SAD story

Fani i użytkownicy iMaców i iPodów wiążą ogromne nadzieje z otwarciem wiosną tego roku oddziału Apple w Polsce. Na internetowych forach trudno znaleźć kogoś, kto twierdziłby, że firma SAD Apple IMC Poland dotychczas świetnie wywiązywała się ze swoich zadań związanych ze sprzedażą, serwisem, polonizacją i promocją produktów Apple w Polsce.

Fani i użytkownicy iMaców i iPodów wiążą ogromne nadzieje z otwarciem wiosną tego roku oddziału Apple w Polsce. Na internetowych forach trudno znaleźć kogoś, kto twierdziłby, że firma SAD Apple IMC Poland dotychczas świetnie wywiązywała się ze swoich zadań związanych ze sprzedażą, serwisem, polonizacją i promocją produktów Apple w Polsce.

Zasadnicze zarzuty do SAD Apple IMC (Independent Marketing Company) Poland? Wielotygodniowe oczekiwanie na zamówienie opłaconego już sprzętu, czemu towarzyszy brak informacji o statusie zamówienia i niemożność dodzwonienia się do działu handlowego. Wielotygodniowe oczekiwanie na powrót z polskiego lub holenderskiego serwisu naprawionego sprzętu, czemu towarzyszy brak informacji o jej statusie i niemożność dodzwonienia się do działu serwisowego. Wreszcie podejście do klienta charakteryzujące się nieodpowiadaniem na e-maile, telefony i inne próby kontaktu ze strony wszystkich tych, którzy chcą kupić cokolwiek za mniej niż 10 tys. zł. Taką cenzurkę internauci wystawiają firmie, która od początku lat 90. zajmuje się sprzedażą produktów Apple w Polsce. Złośliwie nazywają ją "sadystami".

Dysonans poznawczy

Apple ma w Polsce - podobnie jak na całym świecie - rzeszę oddanych entuzjastów, którzy wierzą, że PC to "złom", a komfort pracy zapewniają tylko komputery z nagryzionym jabłkiem na obudowie; tych, którzy zaśmiewają się przy porannej kawie z kolejnego odcinka reklamy "I am a Mac, I am a PC"; tych, którzy bezinteresownie przekonują sąsiada i narzeczoną, że czas pozbyć się PC i zastąpić go czymś, na czym można polegać; wreszcie tych, którzy poświęcają czas na to, aby najnowszego MacBooka czy iMaca skądś pobrać. Dla nich dysonans polegający na sprzedawaniu doskonałych produktów w mocno niedoskonałych warunkach jest trudny do zniesienia. Jak tu namawiać kolegę na przesiadkę na Maca mini, skoro istnieje duże ryzyko, że próbując zrobić to za pośrednictwem firmy SAD natknie się on na mało przyjazną obsługę i dziesiątki trudności, od których zdążyliśmy się już odzwyczaić w świecie gospodarki rynkowej. "Rozumiem, że nie mają wielkiego kapitału, ale tego czego nie rozumiem to faktu, iż nie chcą wykorzystać energii fanatyzmu - tak, fanatyzmu - użytkowników Apple do wzmocnienia swojej pozycji rynkowej" - komentuje jeden z internautów.

Stąd biorą się na grupach dyskusyjnych wątki typu "Kto jest webmasterem stronyhttp://www.apple.com.pl ?", których autorzy - często zawodowo związani z grafiką - bulwersują się niespójnością szaty graficznej strony SAD Apple IMC Poland. Notabene nie są to nieuzasadnione zarzuty, wystarczy wejść na podstronę Nowości albo Serwis pod zakładką Wsparcie; można też kliknąć na odnośnik Info dla prasy, który przeniesie nas zupełnie nieoczekiwanie na stronę informacji prasowych przeznaczonych dla Wlk. Brytanii i Irlandii. Stąd bierze się przekonanie, że dla marki Apple SAD robi więcej złego niż dobrego, narażając na szwank reputację amerykańskiej firmy. Stąd wreszcie bierze się poirytowanie bezczynnością firmy SAD nieprzykładającej się do promowania produktów Apple w Polsce.

Zapłata z góry

Słuchając historii tych, którzy kupowali lub serwisowali sprzęt Apple w Polsce, można wręcz dojść do wniosku, że bycie użytkownikiem Maca jest pewnym rodzajem bohaterstwa, bezinteresownego poświęcenia w imię idei. Swoją drogą, ich posiadacze czerpią chyba ze swej niszowości pewien rodzaj zadowolenia, dzięki któremu mogą czasem odpowiadać na skargi kogoś, kto właśnie zmaga się z SAD, przyganą: "daj spokój, nie przyłożyłeś się do tematu, zadzwoń do nich jeszcze raz, próbuj do skutku, w razie czego po prostu tam pojedź". A wynajdowanie najbardziej opłacalnych metod zakupu komputerów z jabłuszkiem z pominięciem firmy SAD zakrawa na rodzaj sportu.

Osobistą złotą czcionkę przyznałabym autorowi instrukcji zakupu sprzętu Apple w londyńskim sklepie mieszczącym się na Regent Street. Dojazd i powrót tego samego dnia, środek lokomocji - samolot tanich linii lotniczych. "Osobiście nie byłem jeszcze w fajniejszym sklepie z komputerami [niż ten na Regent Street]. No jednym słowem - taniej niż w SAD-zie nie będzie, ale ciekawiej i przyjemniej na pewno. Unikasz zszargania nerwów i ciągłego dopytywania się, co się dzieje z twoim sprzętem, za który zapłaciłeś kilka tygodni temu!" - kończy autor. I rzeczywiście, na stroniehttp://www.ispot.com.pl , gdzie znajduje się sklep internetowy SAD, możemy przeczytać w dziale "procedura zakupu": "W przypadku niektórych towarów czas od złożenia zamówienia do dostawy towaru może wynieść kilka tygodni". Z wcześniejszych punktów instrukcji dowiadujemy się, że zapłatę za towar należy wnieść w chwili składania zamówienia kartą kredytową lub w ciągu siedmiu dni od otrzymania faktury pro forma, wystawianej tuż po złożeniu zamówienia.

W Polsce najnowszych modeli produktów Apple przez wiele lat obejrzeć się nie dało, gdyż SAD znany był z utrzymywania minimalnych stanów magazynowych, obejmujących zazwyczaj tylko najpopularniejsze, niezbyt drogie produkty. Teraz mieszkańcy Warszawy, Krakowa i Wrocławia mają to szczęście, że mogą się wybrać do iSpotów - firmowych sklepów z produktami Apple. Inni muszą pogodzić się z tym, że w elektronicznym hipermarkecie raczej ich nie znajdą, a zamieszczona na stroniehttp://www.apple.com.pl informacja, że np. studenci mogą wygrać iPoda z serii U2, okaże się przeterminowana o prawie dwa miesiące. Zarzut pozostawania w tyle za aktualnymi wydarzeniami powtarza się zresztą wielokrotnie w różnych kontekstach, zarówno gdy chodzi o zorientowanie się po kilku miesiącach, że pojawił się nowy system operacyjny (chodziło o Panther i Jaguar), jak i notoryczne spóźnianie się z polonizacją kolejnych wersji systemów.