SDI - technologia, która przyspiesza biznes. Debata redakcyjna

Dzięki infrastrukturze definiowanej programowo (SDI) organizacja może elastycznie kształtować swoje środowisko IT, w sposób bliski doświadczeniu chmurowemu. SDI pozwala na szybsze dostarczanie produktów i usług, a automatyzacja procesów może w znaczący sposób odciążyć pracę działów IT.

Redakcja Computerworld zorganizowała spotkanie eksperckie dotyczące infrastruktury definiowanej programowo. Fot. Przemysław Pokrycki

SDI nie jest zwykłą zmianą technologiczną, która czeka przedsiębiorstwa, ale systemową transformacją organizacji. Przejście w nową technologię oznacza inne poukładanie modelu biznesowego i jego realizacji w firmie. Rzeczywistość konkurencyjna wcześniej czy później będzie wymuszała takie działania. Nawet, jeśli dziś napotykają one na opór materii ze strony działów IT. Redakcja Computerworld zorganizowała spotkanie eksperckie dotyczące infrastruktury definiowanej programowo. Specjaliści, przedstawiciele wiodących vendorów mieli okazję podzielić się swoim doświadczeniem z implementacji SDI i rozwiązań hiperkonwergentnych na polskim rynku.

Rynek wymusi zmiany

Infrastruktura definiowana programowo wydaje się dziś remedium na wiele wyzwań, przed jakimi stoją polskie organizacje. Jednak, mimo istotnych zalet tej technologii, wciąż mamy niewiele wdrożeń na polskim rynku. Dlaczego? By zrozumieć taki stan, należałoby poszukać przyczyn zachowawczego podejścia firm.

Zobacz również:

SDI i technologie hiperkonwergentne to głęboka zmiana na poziomie technologicznym i biznesowym. Rozwiązania hiperkonwergentne, obejmujące infrastrukturę obliczeniową, sieciową i storage’ową, dzięki zintegrowaniu tych elementów w całość zarządzaną jednym oprogramowaniem dostarczonym przez jednego dostawcę, upraszczają procesy zarządzania infrastrukturą. Automatyzacja wielu procesów, zwiększenie elastyczności, skalowalności i wydajności infrastruktury może dać organizacji solidną podstawę do zwiększenia konkurencyjności, poprzez szybsze wdrażanie rozwiązań i produktów.

Za rozwiązaniami hiperkonwergentnymi przemawia też fakt, że rynek chmurowy „skręca” ostatnio w kierunku hybrydyzacji. A to oznacza, że posiadając rozwiązania hiperkonwergentne można zbudować skalowalne i wydajne środowisko, mogące być de facto prywatną chmurą firmową. Rozwiązania definiowane programowo to w istocie środowisko pod kontrolą organizacji, spełniające wymogi RODO, posiadające wszystkie benefity chmury obliczeniowej.

Dominik Themerson, Dell EMC

Dominik Themerson, Dell EMC

Dominik Themerson, Regional Business Development Manager CEE, Dell EMC: „Musimy uświadamiać organizacje, w jaki sposób IT, nie tylko narzędziami i aplikacjami może wspomóc proces produkcji czy sprzedaży, ale w jaki sposób ten produkt tradycyjny może zostać doposażony o wykorzystanie cyfrowe czy programowe i zdobyć nową jakość czy funkcjonalność”

Firmy mające potrzebę szybkiego wdrożenia aplikacji, które będą ciągle dostarczane i rozwijane, pisane w formie mikroserwisów, musiały zmienić model pracy deweloperów. Potrzeba wdrażania nowej wersji aplikacji czy funkcjonalności w ciągu np. 24 godzin wymusza inne spojrzenie na infrastrukturę, która musi być definiowana niejako jak chmura wewnętrza. Oczywiście, organizacje posiadające dziś aplikacje działające w modelu monolitycznym, nie odczują potrzeby nagłej zmiany w stronę technologii hiperkonwergentnych, ale rynek sam w końcu wymusi takie zmiany, gdy pojawią się nowe wersje systemów i zostanie wykreowana nowa potrzeba.

