Rozejrzyj się, jesteś w ukrytej kamerze

Kamery wrosły na stałe w krajobraz infrastruktury miejskiej. Część z nich działa w sieci miejskiego monitoringu, który w przestrzeni publicznej patrzy na wszystko.

Aktywiści organizacji zajmujących się swobodami obywatelskimi nie lubią kamer monitoringu miejskiego. Widać je na każdym kroku i są narzędziem służb porządkowych. Kojarzą się z totalitarnym nadzorem, funkcjonariuszami, którzy gapią się przez całą dobę w ścianę wypełnioną ekranami, godząc w naszą prywatność, a może nawet intymność. Działacze podają przykłady badań mających dowodzić, że monitoring miejski nie ma wpływu na zmniejszenie przestępczości lub chuligaństwa, a przyczynia się do ograniczenia wolności w miejskiej przestrzeni, dostarczając władzy pokusy wyłuskiwania każdego, kto się zachowuje nieco inaczej niż szary tłum zniewolony przez system policyjny. Badania zamawiane przez ich oponentów pokazują zaś, że obecność kamer w przestrzeni publicznej zapewnia wielu mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa, dając przekonanie, że monitoring odstraszy chuliganów, a w sytuacji zagrożenia właściwe służby niezawodnie zareagują. Dyskusja na te tematy ma zatem charakter wyraźnie światopoglądowy. Niechęć do formacji policyjnych jest równie żywa jak przekonanie, że powinny zawsze sprawiedliwie zareagować na czas. Pewne jest jednak, że kwestia użytkowania wszechobecnych, coraz bardziej inteligentnych systemów monitoringu dotyka problematyki prywatności i powinna być uregulowana.

Potrzeba uregulowania monitoringu

Brak rzeczowych przepisów dotyczących monitoringu wizyjnego i wynikające stąd potencjalne problemy dostrzegł w 2011 r. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Opracował założenia nowych regulacji. Mogą być one przedmiotem odrębnej ustawy bądź nowelizacji obowiązującej ustawy o ochronie danych osobowych. Komisja Europejska niezależnie proponuje generalną rewizję dotychczasowego modelu regulacji przyjętego jeszcze w roku 1995, która uwzględni ogromny rozwój technik przetwarzania danych i pojawienie się wielu nowych problemów z gwarantowaniem prawa do prywatności. Ochrona prywatności w kontekście ekspansji treści multimedialnych to jeden z przejawów zmiany funkcjonowania prawa pomyślanego przecież kiedyś głównie jako ochrona danych wyrażonych na piśmie. Równie istotnym wyzwaniem jest wzmocnienie harmonizacji, bo każde państwo europejskie wprowadzało przepisy dawnej dyrektywy po swojemu, co bywa niedogodne, biorąc pod uwagę rozwój wspólnego rynku na usługi i rosnącą mobilność Europejczyków.

Jeszcze większe komplikacje są na styku europejskiego i amerykańskiego prawa do ochrony prywatności. Pomijając niebagatelną sprawę różnic w doktrynie ochrony prywatności, niektóre z nich są frapujące. Przykładowo w niektórych stanach USA kamery monitoringu w miejscach publicznych muszą być pozbawione możliwości rejestracji dźwięku, bo uznano, że stoi to w kolizji z czwartą poprawką do Konstytucji, którą można odnieść do nagrywania rozmów przypadkowych osób. To wydarzenia z 11 września 2001 r. przyczyniły się do gwałtownego rozwoju systemów monitoringu wizyjnego w amerykańskich miastach, a także wyposażenia w nowe narzędzia do analizy obrazów. Obecnie - podobnie jak w Europie - trwają tam próby uregulowania związanych z tym problemów. Nie ma wątpliwości, że do pewnych wniosków należałoby dojść wspólnie.

Obrazy rejestrowane są wszędzie

Problemem nie jest przecież wyłącznie wścibstwo służb policyjnych, ale dziesiątki niezależnych, prywatnych zastosowań. Kamery umieszczane są bowiem w sklepach, biurach, szkołach, środkach komunikacji miejskiej, na stadionach. Użycie kamer w systemach bezpieczeństwa to tylko jedna grupa zagadnień. Tak samo - wyśmiewana przez wrogów inwigilacji - prewencja to tylko jedno z zastosowań. Kamera przekazująca obraz zdarzenia wymagającego interwencji to bezsprzecznie doskonałe narzędzie skracania czasu reakcji, który bywa krytyczny, np. w akcjach ratunkowych. Przenośna kamera obecna na miejscu akcji ratunkowej wspomaga podejmowanie decyzji, identyfikację i diagnozowanie.

Do podstawowych zagadnień regulacyjnych należy zatem rozstrzygnięcie, na jakich zasadach i kto może użyć systemu rozpoznawania twarzy. Te wyniki można skojarzyć z bazami danych, którymi dysponują uprawnione służby. Pozwala to zidentyfikować i śledzić podejrzane osoby. System analizowania obrazów może rozpoznawać gesty, kształty, zachowania. Można sobie wyobrazić dziesiątki już istniejących i ewentualnych przyszłych zastosowań. Kamery dzisiaj są umocowane nie tylko na wysięgnikach, wieżach i budynkach. Podłączone do sieci mogą działać samodzielnie i być umieszczane w dowolnym miejscu. Systemy informatyczne mogą zaś przetwarzać równocześnie informacje z wielu źródeł. Odrębnym od spraw bezpieczeństwa ludzi i mienia, ale równie istotnym obszarem zastosowań jest wspomaganie zarządzania różnymi systemami, np. inteligentnym transportem, infrastrukturą, procesami przemysłowymi, wszędzie, gdzie bezpośrednia obserwacja pozwala podjąć właściwą decyzję. Podobnie jak w poprzedniej grupie zagadnień, ich rola może być też sprowadzona do roli detektora, do rozpoznawania i alarmowania w sytuacjach nietypowych.

Proste kamery są bardzo tanie, zainstalować więc może je prawie każdy i trudno sobie już teraz wyobrazić, aby ktoś miał to powstrzymać. Aparaty i kamery stały się standardowym wyposażeniem posiadaczy smartfonów. Kamerka patrzy na nas z każdego laptopa, tabletu. Każdy może umieścić zarejestrowany samodzielnie obraz w sieci. A sieć oferuje setki aplikacji do rozpoznawania i przetwarzania obrazów. Czemu więc czepiać się policjantów?

W propozycjach uregulowań chodzi jednak przede wszystkim o zastosowania profesjonalne. Należy nałożyć ramy na posługiwanie się systemami monitoringu wizyjnego w miejscach publicznych, zarówno przez służby państwowe, jak i podmioty prywatne, które chcą nadzorować swoje mienie. Równie ważne jest utwierdzenie prawa do prywatności w multimedialnej cyberprzestrzeni. Projekt nowej unijnej dyrektywy chce nam też dać skuteczne prawo do bycia zapomnianym - wymazywania, anonimizowania śladów, które zostawiamy w cyberzestrzeni. Sieć nas zapewne do końca nie zapomni, jeżeli raz jej dotkniemy, ale warto zachować swoje prawa.


TOP 200