Rosnąć wstrzemięźliwie

Mnożenie szczebli zarządzania jest poważnym problemem dla każdego przedsiębiorstwa bez względu na to, jak jest ono zorganizowane.

Mnożenie szczebli zarządzania jest poważnym problemem dla każdego przedsiębiorstwa bez względu na to, jak jest ono zorganizowane.

Szczeble bowiem są jak słoje w pniu drzewa: przyrasta ich z wiekiem. Jest to proces nader zdradliwy, któremu nie da się w pełni zapobiec. Oto np. Alfred Smith, rzetelnie kompetentny dyrektor fabryki, ale nie na tyle dobry, aby go awansować.

Ma u siebie Toma Browna - to pierwsza klasa i aż się pali, by wyrwać do przodu - ale gdzie? Nie można go awansować za plecami Smitha - zresztą nie ma dla niego stanowiska, nawet gdyby firma pozwoliła mu przeskoczyć szefa. Żeby zapobiec odejściu sfrustrowanego w rezultacie Browna, awansuje się Smitha "kopniakiem w górę" na specjalnie utworzone stanowisko Specjalnego Asystenta Wiceprezesa ds. Produkcji, by zajął się oprzyrządowaniem, a Brown zostaje dyrektorem fabryki. Jednakże Smith wie, że musi na swojej nowej placówce być zajęty. Wkrótce z jego biura zaczyna płynąć istna lawina pism obiegowych. Gdy wreszcie odchodzi na emeryturę, jeden z młodych zdolnych ludzi - Tom Brown II - musi zrobić po nim porządek, ale jako młody zdolny człowiek robi wkrótce ze stanowiska, które wymyślono jedynie dla rozwiązania pewnego problemu personalnego, stanowisko z prawdziwego zdarzenia. I kiedy trzeba coś zrobić dla kolejnego Alfreda Smitha - a takich mamy zawsze, jak ubogich krewnych - trzeba znowu stworzyć nowe stanowisko: zostanie "koordynatorem". Tak powstają dwa nowe szczeble, oba wkrótce "zasadniczego znaczenia" i wkrótce wręcz uświęcone tradycją. Bez odpowiednich zasad organizacyjnych szczeble będą się po prostu mnożyły same.

Fragment książki Petera F. Druckera pt. "Praktyka zarządzania" wydanej w 1994 roku przez Czytelnik, Nowoczesność i Akademię Ekonomiczną w Krakowie.


TOP 200