Randka z komputerem

Znajdujemy się w lokalu Zarządu Okręgu Polskiego Związku Niewidomych w Bielsku-Białej przy ul. Barlickiego 13. Po sforsowaniu dźwiękochłonnych drzwi oczom obserwatora ukazuje się widok dość osobliwy. Rząd monitorów, szereg pulpitów z mnóstwem przycisków i świecącymi lampkami, a przed nimi kilkoro ludzi ze słuchawkami na uszach. Jeden z mężczyzn kontroluje wszystkie monitory i co chwila pochyla się nad kimś. Ludzie przed klawiaturami to pierwsza zmiana kursu obsługi komputerów, który na zlecenie bielskiego Okręgu przeprowadza przedstawiciel spółki "Altix", pan Marek Zawadzki.

Znajdujemy się w lokalu Zarządu Okręgu Polskiego Związku Niewidomych w Bielsku-Białej przy ul. Barlickiego 13. Po sforsowaniu dźwiękochłonnych drzwi oczom obserwatora ukazuje się widok dość osobliwy. Rząd monitorów, szereg pulpitów z mnóstwem przycisków i świecącymi lampkami, a przed nimi kilkoro ludzi ze słuchawkami na uszach. Jeden z mężczyzn kontroluje wszystkie monitory i co chwila pochyla się nad kimś. Ludzie przed klawiaturami to pierwsza zmiana kursu obsługi komputerów, który na zlecenie bielskiego Okręgu przeprowadza przedstawiciel spółki "Altix", pan Marek Zawadzki.

Bardzo przydałoby mi się w pracy takie urządzenie, które czytałoby mi dowolny tekst czarnodrukowy - zwierzył mi się kierownik biura Jan Tarnawa w przyjacielskiej rozmowie pod koniec wiosny 1992 r. Chyba chodzi ci o skaner, który współpracuje z komputerem wyposażonym w mowę syntetyczną? - dodaję. No właśnie. Jak myślisz, czy w naszym Okręgu znaleźliby się chętni do szkolenia w zakresie obsługi komputerów? - pyta mnie szef. Kilku entuzjastów techniki komputerowej na pewno się znajdzie. Myślę, że kiedy spółdzielnie niewidomych robią bokami i coraz więcej inwalidów wzroku w wieku produkcyjnym jest bezrobotnych, to doskonały pomysł, tylko jak go zrealizować?

Odpowiedź przyszła nieoczekiwanie w połowie września ub.r. Do Bielska zawitali emisariusze spółki "Altix", którzy prezentowali sprzęt komputerowy w świetlicy naszego Okręgu. Komputer działał jak należy, lecz skaner nie chciał gadać. Źle znosi jazdę samochodem. W końcu nieliczni już, najcierpliwsi usłyszeli jego głos. Inżynier Tarnowski przedstawił osiągnięcia firmy, poinformował także o możliwości przeprowadzenia kursu obsługi komputerów.

Poza licznie zgromadzonymi niewidomymi na pokazie był obecny także przedstawiciel Wojewódzkiego Ośrodka Zatrudnienia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Współpraca Okręgu z tą instytucją miała zaowocować przeszkoleniem dziesięciorga niewidomych w zakresie obsługi szaleństwa schyłku XX w.

Zgodnie z niemieckim przysłowiem: "aller Anfang ist schwer" na początku szło nam jak po grudzie. Pierwsze 4 dni nauki upłynęły na zapoznawaniu się z klawiaturą, pytaniu komputera o czas i datę, formatowaniu dyskietek oraz poznawaniu najważniejszych komend systemu operacyjnego DOS z wykorzystaniem udźwiękowionego programu Readboard, zwanego potocznie "gadułą". na naszych uszach umożliwiały słuchanie odpowiedzi tylko własnego komputera i chroniły jednocześnie sąsiadów przed nimi. Ładny panowałby harmider, gdyby wszystkie 5 zaczęły gadać przez swe głośniki jednocześnie.

Skąd on wie, że jestem inwalidą? - dziwi się Antek. Komputer mówi, że niepoprawnie wpisał pan datę - wyjaśnia instruktor. W tych pierwszych dniach najczęstsze odpowiedzi komputera na nasze próby zmuszenia go do działania to: "invalid directory", "bad command" i "too many parameters". Panie Marku, ja już tego dłużej nie zniosę - skarży się Wanda - on mnie wyzywa od tumanów. Każdemu z nas zdarza się to początkowo dosyć często i "too many parameters" w gronie kursantów staje się substytutem "dzień dobry". Na nic trud włożony w wystukiwanie nieraz długiego polecenia, szlag cię mało nie trafia, kląłbyś zdrowo lub wyrzucił to ustrojstwo przez okno - ale nie wypada. Pan Marek podchodzi, wskazuje błąd, opowiada jakiś żart i wszyscy śmieją się do rozpuku. Mozolnie wystukuję polecenie od nowa. Hura! - wreszcie zrobił, co mu kazałem - oznajmiam z satysfakcją. Komputer jest maszyną tak mało inteligentną, że nie zrobi nic poza tym, co mu obsługujący poleci - mówi Marek.

