Roboty uratują polski przemysł

Polska będzie stopniowo tracić przewagę konkurencyjną w postaci niskich kosztów pracy. Musimy inwestować w automatyzację procesów, żeby zatrzymać produkcję przemysłową w kraju.

Zagraniczne bardziej wydajne

Z analiz PAIiZ wynika, że w Polsce zarejestrowanych jest ok. 22 tys. firm z udziałem kapitału zagranicznego. Odpowiadają one za ponad 50% importu i eksportu. Łącznie firmy z udziałem kapitału zagranicznego zatrudniają ok. 1,5 mln osób, co stanowi ok. 10% wszystkich zatrudnionych. Jednocześnie cechuje je o 75% wyższa wydajność w przeliczeniu na jednego pracownika niż w przypadku rdzennie polskich firm.

Według Raportu Inwestycyjnego, przygotowanego przez działającą przy ONZ Konferencję Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju Światowego, w 2010 roku do grupy pięciu najbardziej atrakcyjnych lokalizacji inwestycyjnych na świecie należały: Chiny, USA, Indie, Brazylia, USA i Federacja Rosyjska. Następną, szóstą pozycję zajęła Polska. Rok wcześniej nasz kraj sklasyfikowano na 12. miejscu. Widać więc, że mimo zaległości w zakresie infrastruktury, w polską gospodarkę coraz bardziej opłaca się inwestować.

Głównym źródłem pochodzenia kapitału inwestycyjnego napływającego do Polski są kraje Unii Europejskiej. Przybywa jednak projektów finansowanych przez podmioty pochodzące z państw położonych na wschód od Polski. "Inwestorzy szukają lokalizacji obarczonych niewielkim ryzykiem. Jako kraj jesteśmy uznawani za atrakcyjne miejsce do inwestowania. Widać to m.in. po rosnącej liczbie inwestycji w centra kompetencyjne oraz ośrodki BPO" - podkreśla Piotr Grudzień, zastępca dyrektora Departamentu Inwestycji Zagranicznych w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Jego zdaniem, rośnie przede wszystkim liczba projektów inwestycyjnych w sektorze usług nowoczesnych. Inwestorzy coraz częściej poszukują także lokalnych partnerów. Maleje natomiast skala inwestycji przemysłowych. Na przestrzeni ostatnich lat notowany jest także systematyczny spadek średniej wartości strategicznych projektów inwestycyjnych.

Kompetencje, nie koszty

O pozycji Polski jako kraju, w którym warto lokować zakłady przemysłowe, decydują: uwarunkowania kulturowe, polityka fiskalna i zachęty ekonomiczne, stabilność gospodarcza, dostępność wykwalifikowanej kadry, a wreszcie niskie koszty pracy. W dziedzinie produkcji przemysłowej obserwowany jest jednak systematyczny wzrost kosztów pracy. Co zrobić, aby polskie firmy przemysłowe pozostały konkurencyjne? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali uczestnicy zorganizowanej przez firmę konferencji Industrial Investment Adventure 2011.

"Warto zadać sobie pytanie: Czy wyobrażasz sobie, że do 2020 roku twoja fabryka zostanie zamknięta i przeniesiona na Wschód? Taka właśnie sytuacja miała miejsce m.in. we Francji i Niemczech. Doświadczenie pokazuje, że wszystkie trendy z Zachodu stopniowo przychodzą także do nas. Teraz trzeba się zastanowić, w jaki sposób zapobiec podobnemu zjawisku w Polsce" - podkreśla Stefan Życzkowski, prezes firmy Astor. Sądzi, że z czasem dojdzie co najmniej do zrównania udziału kosztów materiałów i robocizny w ogólnych kosztach produkcji. Rosnąć mają również koszty projektowania oraz prac integratorskich związanych z wdrażaniem nowych technologii przemysłowych.

Stefan Życzkowski ocenia, że w krajach zachodnich koszty robocizny stanowią dwie trzecie całkowitych kosztów produkcji. Pozostała część to koszty materiałów. Obecnie w Polsce udział ten jest dokładnie odwrotny. "Tracimy pozycję w zakresie konkurencyjności opartej na kosztach pracy" - dodaje Piotr Grudzień. Powołując się na analityków podkreśla, że w nadchodzącej dekadzie konkurencyjność Polski opierać będzie się na podaży wykwalifikowanej kadry.

