Rusza projekt RUM

Pierwsze doniesienia na temat pilotażowego projektu RUM w Wielkopolsce rodzą wiele niedomówień, które NFZ będzie musiał rozstrzygnąć w najbliższych miesiącach.

Pierwsze doniesienia na temat pilotażowego projektu RUM w Wielkopolsce rodzą wiele niedomówień, które NFZ będzie musiał rozstrzygnąć w najbliższych miesiącach.

Prawdopodobnie już w kwietniu br. ruszy pilotażowy projekt budowy Rejestru Usług Medycznych. Przedsięwzięcie ma objąć ok. 100 tys. mieszkańców jednej z dzielnic Poznania, bądź którejś z gmin ościennych. Dlaczego wybrano akurat wielkopolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia? "Dobrze działa tam system wymiany informacji pomiędzy świadczeniodawcami i funduszem. Poza tym mentalność i gospodarność mieszkańców Wielkopolski jest znacznie powyżej średniej krajowej" - mówi Jerzy Miller, prezes NFZ. Pilotaż potrwa do końca br., co pozwala sądzić, że ewentualne rozstrzygnięcia co do systemu ogólnopolskiego nie zapadną wcześniej niż pod koniec pierwszego kwartału 2007 r.

Wielkopolski pilot

Projekt pilotażowy ma pomóc w praktycznej weryfikacji założeń do ogólnopolskiego projektu RUM. Co prawda zarówno przedstawiciele NFZ, jak i pracownicy konsorcjum Kamsoft-Spin, odpowiedzialnego za informatyzację wielkopolskiego oddziału NFZ przestrzegają przed interpretowaniem założeń pilota jako tożsamych z projektem ogólnopolskim, na ich podstawie można jednak pokusić się o zarysowanie koncepcji ogólnopolskiego Rejestru Usług Medycznych. W zamierzeniach Jerzego Millera przyszły rejestr ma być rozwiązaniem otwartym, będącym jedną z integralnych części większego systemu informacyjnego ochrony zdrowia. Rejestr ma umożliwiać łatwe podłączanie kolejnych placówek świadczących usługi medyczne. Zakłada autoryzację zdarzeń medycznych za pomocą karty procesorowej. System będzie umożliwiał wymianę informacji na temat realizowanych usług i kontroli obrotu lekami refundowanymi. To jeden z priorytetów Zbigniewa Religi, który zapowiada walkę z patologiami w tej dziedzinie, z wprowadzeniem receptuariuszy, czyli zbiorów zaleceń dla lekarzy ordynujących farmaceutyki włącznie. Nic więc dziwnego, że właśnie na tym aspekcie skupiono się na prezentacji założeń pilota, która odbyła się tydzień temu w centrali NFZ, a jej dużą część prowadził Zygmunt Kamiński, dyrektor Kamsoftu.

System w czasie rzeczywistym zbierałby dane z Zakładów Opieki Zdrowotnej, gabinetów lekarskich i aptek. NFZ liczy, że w ten sposób wyeliminuje m.in. patologie związane z podrabianiem i kradzieżą recept i wprowadzi kontrolę farmaceutyków refundowanych. Dzięki nowemu systemowi aptekarze zyskaliby wgląd w listę specyfików ordynowanych przez lekarzy i możliwość wychwycenia niekorzystnych interakcji między nimi. Lekarz podczas kolejnych wizyt mógłby zobaczyć, czy pacjent zrealizował wypisane recepty i skorygować przyjęty sposób terapii. Wdrożenie takiego rozwiązania przyniosłoby kolosalne oszczędności. Jak przyznaje Jerzy Miller, problem nadużyć w obrocie lekami w skali tylko wielkopolskiego oddziału NFZ sięga kilkunastu tys. recept miesięcznie. Szacunki ComputerLandu dotyczące Śląska mówią o kilkudziesięciu milionach złotych rocznie.