W czasie początkowych zajęć przeglądaliśmy zawartość dysku twardego i dyskietek, zakładaliśmy katalogi i podkatalogi. Struktury drzewiaste na naszych ekranach dochodziły do rozmiarów buszu. Kolega z południowej zmiany pracujący na tym samym komputerze będzie musiał zlikwidować katalogi. Współczuję mu serdecznie, chociaż i on nie pozostaje mi dłużny, podrzucając przeróżne paszteciki. Wreszcie, gdy już zwinnie skaczemy po katalogowych drzewach, przychodzi kolej na poznanie dźwiękowego programu Readboard w trybie na żywo i trybie zamrożonego ekranu. Opcje te pozwalają na różne sposoby czytania znaków zapisywanych aktualnie lub wcześniej. Za pomocą tego programu można także uruchomić kalkulator wykonujący proste działania matematyczne. Docieramy powoli do "Norton Commandera" i od dawna oczekiwanego edytora tekstu. Poznajemy jak można przełączyć klawiaturę komputera w tryb zwykłej maszyny do pisania. No, teraz sobie poużywam - mówi Antek. Wkrótce na naszych monitorach pojawiają się wiersze Mickiewicza, Fredry, podania i donosy oraz wytwory radosnej twórczości. Ot, chociażby taki:

Gdy Mareczek nade mną pochyla się czule bliska dreszczu rozkoszy drżę i ledwo dyszę.

Cóż z tego! On namiętnie pieści klawiaturę a ja zawiedziona też walę w klawisze.

Przez moje ramię zagląda słabo widząca Ala. Patrzcie jakie tan ma kudłate myśli - mówi i odczytuje na głos wszystkim kursantom. Wybuchają salwy śmiechu i choćbyś chciał być poważny jak egipska mumia, to nie możesz się nie śmiać, kiedy innym sprawiłeś trochę radochy. Dość śmiechu - wyrokuje Marek - kursanty do roboty. Dziś musicie opanować edytor tekstu Wordstar, jutro dźwiękową bazę danych, a pojutrze klasówka. Będziecie się śmiać baranim głosem!

Jak wy, niewidomi, radziliście sobie z notatkami? - zapyta ktoś. Słabo widzący notowali tradycyjnie długopisem w kajetach, natomiast osoby całkowicie niewidome nagrywały sobie na taśmę magnetofonową, zaś zapiski robiły pismem punktowym brajla. Widać tu pełną symbiozę dotychczas używanych przez niewidomych technik zapisu, od starych tradycyjnych do najnowocześniejszych komputerowych.

Dla tych, którzy nie znają liter czarnodrukowych a posługują się tylko pismem Braille'a i potrafią pisać na brajlowskiej maszynie do pisania, komputer także można przystosować. Istnieje program umożliwiający pisanie znaków brajlowskich za pomocą 6 klawiszy. Komputer wszystkie wypisywane w brajlu znaki odczytuje na głos pisząc tekst na ekranie normalnymi literami. To, co zostało zapisane można sprawdzić na tzw. linijce brajlowskiej, a cały tekst wydrukować na drukarce brajlowskiej lub czarnodrukowej, które mogą współpracować z komputerem. Chyba nie na miejscu były pretensje któregoś z korespondentów organu prasowego PZN "Pochodni", że zachłystujemy się techniką komputerową a zapominamy o starym poczciwym brajlu. Jeżeli staniemy w miejscu i kurczowo będziemy się trzymać tradycji, to ani się obejrzymy, jak znów wylądujemy w Kacapowie, a Europa odsadzi nas o kilka dziesięcioleci.

Na zajęcia dojeżdżamy z różnych stron miasta i województwa, nawet z Kęt, Szczyrku, Żywca i Rajczy. Wysiadam na przystanku z podmiejskiego pekaesu. Po chwili słyszę sakramentalne "tumany parameters". To Henia, mieszkanka Bielska-Białej, która codziennie prowadzi mnie do szkoły. Poczekamy jeszcze trochę na Wandę z Żywca i pomaszerujemy ulicami, zastanawiając się jakimi ciasteczkami swojej produkcji poczęstuje nas dziś Ala, czy Marek rzeczywiście zrobi sprawdzian wiadomości, czy otrzymamy świadectwo ukończenia kursu, co dalej z nabytymi umiejętnościami?

Tekst ten drukuję na zwykłej maszynie do pisania, bez możliwości sprawdzenia, co napisałem. Upłynie sporo czasu zanim moja zapracowana żona Krystyna będzie mogła przeprowadzić jego korektę, przebrnie przez gąszcz błędów, przebitek i powtórzeń. Wykorzystanie przeze mnie komputera do tych celów odciążyłoby ją znacznie a mnie dałoby szersze pole działania. Ale cóż! Jak na razie, pozostaje to w sferze marzeń i pobożnych życzeń nie tylko w moim przypadku. Z pewnością jednak czas poświęcony na zdobycie nowych umiejętności nie był bezpowrotnie stracony, o czym z satysfakcją piszę.


TOP 200