Roszada w cyfryzacji: w czym Rafał Trzaskowski będzie lepszy od Boniego?

Europoseł Rafał Trzaskowski zastąpił na stanowisku ministra Michała Boniego, który chciałby się wybrać do Parlamentu Europejskiego. Czy ta zmiana oznacza inne podejście do modernizacji państwa?

Ministrowie odchodzą wcześniej, kiedy im się nie powiodło, i to spektakularnie. Obecne zmiany w rządzie nazwano rekonstrukcją. Może hasło przyśpieszenia lub nowego otwarcia wymaga efektownego medialnego wejścia, ale taki „nowy początek” przypomina trochę zamierzchłe czasy PRL. Zmiany są utrzymywane przez premiera w tajemnicy jak kiedyś, gdy obywatele dowiadywali się o nowym pierwszym sekretarzu partii z porannych gazet, ukazujących się tego dnia z opóźnieniem. Współczesne media nie znosząc tajemnic, urządziły sobie w oczekiwaniu na konferencję prasowa szefa rządu zastępcze igrzyska, tworząc rankingi i internetowe głosowania, nie bacząc na oczywisty brak ich wpływu na decyzje premiera. Zabrakło tylko głosowania przez premium SMS z atrakcyjnymi nagrodami.

Niektórzy musieli odejść, ale chyba tylko Michał Boni zadbał, by zawczasu odsunąć od siebie odium przegrywającego. Już na wiosnę wspomniał o zamiarze kandydowania do Europarlamentu, a nikt mu też nie odmówi kompetentnej pracowitości. Paru inicjatyw, które anonsował początkowo jako flagowe, wprawdzie nie dokończył, jak nowa ustawa o dostępie do informacji publicznej, czy otwarcie publicznych zasobów, ale przynajmniej zainicjował w tych sprawach pogłębioną debatę. Dowiódł osobistego zaangażowania w wiele ważnych, chociaż niekoniecznie podchwytywanych przez główne media spraw i zadbał, by stać się osobą dobrze rozpoznawalną na oficjalnych forach międzynarodowych, jako inicjator kilku spektakularnych wystąpień w obronie swobód obywatelskich.

Zobacz również:

  • iPad jako komputer - czy to użyteczne narzędzie dla biznesu?

Nie jest jednak jasne, jaki jest związek tych efektownych działań z jego podstawowymi zadaniami w ministerstwie, które sam wymyślił i utworzył dwa lata temu. To był urząd, który miał posłużyć reformowaniu państwa w oparciu o przygotowaną zawczasu strategiczną wizję dokumentów Polska 2030 oraz przygotowaną już w nowym urzędzie strategię Polska 2.0. Czy istotnie widać już te reformy?

Władza reformowania

Powiedzieć, że reformowanie administracji wymaga mocnych, władczych upoważnień brzmi jak banał. Ćwierć wieku budowania ram systemowych dla demokratycznego państwa i samorządności zmieniło Polskę, ale dwuletni okres funkcjonowania nowego ministerstwa nie był okresem jakiegoś szczególnego przyśpieszenia. Projekty informatyzacji administracji ślimaczą się latami, tworząc, jak się na dodatek okazuje, pożywkę dla gigantycznej korupcji.

Od początku było jasne, że ambitnie nazwany urząd, ograniczony do rangi ministra to za mało, by przeprowadzić zmiany, mające charakter zadań horyzontalnych. Oba obszary wskazane w nazwie i kilka innych przypisanych ministrowi administracji i cyfryzacji obejmują projekty realizowane przez innych ministrów, samorządy i sektor prywatny. Niekoniecznie we wskazanej kolejności. Wydawałoby się, że minister podejmujący się epokowego zadania cyfryzacji państwa, czyli opracowujący i wdrażający politykę zastosowania technologii informacyjnych, powinien mieć skuteczne narzędzia do koordynowania, integrowania i standaryzowania najważniejszych rozwiązań informatycznych, najlepiej na poziomie systemowym, inaczej mówiąc kierunkowym. Minister Boni nie zostawił sobie takiej szansy, oddając nadzór nad rozwojem podstawowego referencyjnego systemu informatycznego państwa resortowi siłowemu MSW.

Oczywiście minister cyfryzacji opracowuje plan informatyzacji państwa, kieruje pracami Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji, może pisać stosowne strategie rozwoju. Tyle, że znane wszystkim od zarania polskiej informatyki problemy z optymalizacją rozwoju systemów informacyjnych w państwie, raczej nie zaczną się rozwiązywać bez lidera zdeterminowanego i zarazem upoważnionego do wydawania odważnych decyzji.

Gdzie diabeł nie może…

Podobnych problemów doznała minister Elżbieta Bieńkowska, nie mogąc przekonać ministra transportu i budownictwa do znoszenia bezsensownych barier wobec inwestycji finansowanych ze środków unijnych. Ona jednak sobie doskonale poradzi. Premier jej to ułatwił, pozwalając opanować Ministerstwo Transportu i Budownictwa i awansując na wicepremiera.

Uprawnienia nowej pani wicepremier mogą być też przy okazji remedium na znane jej dobrze problemy regionalnych sieci szerokopasmowych, które grzęzną w biurokratycznych absurdach przepisów budowlanych. Dotąd nie dawało się ich w żaden sposób poprawić, pewnie dlatego, że zawsze znalazł się jakiś urzędnik, który chciał udowodnić, że prawo budowlane jest ważniejsze, niż ustawa szerokopasmowa.

Elżbieta Bieńkowska wie też sporo o przeszkodach w dużych rządowych projektach teleinformatycznych, jako że większość jest finansowana z udziałem środków unijnych.

Perspektywa szersza

Nowy minister cyfryzacji chyba zasługuje na kredyt zaufania, nie tylko dlatego że z racji zajęć podejmowanych w Parlamencie Europejskim zajmował się często prawie tą samą problematyką. Powinien wiedzieć, które tematy strategii Europejska Agenda Cyfrowa są najbardziej nośne nie tylko z naszego lokalnego punktu widzenia. Może uda mu się na przykład pogłębić wątki gospodarcze związane z rozwojem i zastosowaniami technologii informacyjnych. To one nadają bowiem najciekawszy ton debacie europejskiej, kiedy mówi się o innowacyjności, inteligentnych miastach, transporcie, energetyce, w tym wpływie informacji na sposób życia i funkcjonowania społeczeństw, ochronę zdrowia, rynek pracy, handel elektroniczny, edukację, kulturę, bezpieczeństwo, obronność. Tuż po nominacji wspomniał już np. o chmurze w organizacji systemów informacyjnych administracji.

Jego poprzednik mówił bardzo kompetentnie o wszechznaczeniu technologii informacyjnych, słuchał też uważnie co na tematy mówią inni, ale wyraźnie najlepiej się czuł w kręgu tematów kojarzonych z wolnością internetu i ryzykiem naruszania swobód obywatelskich. I tak zapewne pojmuje zadanie państwa, które powinno być strażnikiem demokracji. Może w tej roli odnajdzie nowe wyzwania w swych przyszłych zajęciach.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200