Czy potrzeba rozwiązań hiperkonwergentnych i SDI jest jednakowa dla wszystkich obszarów rynku? Globalne badanie Cisco i Uniwersytetu w Lozannie na temat transformacji cyfrowej pokazuje, że obszary regulowane, jak na przykład farmaceutyka, mają mniejszą zdolność adaptacji nowych technologii niż obszary nieregulowane.

Podczas spotkania w redakcji Computerworld padło obrazowe porównanie architektury konwergentnej do aktualizacji oprogramowania smartfona. Wiele osób nie do końca zdaje sobie sprawę, czym są rozwiązania hiperkonwergewntne, choć z takimi ma na co dzień do czynienia. Nikt przecież nie robi aktualizacji firmware sterownika ekranu dotykowego swojego telefonu, ponieważ otrzymuje gotową „paczkę” aktualizacji, obejmującą jednoczenie update procesora, pamięci i sterowników. Tym właśnie jest hiperkonwergencja, dostarczona pakietowo przez producenta, na której buduje się następnie aplikacje czy usługi.

Piotr Bator, HPE. 
Fot. Przemysław Pokrycki

Piotr Bator, HPE.

Fot. Przemysław Pokrycki

Piotr Bator, Hyperconverged Sales Manager Hewlett Packard Enterprise: „Wiele osób nie rozumie, że architektura definiowana programowo to odpowiedź na niedobór kompetencji na rynku

Opór przed zmianą

Skoro więc widać wyraźnie przewagi i zalety takich rozwiązań, skąd opór organizacji przed zmianami? Ciekawe, że nieufność budzą nie wady, ale zalety technologii…

Piotr Bator, Hyperconverged Sales Manager Hewlett Packard Enterprise: „Nadal jeszcze w Polsce jest daleko do popularyzacji rozwiązań definiowanych programowo, ponieważ świadomość klientów i ich przyzwyczajenia powodują, że chcą oni korzystać ze znanych sobie technologii. To jest dla nich wygodniejsze, przynajmniej teoretycznie. Druga kwestia, której wiele osób nie rozumie, to taka, że architektura definiowana programowo to odpowiedź na niedobór kompetencji na rynku. Obecnie informatycy kończący edukację specjalizują się albo w programowaniu, albo w cloud computingu. Zaczyna brakować znanych wcześniej kompetencji. I paradoksalnie pojawia się lęk, że SDI czy hiperkonwergencja zabierze komuś miejsce pracy”.

Michał Kania, Nutanix
Fot. Przemysław Pokrycki

Michał Kania, Nutanix

Fot. Przemysław Pokrycki

Michał Kania, Senior System Engineer, Nutanix: "Hiperkonwergencja jak i SDI, to nie po prostu zmiana technologiczna, zakładająca podmianę stosu infrastrukturalnego na coś prostszego, ale systemowa transformacja organizacji".

Dominik Themerson, Regional Business Development Manager CEE, Dell EMC: „Zgadzam się, że problemem dzisiejszego rynku jest dostępność ludzi. Ale reakcje są odwrotne – nie chcemy nowej infrastruktury definiowanej programowo, bo się boimy o swoją pracę, nie rozumiejąc, że to jest tak naprawdę pomoc i wsparcie. Że dzięki temu, że posłużymy się technologią, będziemy mogli zająć się innymi rzeczami w pracy”. Według eksperta z Dell EMC zrozumienie i adaptacja przez polski rynek infrastruktury definiowanej programowo wymaga bardzo dużej edukacji. Nie na poziomie technicznym, jak struktura wygląda – gdyż to administratorzy wiedzą - ale musi być to edukacja z zakresu jak przedefiniować obecną rolę IT z wykorzystaniem narzędzi do zdygitalizowania biznesu, który obsługują.

„Musimy uświadamiać organizacje, w jaki sposób IT, nie tylko narzędziami i aplikacjami może wspomóc proces produkcji czy sprzedaży, ale w jaki sposób ten produkt tradycyjny może zostać doposażony o wykorzystanie cyfrowe czy programowe i zdobyć nową jakość czy funkcjonalność” – wyjaśniał podczas redakcyjnego spotkania. Adam Tomczak, EG Business Development HPE zauważył natomiast, że adaptacja takich rozwiązań zależy od tego, w jak dojrzały sposób prowadzony jest biznes.

