Przewietrzyć Redakcję CW (*)

Artykuł Mariana Łakomego pt. "Przewietrzyć polską informatykę", który pojawił się w nr. 38 ComputerWorld jest bez wątpienia prowokacją. Istnieją jednak granice przyzwoitości i dobrego smaku. Tekst, w którym autor chwali się swoją niewiedzą i z pozycji ignoranta doradza użytkownikom i profesjonalnym programistom, jest po prostu szkodliwy.

Artykuł Mariana Łakomego pt. "Przewietrzyć polską informatykę", który pojawił się w nr. 38 ComputerWorld jest bez wątpienia prowokacją. Istnieją jednak granice przyzwoitości i dobrego smaku. Tekst, w którym autor chwali się swoją niewiedzą i z pozycji ignoranta doradza użytkownikom i profesjonalnym programistom, jest po prostu szkodliwy.

Niemal cały artykuł składa się z frazesów i modnych wśród pseudoinformatyków stereotypów. W kilku pierwszych zdaniach autor rozprawia się z upadłą polską informatyką sugerując wyrzucenie całego chłamu i tandety do kosza. Niczym rasista skazuje wszystkie zastosowania napisane w Clipperze i Turbo Pacalu. Nie wymienia autorów tandety, co wcale nie przeszkadza mu wyróżnić najlepszych jego zdaniem przedstawicieli białej rasy. W tekście pojawia się jeszcze jeden podział: na firmy poważne i niepoważne. Widać u autora tekstu oznaki gorączki i podniecenia, wywołane naciskiem marketingowym największego na świecie producenta oprogramowania komputerów personalnych.

Artykuł Mariana Łakomego nie jest wart głębszej polemiki, jednakże z racji funkcji pełnionej w Stowarzyszeniu Polski Rynek Oprogramowania zmuszony jestem do zabrania głosu w imieniu tych, którzy polską informatykę budują w praktyce.

Oprogramowanie wspomagające zarządzanie przedsiębiorstwem jest jednym z najlepiej rozwijających się segmentów polskiej informatyki. W konkurencji oprogramowania dla przedsiębiorstw małej i średniej wielkości firmy zagraniczne po prostu się nie liczą. Co więcej, analizy porównawcze oprogramowania wykazują, że polskie systemy w niczym nie ustępują podobnym rozwiązaniom firm zagranicznych. W niektórych przypadkach aplikacje zagraniczne sprzedawane na świecie w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy napisane są w narzędziach, przy których Clipper wydaje się być szczytem techniki, co wcale nie pomniejsza ich wartości.

Należy cieszyć się z obecnej obfitości zastosowań informatyki. Żadne zalecenia wybitnych autorytetów, ani tym bardziej słabo zorientowanych dziennikarzy, nie są w stanie zmienić oblicza polskiej informatyki. Jedynie ostra konkurencja istniejących firm wymusza jakość i selekcjonuje najlepsze rozwiązania. Tych nieco gorszych, spóźnionych lub niedoinwestowanych producentów nie trzeba wcale obrażać. W końcu podjęli ryzyko i włożyli dużo pracy.

Trzeba być nie lada optymistą, aby przy obecnym stanie rozwoju rynku wyważać otwarte drzwi i siadać do pisania kolejnego programu FK nawet w tak wyrafinowanych narzędziach jak Visual Basic. Czas wysiłku intelektualnego i żmudnego siedzenia za klawiaturą minął dla tego rynku bezpowrotnie kilka lat temu. Pewne nisze rynkowe słabo oprogramowane (np. ubezpieczenia) wymagają raczej dużego kapitału aniżeli wysiłku intelektualnego.

Ileż razy trzeba powtarzać, że użytkownika interesuje rozwiązanie jego problemu i zaspokojenie jego potrzeb. Iluż użytkowników padnie jeszcze ofiarą nawiedzonych informatyków i pseudodoradców, dla których jedynym kryterium wyboru jest ulubiony język programowania, czy system operacyjny. Ile pieniędzy muszą jeszcze wydać przedsiębiorstwa, aby zaspokoić ambicje osób nieodpowiedzialnych?

Na zakończenie mam kilka dobrych rad dla potencjalnych nabywców oprogramowania wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Bądźcie nieufni wobec wszelkich doradców. Uważnie przyglądajcie się listom referencyjnym programów i firm. Nie dajcie się nabić w butelkę. Nie bądźcie królikiem doświadczalnym nawet najlepszych technologii. Księgowych ostrzegam przed modnym obecnie pismem obrazkowym. To co lubią wasze dzieci niekoniecznie musi być właściwe w waszej pracy.

I jeszcze słowo do autora. Mam nadzieję, że artykuł Pana był tylko kiepskim żartem i przysłowiowym wsadzaniem kija w mrowisko.

Sekretarz Stowarzyszenia PRO

Bogdan Michalak

(*) Tytuł pochodzi od Autora listu (przyp. red.).


TOP 200