Legislacyjna praca domowa

Słuchając o zamierzeniach pilota można już dziś wskazać kilka trudności, przed którymi stanie NFZ przy budowie RUM. Wdrożenie tak rozległego terytorialnie systemu (musiałby on objąć kilkaset szpitali i 10 tys. aptek), działającego w trybie online będzie wymagało kolosalnych inwestycji, zarówno po stronie funduszu, jak i innych jednostek uczestniczących w systemie. Wprowadzenie autoryzacji w oparciu o karty procesorowe będzie wymagało zakupu nawet kilkudziesięciu tysięcy czytników. NFZ jako instytucja publiczna - w świetle obecnych przepisów - nie może dofinansować prywatnych podmiotów w tego typu sprzęt. Nałożenie na świadczeniodawców i apteki obowiązku jego zakupu na pewno wywoła burzę. "Skalę problemów prawno-organizacyjnych związanych z autoryzacją świadczenia można by łatwo ograniczyć, stosując autoryzację skrośną, tj. wprowadzając zasadę, że usługi są autoryzowane za pomocą karty po ich realizacji, np. przy wyjściu z placówki, bez konieczności użycia kodu PIN czy identyfikatora biometrycznego. Potwierdzenie faktu autoryzacji usługi zarówno w systemie informatycznym, jak i na karcie pacjenta stworzyłoby efektywny system eliminacji nadużyć" - mówi Tadeusz Klimaszewski, dyrektor centrum kompetencyjnego w zakresie rozwiązań dla służby zdrowia w Spin SA.

Wątpliwości natury organizacyjnej wzbudzają także karty. Czyją własnością miałaby być karta? Jak dostarczyć ją ubezpieczonym? Jak aktualizować zapisane na niej dane? Jak rozwiązać kwestię ich personalizacji, w sytuacji gdy podstawowy zbiór danych, tj. centralny wykaz ubezpieczonych, przechowywany przez NFZ, w świetle prawa może być wykorzystywany tylko przez fundusz (co eliminuje możliwość przekazania procesu personalizacji firmie zewnętrznej)? Dalsze plany Jerzego Millera zakładające wykorzystanie w karcie e-podpisu, a także zapisywanie na niej zdarzeń medycznych i recept, z punktu widzenia obecnego stanu prawnego brzmią jak abstrakcja. I będą wymagać nowelizacji kilku kluczowych dla systemu ochrony zdrowia ustaw.

My już wykonaliśmy pilotaż

Zupełnie odrębną kwestią pozostaje wyłonienie wykonawcy systemu. W powszechnej opinii wybór miejsca pilotażu miałby wskazywać na przyszłego wykonawcę ogólnopolskiego RUM. Wybór Śląska wskazywałby na ComputerLand, wybór Wielkopolski bądź innego województwa, w którym kasy informatyzowało konsorcjum Spin i Kamsoft, wskazywałby te firmy jako przyszłych wykonawców RUM.

Tymczasem wiele wątpliwości budzi już sam fakt wyboru Wielkopolski na miejsce realizacji pilota. "Mnie sposób argumentacji NFZ nie przekonuje. Fundusz tworzy nowego pilota, podczas gdy na Śląsku od 5 lat działa i zbiera dane system START" - mówi Michał Borowiecki, dyrektor generalny ds. sektora publicznego w ComputerLand, który był wykonawcą systemu. W odpowiedzi na prezentację prowadzoną wspólnie przez NFZ i Kamsoft, ComputerLand wskazuje na wdrożone pilotażowo na własny koszt na Śląsku rozwiązania portalowe zaspokajające większość potrzeb informacyjnych przedstawionych przez NFZ. "Oczywiście system START ma pewne słabości wynikające z kompromisu między zamierzeniami a możliwościami finansowymi funduszu. Dotyczy to chociażby kwestii autoryzacji usługi w rejestracji. To wszystko jest jednak łatwe do usprawnienia" - mówi Michał Borowiecki. ComputerLand ma jednak w ręku argument trudny do odparcia, tj. pięcioletnią historię działania systemu opartego na kartach.

Nie rozstrzygnięto także formalnie kwestii realizacji pilota. Czy będzie on mógł być wybrany na podstawie zamówienia z wolnej ręki? Wówczas naturalnym wykonawcą byłoby konsorcjum, które informatyzowało Wielkopolskę. Jeśli jednak NFZ zdecyduje się na przetarg, być może zamiast w konsorcjum obie firmy wystartują w innych konfiguracjach?

Do chwili zamknięcia tego numeru naszego tygodnika NFZ nie rozmawiał jeszcze o warunkach realizacji pilota z konsorcjum. Nie mówiąc już o przedstawieniu wiarygodnego planu jego finansowania. Założenia przedstawione przez Jerzego Millera podczas pierwszej z serii konferencji poświęconych RUM, która odbyła się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie mówił on m.in., że pilot zostanie zrealizowany w dużej mierze w ramach wynoszących ok. 30 mln zł opłat za użytkowanie ogólnokrajowego systemu NFZ, brzmią nierealnie. Fundusz ma zatem twardy orzech do zgryzienia.


TOP 200