Przewietrzyć polską informatykę?

Nie jesteśmy może aż tak przewrotni, jak pan Marian Łakomy, ale zgadzamy się z przesłaniem Jego felietonu: lepiej być pięknym, młodym i bogatym, niż starym, biednym i chorym ("Przewietrzyć polską informatykę!", CW 38/115). Tu zbieżność naszych poglądów się kończy.

Nie jesteśmy może aż tak przewrotni, jak pan Marian Łakomy, ale zgadzamy się z przesłaniem Jego felietonu: lepiej być pięknym, młodym i bogatym, niż starym, biednym i chorym ("Przewietrzyć polską informatykę!", CW 38/115). Tu zbieżność naszych poglądów się kończy.

Można twierdzić, że Clipper i Turbo Pascal przyczyniły się do upadku polskiej informatyki. Można listę winowajców znacząco rozszerzyć. Można nawet zredagować obywatelski projekt ustawy, karzącej amputacją czterech rejestrów uniwersalnych za zainstalowanie któregoś z tych narzędzi na twardym dysku, z zaostrzeniem rygoru do sześciu rejestrów, jeżeli czynu dokonano na dysku sieciowym. Można. Równie przekonująca jest argumentacja, że dowodem upadku motoryzacji w Polsce są miliony jeżdżących po naszych drogach samochodów wyprodukowanych w Warszawie i Tychach.

Prezencja jest niewątpliwie istotnym elementem oceny w konkursie "Miss Mokrego Podkoszulka". Zastosowanie tego kryterium jako podstawowego wobec aplikacji do przetwarzania danych umożliwia staranną ocenę kilkuset produktów w ciągu czterech dni targowych. Efektywność, efektowność i przejrzystość metody jest bez zarzutu. Nie wymaga żadnej wiedzy fachowej. Pozwala prezesowi dużej organizacji na dokonanie bezpiecznego i jedynie słusznego wyboru na rzecz uroczego pakietu Polka for Windows (Protech), odrzucając siermiężny interfejs znakowy systemu Promis (CSBI). Broker ubezpieczeniowy może kupić Works dla Windows (Microsoft) zamiast Insurera (Prokom).

Microsoft Windows jest niewątpliwie wspaniałym środowiskiem do tworzenia aplikacji, pozwalającym w nieskomplikowany sposób tworzyć ładny i wygodny interfejs użytkownika. Nie istnieje konkurencyjne środowisko dla komputerów PC do typowych zastosowań biurowych. Zazwyczaj bez żadnego specjalistycznego szkolenia można porozumieć się z całkowicie nieznanym programem osadzonym w tym środowisku. Programy dla Windows są lekkie, łatwe i przyjemne w komunikacji z użytkownikiem. Program jest lekki, łatwy i przyjemny w użytkowaniu wtedy, gdy jest funkcjonalny, niezawodny i komunikatywny. Dwie pierwsze cechy są słabo powiązane z interfejsem użytkownika.

O nadchodzeniu szybkimi krokami końca jakiegoś świata głoszono już nie raz. Trudno byłoby chyba rzetelnie uzasadnić taką tezę w stosunku do polskiej informatyki. Niestety, narzędzia nie są podstawowym problemem polskiego oprogramowania. Nie trzeba bowiem abstrakcyjnie dużych pieniędzy, aby zaopatrzyć się w nowoczesne narzędzia do przygotowywania aplikacji (nie tylko w środowisku Windows). Widzieliśmy wiele dobrych pakietów napisanych w Clipperze. Widzieliśmy też dobrze się sprzedający chłam napisany przy użyciu nowoczesnych narzędzi, relacyjnej bazy danych i języka określanego jako 4GL. Złej baletnicy nie pomoże kreacja od Diora. Rzeczywistym problemem na rynku oprogramowania i usług informatycznych (nie tylko polskim) są "cudotwórcy po 3-tygodniowych kursach" ^^(1).

