Przegląd prasy

Nie istnieje substytut doświadczenia

Nie istnieje substytut doświadczenia

Historie internetowych spółek zza oceanu docierają do nas ostatnio głównie w postaci informacji o masowych zwolnieniach i niższych niż przewidywali analitycy obrotach w ostatnim kwartale. Tymczasem za internetowymi raportami kwartalnymi kryją się ludzie, którzy w coś wierzyli, wprowadzili swoje spółki na giełdę nie tylko aby zarobić, pracowali ciężko aby urzeczywistnić własną wizję. Zawiedzeni inwestorzy karzą zarówno szarlatanów, jak i ambitnych przedsiębiorców, których tylko z braku doświadczenia w pewnym momencie dopadł gniew rynku.

Firma MicroStrategy znalazła się w ubiegłorocznym zestawieniu Best of the Best miesięcznika Fast Company, który docenił jej pionierską wizję wykorzystania Internetu. Michael Saylor, charyzmatyczny współzałożyciel i prezes firmy, absolwent Massachusetts Institute of Technology, był jednym z najczęściej cytowanych przedstawicieli Nowej Gospodarki, a MicroStrategy - symbolem nowej ery i ulubieńcem giełdy. M. Saylor marzył o stworzeniu "anioła stróża" - bezprzewodowej inteligentnej sieci, która pewnego dnia poprzez maleńkie słuchawki będzie dostarczać użytkownikom użytecznych, spersonalizowanych informacji o ruchu ulicznym czy wzroście wartości portfela ich akcji. Wychodził z założenia, że wszystkie istotne z punktu widzenia użytkownika informacje można przetworzyć w inteligencję, którą definiował jako natychmiast dostępną wiedzę niezbędną do podjęcia słusznych decyzji w czasie rzeczywistym. "Anioł stróż" miał szeptać do ucha informację, że lek przepisany właśnie przez lekarza wchodzi w interakcję z innym lekiem, zażywanym już przez użytkownika, a z kierunku, w który jego podopieczny zmierza, nadciąga burza.

Wizję M. Saylora starał się urzeczywistnić jeden z departamentów MicroStrategy, a tymczasem firma wchodziła przebojem na rynek z systemem wspomagania decyzji. Wśród klientów znalazły się tak uznane firmy, jak First Union, Glaxo Wellcome czy MCI Worldcom, a firma w 2000 r. zatrudniała prawie 2000 konsultantów i programistów. 35-letni M. Saylor pracował po nocach i w weekendy, dbał o ducha walki i współpracy wśród pra-cowników, organizując co roku firmowy rejs po Karaibach i wielokrotnie w ciągu roku zwołując wewnątrzfirmowe konferencje, na których przedstawiał swoją wizję.

20 marca 2000 r. MicroStrategy podała poprawione informacje o swoich przychodach za 1998 i 1999 r. Zamiast zysku w wysokości 12,6 mln USD w 1999 r., firma straciła ponad trzy razy tyle. Do zamknięcia giełdy akcje firmy spadły o 62%, a M. Saylor - jako największy udziałowiec - stracił 6 mld USD. Śledztwo amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC) w sprawie nieprawidłowego prowadzenia księgowości trwało 9 miesięcy i zakończyło się ugodą. Pracę straciło 10% zatrudnionych, niedługo straci ją kolejne 30%.

"Gdybym był bardziej doświadczony, ostrożny, kompetentny, może ta sytuacja nie miałaby miejsca. W ciągu ostatnich 12 miesięcy poznałem kilka prawd. Wycena akcji uderza do głowy. Nie uda się w ciągu roku zbudować wszechogarniającej, bezprzewodowej, inteligentnej sieci, ale może uda się dobrze opanować wiedzę niezbędną do stworzenia jednego z jej elementów, aby w ten sposób przyczynić się do realizacji całości. Nie istnieje substytut doświadczenia" - być może te słowa M. Saylora są argumentem za tym, że nie warto spisywać internetowej gospodarki na straty.

--------------------------------------------------------------------------------

Fast Company, czerwiec 2001 r.


TOP 200