Adam Tomczak, HPE
Fot. Przemysław Pokrycki

Adam Tomczak, HPE

Fot. Przemysław Pokrycki

Adam Tomczak, EG Business Development HPE: "Adaptacja takich rozwiązań jak SDI zależy od tego, w jak dojrzały sposób prowadzony jest biznes”.

Grzegorz Dobrowolski, dyrektor sprzedaży Data Center & Virtualization w Cisco Systems Poland na podstawie własnych obserwacji stwierdził, że dużo łatwiej nowe technologie są adoptowane przez firmy, które mają mniejszy dział IT. W takich firmach wartości dodane widać dużo szybciej niż w organizacjach z rozbudowanymi działami IT, silosowymi departamentami od określonych technologii. Tam ta zmiana następuje dużo wolniej. „Jeśli popatrzymy na takie działy IT, to mają one też dług technologiczny, utrzymują systemy i aplikacje, które były zbudowane kiedyś” – dodał. I w takich działach pracownicy mają poczucie, że są potrzebni. Dominik Themerson: „SDI ma pewną cechę, której nie ma klasyczna infrastruktura. To ten rozłam, którego działy IT zażarcie bronią. W klasycznej infrastrukturze IT codzienna praca pracowników polega na tym, że przychodzą do swojego pokoju i coś robią, czują się odpowiedzialni i potrzebni. W infrastrukturze definiowanej programowo ta odpowiedzialność przechodzi na producenta, który daje pakiet rozwiązań i gwarancję, że to będzie działało”. Łatwiej zatem już zrozumieć opór ze strony konserwatywnych działów IT.

Grzegorz Dobrowolski, Cisco

Grzegorz Dobrowolski, Cisco

Grzegorz Dobrowolski, dyrektor sprzedaży Data Center & Virtualization w Cisco Systems Poland: "Takie technologie jak SDI czy hiperkonwergencja dużo łatwiej są adoptowane przez firmy, które mają mniejszy dział IT. W takich firmach wartości dodane widać dużo szybciej niż w organizacjach z rozbudowanymi działami IT, silosowymi departamentami od określonych technologii”.

Ciekawym wątkiem dyskusji redakcyjnej była kwestia partnerów wdrożeniowych. Według ekspertów to równie trudny temat, co opór działów IT w organizacjach, ponieważ transformacja związania z przedefiniowaniem wejścia w SDI narusza układ konserwatywnego modelu IT u partnerów i integratorów. Wszystko, co potencjalnie może odebrać pracę integracyjną jest zagrożeniem dla partnera. Rozwiązanie tego zagadnienia będzie więc wymagało wypracowania takiej metody, która po prostu będzie się firmom partnerskim opłacała.

„Podczas pewnego spotkania padło na sali pytanie – kto automatyzuje swoje działania przy pomocy dedykowanych narzędzi? Rękę podniosło jedynie kilka osób. Natomiast ponad 75% potwierdziło, że automatyzują procesy, ale na swój sposób, bo wtedy są w firmie potrzebni. Więc to jest bronienie swojego królestwa” – uzupełnił wątek Grzegorz Dobrowolski.

Fot. Przemysław Pokrycki

Fot. Przemysław Pokrycki

Decyzja biznesowa czy technologiczna?

Rozmowy o wdrożeniu SDI czy technologii hiperkonwergentnych, co zauważyli eksperci, powinny przede wszystkim toczyć się poza działem technologicznym. „To decyzja zdecydowanie biznesowa. Hiperkonwergencja jak i SDI, to nie po prostu zmiana technologiczna, zakładająca podmianę stosu infrastrukturalnego na coś prostszego, ale systemowa transformacja organizacji. A takie decyzje podejmuje biznes. Wdrożenie takich rozwiązań to nie rozmowa z administratorami.

Oczywiście decyzja musi być też przez nich podjęta, czy mają na tyle zaufania, by przenieść na coś zupełnie nowego, być może nieznanego, krytyczne aplikacje organizacji. Jednak ostatecznie decyzje zapadają znacznie wyżej” – tłumaczył Michał Kania Senior System Engineer, Nutanix. Grzegorz Dobrowolski z Cisco dodał , że choć to biznes podejmuje ostateczne decyzje, w dużych organizacjach nie sposób pominąć dział techniczny, który daje rekomendacje i oceny możliwości zmian. „Hiperkonwergencji nie wolno sprzedawać administratorom. Do takich wniosków doszedłem, gdy przygotowywałem pakiet szkoleń wspólnie z psychologiem biznesu. Mamy 99 % prawdopodobieństwa, że administrator po prostu to storpeduje” – zauważył Dominik Themerson.

