SWIFT krytykowany, ale nie ukarany

Belgijskie władze ujawniły, że organizacja SWIFT przez ostatnie pięć lat przekazywała amerykańskiemu Departamentowi Skarbu dane o międzynarodowych transakcjach finansowych pomiędzy osobami prywatnymi i firmami. Miały one pomóc w śledztwach antyterrorystycznych. Władze belgijskie uznały to za poważne naruszenie europejskich praw ochrony danych i prywatności.

SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication) codziennie rozlicza w swoim systemie ok. 11 mln transakcji dokonywanych pomiędzy prawie 8000 instytucji finansowych na świecie. Poza danymi odbiorcy i nadawcy, numerem kont i kwotą przelewów zawierają one także inne informacje identyfikujące zleceniodawców i zleceniobiorców.

"Musimy znać zna poważne naruszenie prawa fakt, że przez lata, w sekrecie przekazywane były systematycznie ogromne ilości informacji dotyczących osób prywatnych bez żadnej kontroli, ani autoryzacji ze strony władz belgijskich, czy europejskich" - oświadczyli w oficjalnym komunikacie przedstawiciele władz belgijskich. Guy Verhofstadt, premier Belgii na specjalnie zwołanej konferencji stwierdził, że musi być możliwy dostęp do informacji o międzynarodowych transferach pieniędzy, ale musi być to czynione zgodnie z prawem.

Guy Verhofstadt przyznał jednak, że jego rząd nie nakaże organizacji SWIFT zaprzestania przekazywania danych amerykańskiemu Departamentowi Skarbu. Decyzję w tej sprawie pozostawia władzom Unii Europejskiej. Zamierza także zasugerować Komisji Europejskiej rozpoczęcie rozmów z władzami amerykańskimi, aby zagwarantować większą prywatność danych dotyczących międzynarodowych transferów pieniędzy i zagwarantować legalność zbierania takich informacji podczas prowadzenia śledztw przeciwko domniemanym terrorystom.

O całej sprawie pisaliśmy już wczoraj.