem jednego smartfona.

Amerykańskie Federalne Biuro Śledcze wytoczyło ciężkie działa prawne przeciwko firmie Apple, domagając się od niej stworzenia oprogramowania, które pozwoli na ominięcie zabezpieczeń pewnego iPhone’a. Apple zaciekle broni się przed zakusami FBI – i zdaniem ekspertów z dziedziny prawa, firma nie jest pozbawiona szans na zwycięstwo.

Szerzej o sprawie pozwu FBI przeciwko Apple pisaliśmy kilka dni temu, w tekście „Apple kontra FBI”. Teraz postanowiliśmy przyjrzeć się opiniom prawników, poproszonych przez naszych kolegów z amerykańskiego Computerworlda o opinię na temat tego, jak może potoczyć się ta sprawa i jakie szanse mają obie strony.

Zobacz również:

Przede wszystkim przypomnieć należy, na czym Apple opiera swoje stwierdzenie o bezzasadności pozwu FBI (agencja domaga się od firmy napisania specjalnej wersji iOS, która po zainstalowaniu na „podejrzanym” iPhone’ie posłuży do obejścia zabezpieczeń dostępu). Otóż prawnicy Apple twierdzą przede wszystkim, że żądania FBI naruszają zasadę wolności słowa. Takie argumenty przedstawiono w piśmie skierowanym do rozpatrującej sprawę sędzi Sheri Pym.

Kod a sprawa wolności wypowiedzi

„Apple ma spore szanse na zwycięstwo w sądzie – szczególnie, jeśli skutecznie powoła się na pierwszą poprawkę do konstytucji, gwarantującą wolność słowa. Do tej pory już w kilku procesach sąd uznawał kod aplikacji za formę wypowiedzi jego autora, podlegającą konstytucyjnej ochronie” - tłumaczy Jennifer Dukarski z firmy prawniczej Butzel Long, specjalizującej się w zagadnieniach z pogranicza technologii i prawa. Dukarski wyjaśnia, że jeśli sąd uzna kod za treść objętą pierwszą poprawką, to oznaczać to będzie, że Apple nie może zostać zmuszony do stworzenia kodu wbrew swojej woli – szczególnie, jeśli tę czynność można będzie potraktować jako działanie wbrew swoim interesom.

Z takim ujęciem sprawy zgadza się Braden Perry, prawnik z firmy Kennyhertz Perry, który dodaje jednak, że Apple tak czy owak będzie miał poważną przeprawę z sędzią Pym, bowiem wstępnie uznała już ona racje FBI (wydając Apple nakaz odblokowania telefonu). „Powołanie się na pierwszą poprawkę może mieć duże znaczenie, ponieważ wedle prawa aby móc zmusić Apple do odblokowania telefonu, FBI musi przedstawić „przekonujące dowody” że na urządzeniu mogą znajdować się cenne dla śledczych informacje. A do tej pory Biuro nie zaprezentowało niczego oprócz spekulacji” – mówi Perry i dodaje „Warto tu jednak zwrócić uwagę na szerszy kontekst całej sprawy. Główny spór dotyczy tego, jak zachować równowagę pomiędzy potrzebami wymiaru sprawiedliwości, a ochroną prywatności społeczeństwa”.

Argumenty FBI

Przypomnijmy, że FBI oparło swój pozew na pochodzącej z 1789 r. ustawie All Writs Act, przewidującej, że w sytuacji wyższej konieczności sąd, do którego zwróci się funkcjonariusz prawa, może wydać wszelkie nakazy mogące pomóc w jego postępowaniu. Sytuacja może wydawać się kuriozalna, jednak w amerykańskim systemie prawnym sięganie po tak archaiczne akty prawne nie jest szczególnym novum. All Wrist Act wciąż bywa wykorzystywany, warto jednak pamiętać, że przepis ten ma swoje ograniczenia. Sąd może z niego skorzystać tylko jeśli nie ma innych możliwości prawnych, a podmiot takiego nakazu (w tym przypadku Apple) musi być bezpośrednio powiązany ze sprawą.

Przedstawiciele FBI twierdzą, że z taką właśnie sytuacją mają obecnie do czynienia. „Rząd uzyskał nakaz przeszukania telefonu, jednak o ile sąd nie zmusi Apple do udzielenia pomocy, to ów nakaz pozostanie bez znaczenia” – napisali prawnicy Biura w piśmie skierowanym do sądu. Apple oczywiście uważa, że ze sprawą - czyli samym zamachem - w żaden sposób powiązany nie jest.

James Comey, dyrektor FBI, zwraca uwagę, że tej sprawy nie do końca powinno się traktować jako odosobniony przypadek - a raczej jako przyczynek do dyskusji nad tym „kim chcemy być jako kraj i jak chcemy sobą rządzić”. Comey tłumaczy, że niezbędne jest stworzenie jasnej polityki postępowania z przestępcami, którzy używają szyfrowania do zabezpieczenia się przed wymiarem sprawiedliwości. „Mamy coraz większe problemy z przechwytywaniem komunikacji terrorystów, gangsterów, pedofilów i innych przestępców” – przyznał dyrektor FBI.

Potrzebna debata

„Nie chcemy narzucać nikomu rozwiązań, mówić co powinni zrobić – chcemy tylko powiedzieć wszystkim, że istnieje poważny problem, który będzie tylko narastał. Potrzebna jest publiczna debata dot. szyfrowania i bezpieczeństwa” – wyjaśnił Comey.

Apple obawia się z kolei, że jeśli FBI dopnie swego, to do firmy zaczną hurtowo trafiać podobne żądania od agencji i rządów z całego świata. „To nie jest kwestia jednego iPhone’a. FBI chce pozyskać niebezpieczną nową władzę, dzięki której będzie w stanie zmusić Apple i inne firmy technologiczne do narażenia na szwank bezpieczeństwa i prywatności klientów” – napisali przedstawiciele firmy. Dodali oni również, że jeśli stworzona zostanie wersja iOS, która pozwoli na obchodzenie zabezpieczeń iPhone’ów, to realne stanie się ryzyko, że dostęp do niej zdobędą również przestępcy – a to oznaczać będzie zagrożenie dla wszystkich użytkowników.

Apple upiera się, że wniosek FBI jest wadliwy, bo nie uwzględnia licznych ograniczeń ustawy All Writs Act, a także dlatego, że nakłada na firmę ogromne obciążenie (aby spełnić żądania Biura, Apple musiałby na miesiąc delegować do tego zadania zespół programistów).

Tego, jak dalej potoczy się ta sprawa, dowiemy się po 22 marca – na ten dzień wyznaczono kolejną rozprawę. Jest jednak prawie pewne, że strona, która tego dnia wyjdzie z sali sądowej rozczarowana, złoży apelację (i to nie jedną, a wszystkie możliwie – a to oznacza, że sprawa prawdopodobnie trafi do Sądu Najwyższego).


TOP 200