„Biznes jest natomiast bezpośrednim beneficjentem hiperkonwergencji. Jednak edukację oraz ukierunkowanie oferty należy zbalansować między szczeblem zarządzającym IT, czyli dyrektorem informatyki a biznesem, dając możliwość temu dyrektorowi uświadomienia sobie, że i on na tym zyska. Że może stać się działem biznesowym w firmie. To kwestia uświadomienia możliwości przedefiniowania roli. Jeśli szef IT nie będzie dalej świadomy możliwości zmian, należy ofertę wdrożenia adresować do działu biznesu”.

Korzyści z wdrożenia infrastruktury definiowanej programowo

1. Uwolnienie zasobów w działach IT

2. Automatyzacja procesów, czyli skrócenie czasu potrzebnego na zredefiniowanie lub przygotowanie infrastruktury dla aplikacji i ich utrzymania.

3. Poprawa bezpieczeństwa i ciągłości pracy wynikająca z ujednolicenia polityk bezpieczeństwa w różnych miejscach organizacji.

4. Możliwość elastycznego dopasowania infrastruktury do bieżących potrzeb firmy.

5. Możliwość szybszego wdrażania nowych usług i innowacyjnych rozwiązań.

6. Mniejsza ilość ludzkich błędów, wynikająca z automatyzacji procesów.

7. Większa świadomość biznesowa działu technologicznego.

Adam Tomczak: „Idealnym rozwiązaniem jest doprowadzenie do tego, by dział IT był postrzegany w organizacji jako generator biznesu. To wielkie wyzwanie, ale można to zrobić właśnie za pomocą zmiany technologicznej”. „Biznesowi trzeba pokazać skok w przyszłość, a specjalistów technicznych oswoić z myślą, że to nie jest podróż w nieznane, oznaczająca utratę ich kontroli nad środowiskiem” – dodał Dominik Themerson.

Szybciej i lepiej odpowiadać na potrzeby

Eksperci uczestniczący w spotkaniu byli zgodni, że największym beneficjentem SDI i rozwiązań hiperkonwergentnych jest biznes. Na końcu zaś konsument, który ostatecznie dostanie produkt czy usługę szybciej i łatwiej. Zmiana technologiczna w organizacjach to nie tylko walka o optymalizację instrumentów finansowych, ale przede wszystkim uzyskanie za pomocą nowoczesnej infrastruktury produktu, który będzie posiadał przewagi, dzięki którym nastąpi ciągła interakcja z użytkownikiem. Tu stawką jest doskonałe user experience. Dziś nietrudno zdobyć klienta, ale trzeba go jeszcze utrzymać. Nie działająca aplikacja spowoduje odejście użytkownika. Infrastruktura musi więc być przygotowana na user experience.

Fot. Przemysław Pokrycki

Fot. Przemysław Pokrycki

Specjaliści próbowali również wskazać, które obszary biznesowe w firmie w sposób bezpośredni skorzystałyby z wdrożenia SDI. Wszyscy byli zgodni co do tego, że każdy dział będzie chciał osiągnąć inne cele biznesowe. Dział sprzedaży potrzebuje szybkiej reorganizacji i tworzenia nowych kampanii sprzedażowych, komórka zajmująca się efektywnością operacyjną, odpowiedzialna na przykład za uruchamianie nowych placówek i biur będzie potrzebowała odpowiedniej infrastruktury do sprawnego uruchomienia nowych jednostek. Kluczowym wydaje się być pytanie, jak szybko dziś IT odpowiada na potrzeby biznesowe organizacji „Tak naprawdę wszystko sprowadza się ostatecznie do tego, że nowa technologia będzie mogła szybciej dostarczyć to, czego dany dział potrzebuje. To jest właśnie przewaga rozwiązania” – podsumował Piotr Bator.


TOP 200