Być może nasze poglądy są nieco konserwatywne, ale o ocenie przydatności oprogramowania powinno decydować przede wszystkim: co ono robi i jak się to ma w stosunku do potrzeb użytkownika. Należy przy tym pamiętać, że jednym z istotnych wymagań użytkownika jest unikanie zbędnych kosztów. Koszt stanowiska pracy wyposażonego w terminal znakowy jest znacznie niższy, niż stanowiska z komputerem PC i Microsoft Windows. To ostatnie rozwiązanie nie zawsze jest potrzebne. Urzędniczka, która ogranicza swój kontakt z komputerem do kilku nieskomplikowanych formatek ekranowych może z powodzeniem używać terminala znakowego. Łatwiej jej użyć klawisza F10 do uzyskania dodatkowych informacji, niż trafić kursorem myszy we właściwą ikonę. Dobrze zaprojektowane aplikacje finansowe używają dość ograniczonej liczby klawiszy sterujących.

Na własne uszy słyszeliśmy (i powtarzamy z pamięci) wygłoszony przez pewnego siebie młodego człowieka podczas oficjalnego seminarium towarzyszącego targom InfoMan '93 następujący tekst: "jestem współautorem metodyki top down, która powstała i jest wykorzystywana w firmie". Szmer na sali poczytał sobie zapewne za wyraz uznania dla "swoich" osiągnięć. Prawdopodobnie jeszcze nie raz usłyszymy podobnie brzmiące wypowiedzi. Spora w tym wina uczelni, ale także pracodawców, którzy nie weryfikują wiedzy i umiejętności kandydatów na pracowników, a tym samym nie oddziaływują na sposób kształcenia.

Zwiastunem procesu normalnienia są podjęte przez Polskie Towarzystwo Informatyczne prace mające na celu przygotowanie i wprowadzenie standaryzacji stopni zawodowych w informatyce, wzorowanych na rozwiązaniach stosowanych w W. Brytanii. Być może wyklaruje się rozsądny podział na pierwszych, którzy w pracowniach informatycznych (niekoniecznie zatęchłych) będą opracowywać programy (niekoniecznie pod MS Windows) zaprojektowane przez drugich, którzy wykonają analizę i opracują projekt całości aplikacji.

Wezwanie do przewietrzenia jest podparte, m.in., przykładem CSBI, porządnej zresztą firmy. Przykład niezły, tyle że ilustrujący coś wręcz przeciwnego! Oferta tej firmy to nie tylko Bankier czy Promis. To także MIS ^^(2) i TIMS ^^(3). Firma, należąca niewątpliwie do czołówki, dalej konserwuje, rozwija i sprzedaje oprogramowanie napisane w "wyklętym" Clipperze i "anachronicznym" Cobolu. Można twierdzić, że klienci kupujący te pakiety kierują się sentymentami, a nie funkcjonalnością oprogramowania. Któż jednak w to uwierzy?

Stosowanie nowoczesnych metodyk projektowania systemów informatycznych, wspomaganych odpowiednim oprogramowaniem narzędziowym (CASE), jest opłacalne przy poważnych projektach informatycznych. Odwrócenie kolejności (najpierw narzędzia - potem metodyka) zostało prześlicznie opisane przez Roberta Babera ^^(4). Nie zamierzamy konkurować z tą książką.

Tajemnicą poliszynela jest to, że analiza i projekt nie są mocną stroną polskiego oprogramowania. Klucz do nowej jakości aplikacji leży właśnie tutaj. Visual C++ nie rozwiąże tego problemu, tak jak nie rozwiąże go żaden pakiet CASE. Produkcja oprogramowania wymaga stałych inwestycji w pracowników. Firmy, które tego nie robią, zaczynają już odstawać od peletonu. Dystans stanie się widoczny za ok. 2 lata. Każdej rewolucji technologicznej towarzyszy fala bankructw. Nie ominie to również polskiej informatyki. Nadejdzie bez pomocy prasy.

Puste hale fabryczne przewietrzą się szybko same.

Danuta Kajrunajtys, Kasjan Kajrunajtys

(1) Robert L. Baber, "O oprogramowaniu inaczej", WNT Warszawa 1989, s. 15

(2) system wspomagania zarządzania małą firmą; język programowania: Clipper

(3) zintegrowany system zarządzania produkcją; język programowania: Cobol

(4) Robert L. Baber, "O oprogramowaniu inaczej", s. 11-18


TOP 200