RUM na półmetku

Po czterech latach prac nad oprogramowaniem Rejestru Usług Medycznych (RUM), zakłady opieki zdrowotnej przymierzają się do wdrożenia systemu. Ostateczna wersja oprogramowania została ukończona w listopadzie br.

Po czterech latach prac nad oprogramowaniem Rejestru Usług Medycznych (RUM), zakłady opieki zdrowotnej przymierzają się do wdrożenia systemu. Ostateczna wersja oprogramowania została ukończona w listopadzie br.

Resortowi zdrowia udało się wreszcie doprowadzić do zakończenia prac nad ostateczną wersją systemu informatycznego do obsługi RUM. Szósta w tym roku wersja systemu, oznaczona kodowym numerem 0.65, została odebrana przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej w listopadzie 1997 r. Obecnie – jak twierdzą przedstawiciele resortu – do jego wdrożenia przygotowują się 43 województwa.

Resort zdrowia nie ukrywa, że oprogramowanie wykonane przez szczeciński Terenowy Bank Danych jest preferowanym przez nie rozwiązaniem. Co prawda – jak twierdzi Michał Milczarek, wicedyrektor Biura Przekształceń Systemowych w Ochronie Zdrowia w MZiOS – wojewódzcy informatycy mogą wybrać dowolny system, byle zmieścili się w funduszach przeznaczonych na RUM w województwach i realizowali wszystkie przewidziane w koncepcji Rejestru zadania, to jednak korzystanie z nowego oprogramowania jest wyraźnie zalecane.

065 zgłoś się

„Zakupienie szczecińskiego oprogramowania było warunkiem otrzymania od ministerstwa jakichkolwiek pieniędzy na RUM” – twierdzi Piotr Zięba z Wojewódzkiego Zespołu Informatyki Zdrowotnej w Przemyślu. Jego zdaniem, resort nigdy nie wspominał o możliwości wykorzystywania innego niż szczeciński system - „wręcz życząc sobie jego zakupu”. Piotr Zięba, mimo obietnic resortu, nie otrzymał jeszcze nowej wersji systemu. „Byłem na marcowej prezentacji w TBD Szczecin, która szczerze mówiąc nie wypadła najlepiej” – wyjaśnia Piotr Zięba.

Na szczeciński system czekała do grudnia br. również Daniela Wolicka z zespołu informatyki zdrowotnej w Koninie. Obecnie na terenie tego województwa trwa wdrażanie systemu RUM w wersji 0.65. „Kiedy ostatni raz miałam okazję przyjrzeć się szczecińskiemu oprogramowaniu, w systemie nie można było generować żadnych raportów” - twierdzi Daniela Wolicka.

Przed zarzutami wojewódzkich informatyków broni się Zbigniew Wyryszuk, wicedyrektor TBD Szczecin, odpowiedzialny za realizację zlecenia resortu. „Wymagania funkcjonalne spełniała już pierwsza wersja systemu, ale klient wciąż podnosił poprzeczkę” – wyjaśnia Zbigniew Wyryszuk, którego zdaniem „zawsze przy tworzeniu systemu informatycznego w każdym momencie da się jeszcze coś nowego zrobić”.

Delikatny problem z Guptą

Jednak nie tylko system, ale przede wszystkim platforma bazodanowa została narzucona województwom przez resort. Już pod koniec 1996 r. w wymaganiach funkcjonalno-użytkowych znalazł się zapis, mówiący, że system ma być opracowany w środowisku klient-serwer z zastosowaniem narzędzi Gupta, produkowanych przez firmę Centura. Ponadto, aby aplikacja działała poprawnie, każde województwo musi zakupić serwery Base Server tego producenta przeznaczone na platformę NetWare bądź Windows NT.

„O tym, że narzędzia Gupta - Centura najlepiej nadają się do realizacji tego zadania, zdecydowaliśmy wspólnie na spotkaniu z przedstawicielami szczecińskiego i lubelskiego TBD. Dla nich SQL Base czy SQL Windows nie były nowością, lecz produktami, które stosowano tam od pewnego czasu. Osobiście znam te narzędzia od wielu lat. Gupta oferuje przede wszystkim bardzo dobry system zarządzania projektami informatycznymi. Stosując narzędzia Gupty, można z powodzeniem tworzyć aplikacje w architekturze klient-serwer” – wyjaśniał w czerwcu br. prof. Zenon Biniek, odpowiedzialny za modernizację systemu RUM, i autor założeń funkcjonalnych systemu.

Zenon Biniek nie był jednak na jesieni ub.r., kiedy podejmowano decyzję o nowej wersji RUM, wyłącznie konsultantem MZiOS, ale także prezesem spółki Centura Finus, drugiego obok Techmexu dystrybutora Century w Polsce. TBD Szczecin wbrew temu, co twierdzi Michał Milczarek i Zenon Biniek nigdy nie pracowało w narzędziach Century, lecz w środowisku Informixa. Michał Milczarek twierdzi, że wybór Century był wspólną decyzją wykonawcy, resortu i konsultantów MZiOS. „Decyzją, która nie podlegała procedurze przetargowej” – wyjaśnia Michał Milczarek.

"Przyznam szczerze, że z narzędziami Century spotykamy się po raz pierwszy przy tym projekcie, dlatego też pierwsza wersja systemu zawierała błędy" - wyjaśniał Zbigniew Wyryszuk jesienią ub.r. Obecnie informatycy z TBD o narzędziach Gupty wyrażają się pozytywnie, jednak nie chcą zdradzić, podobnie jak ministerstwo, jaka jest wartość kontraktu, ani ile kosztowały kupione przez MZiOS narzędzia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ministerstwo podpisało z dystrybutorem Century spółką Centura Finus porozumienie umożliwiające MZiOS zakup serwerów SQL po obniżonych cenach. Toteż w wielu województwach Centura Finus wygrywa przetargi organizowane na zakup oprogramowania Gupta. Reprezentowany przez Michała Milczarka resort odmawia odpowiedzi na pytanie, czy takie porozumienie rzeczywiście zostało zawarte.

Przy założeniu, że każde z województw kupuje jeden SQL Base Server z licencją dla 25 użytkowników, koszt platformy bazodanowej w skali kraju może wynieść ok. 250 tys. USD.

Zdążyć przed grudniem

Do 31 grudnia 1998 r., do kiedy wszystkie województwa mają posiadać sprawny mechanizm obsługi Rejestru, został jeszcze rok. Przez ten okres ministerstwo musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy poza wojewódzkim poziomem RUM będzie jeszcze centralny, umożliwiający określenie stanu zdrowia obywateli Rzeczpospolitej.

„Otwarta pozostaje kwestia rozwoju systemu. Nie wiadomo jeszcze, kiedy ministerstwo zacznie myśleć o połączeniu wszystkich baz wojewódzkich w jeden organizm” – mówi Zbigniew Wyryszuk. Michał Milczarek jest dobrej myśli, cytując umowę koalicyjną, w której RUM wpisany jest jako jedno z zadań nowego rządu.

Tymczasem część województw, jak Gdańsk, Lublin, Katowice, Koszalin i Kraków, tworzy własne systemy, nie czekając na interwencję resortu. Poza nimi, kilka ZOZ-ów w kraju eksperymentalnie pracuje nad innymi systemami nie wykorzystującymi drukowanych książeczek RUM, ale karty chipowe. „Być może właśnie one są przyszłością w obsłudze RUM” – zastanawia się Michał Milczarek.


TOP 200