SCO kontra IBM: ciąg dalszy

W ubiegły piątek SCO złożyło w okręgowym sądzie w Utah wniosek, w którym kwestionuje prawo IBM do ochrony swoich interesów na podstawie GPL (GNU General Public License), w sporze dotyczącym Linuksa. SCO podtrzymała swoje stanowisko że, system Linux to "nieautoryzowana pochodna Uniksa".

SCO twierdzi ponadto, że jedynym uprawnionym podmiotem do egzekwowania postanowień GPL jest Free Software Foundation - grupa zajmująca się rozwojem wolnego oprogramowania. Eben Moglen, prawnik reprezentujący FSF polemizuje z tym stanowiskiem.

Dowodzi on, że jesli IBM posiada prawa do częsci systemu Linux, dystrybuowanego według zasad GPL, ma także prawo do ochrony swej własności na mocy General Public License. Moglen podkreśla sprzeczność w stanowisku SCO. Według niego, firma kwestionując GPL, odbiera sama sobie prawo do dystrybucji Linuksa.

Zobacz również:

Pod koniec września informowaliśmy, że IBM złożył pozew, twierdząc, iż firma SCO dopuściła się naruszenia praw autorskich, kwestionując jednocześnie jej prawo do pobierania opłat za użytkowanie systemu Linux. Kontrpozew Big Blue w sierpniu zawierał zarzuty złamania warunków licencji GPL.

Źródłem konfliktu jest marcowe oświadczenie SCO Group, że IBM nielegalnie udostępniał i wykorzystywał fragmenty kodu systemu Unix. SCO zażądało odszkodowania w wysokości 1 mld USD.

W ubiegłym tygodniu rzecznik prasowy SCO poinformował, że firma zamierza pobierać opłaty za użytkowanie Linuksa wyłącznie od największych korporacji. Do końca października obowiązuje "taryfa ulgowa" – 699 USD za licencję. Od początku następnego miesiąca opłata wynosi 1400 USD.