Poza zmianami gospodarczymi na wzrost kosztów zatrudnienia w sektorze przemysłowym wpływać będzie również rosnąca liczba zachodnich firm, które mają lokować w Polsce swoje zakłady. "Nasza gospodarka jest dziś wysoce konkurencyjna. Warto u nas inwestować, ponieważ mamy bardzo dobry stosunek pewności rynkowej do ceny. Można się spodziewać, że wiele firm zdecyduje się na inwestycje w Polsce" - mówi Stefan Życzkowski. Jego zdaniem, jako kraj możemy czerpać z doświadczeń krajów bardziej rozwiniętych. Konieczne są więc m.in. inwestycje w wydajność pracy i efektywność procesów.

Dobre czasy dla automatyki

Czynnikiem istotnym dla budowania konkurencyjności firmy ma być zwiększanie wartości biznesowej w przeliczeniu na jedną osobę zatrudnioną. W przypadku zakładów przemysłowych podnoszeniu efektywności procesów produkcyjnych z jednej strony sprzyjają rozwiązania usprawniające sterowanie i zarządzanie produkcją, z drugiej natomiast - rozwiązania z zakresu robotyki przemysłowej. "Systemy robotyki produkcyjnej nie powinny być postrzegane w kategoriach konkurencji dla pracowników. Przy założeniu dobrej organizacji pracy systemy robotyki stają się źródłem dodatkowych korzyści i przyczynkiem dla lepszej współpracy między różnymi działami" - podkreśla Stefan Życzkowski, powołując się na przykład integracji rozwiązań automatyki przemysłowej z systemami kadrowo-płacowymi.

"Robotyka gwarantuje pełną powtarzalność procesów. Poza korzyściami w zakresie efektywności i jakości produkcji może być to istotny argument w negocjowaniu kontraktów z zagranicznymi partnerami" - dodaje Jacek Szempliński, prezes firmy ABIndustry. Jego zdaniem, dzięki wykorzystaniu narzędzi pozwalających na automatyzację procesów przemysłowych możliwe jest wyeliminowanie sytuacji, w której skład produktu jest zależny głównie od operatora maszyny. To z kolei bezpośrednio przekłada się na jakość wyrobów. Nie bez znaczenia w kontekście podnoszenia efektywności sektora przemysłowego są również narzędzia wspierające sterowanie i zarządzanie produkcją na poziomie operacyjnym.

Z kolei rozwiązania wspierające procesy monitorowania zużycia energii i innych mediów pomagają rozdzielić poniesione koszty na poszczególne produkty. "Oprócz możliwości prowadzenia dokładniejszych kalkulacji opłacalności produkcji możliwe jest też analizowanie jakości mediów oraz automatyczne gromadzenie informacji o rzeczywistym zużyciu energii, gazu czy wody" - dodaje Jacek Szempliński. Według niego, systemy wspierające zarządzanie mediami są także narzędziami pozwalającymi na weryfikację realizacji zapisów umów z dostawcami, a co za tym idzie, także ich renegocjacji pod kątem realnego zapotrzebowania firmy. Rozwiązania wspierające monitoring mediów dają istotny wkład do systemu informacji o realnych kosztach produkcji w rozbiciu na zakład, linię produkcyjną, a nawet jednostkę produktu.

Azoty inwestują mimo trudnej sytuacji na rynku

Przykładem polskiej firmy przemysłowej skutecznie wykorzystującej sytuację ekonomiczną do umocnienia pozycji rynkowej jest tegoroczny laureat konkursu Lider Informatyki spółka Azoty Tarnów. "U nas decyzje inwestycyjne są trwale związane z miejscem prowadzenia działalności, ale decyduje dostęp do atrakcyjnych cenowo mediów, surowców, technologii oraz dobrze wykwalifikowanej kadry. W inwestowaniu stosujemy typowe wskaźniki biznesowe" - mówił Andrzej Skolmowski, wiceprezes zarządu firmy Azoty Tarnów podczas panelu dyskusyjnego na Kongresie Lidera Informatyki. Od początku 2010 roku do Grupy Azoty Tarnów dołączyły m.in.: Zakłady Chemiczne Police, Zakłady Azotowe Kędzierzyn oraz firma ATT Polymers. "Dokonaliśmy inwestycji w czasie dość trudnym nie tylko dla chemii, jednak ceny nabycia tych podmiotów były bardzo atrakcyjne. Wykorzystaliśmy krótkoterminowe kłopoty spółek do przejęcia pakietów kontrolnych" - mówił Andrzej Skolmowski.


TOP 200