Producent oprogramowania Pegasus trafił na amerykańską „czarną listę”

Departament Handlu USA opublikował zarządzenie zabraniające amerykańskim firmom sprzedawania swoich technologii producentowi oprogramowania Pegasus (chodzi o izraelską firmę NSO Group). Urząd argumentuje, że powodem są pojawiające się oskarżenia iż oprogramowanie stworzone przez tę firmę jest używane przez niektóre kraje do inwigilowania dziennikarzy, urzędników, polityków i obrońców praw człowieka.

Foto: Mikhail Nilov/Pexels

Oznacza to iż amerykanie po prostu uznali, że izraelska firma stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. W komunikacie znajduje się informacja, że firma została dodana do tzw. Entity List (rodzaj czarnej listy) , ponieważ opracowane przez nią narzędzie zagraża jak to określono „międzynarodowemu porządkowi prawnemu opartemu na klarownych zasadach”. Według Departamentu Handlu inicjatywa umieszczenia izraelskiej firmy na "czarnej liście" spisuje się w szerszą politykę prowadzoną obecnie przez administrację amerykańską, która promuje prawa człowieka.

Pegasus to program zaprojektowany do infekowania smartfonów, umożliwiający policji i agencjom wywiadowczym dostęp do wiadomości tekstowych, zdjęć i haseł telefonu bez pozostawiania jakichkolwiek śladów. Groźne jest to, że smartfon może zostać zaatakowany przez to narzędzie nawet wtedy – i tak się zresztą najczęściej dzieje – gdy jego użytkownik nie wykazuje żadnej aktywności, a więc nie przegląda Internetu, nie odbiera poczty oraz nic na nim nie klika.

Zobacz również:

  • Amazon instaluje kamery AI do monitorowania swoich kierowców
  • Oprogramowanie szpiegujące na Androida korzysta z luk zero-day

O oprogramowaniu szpiegującym Pegasus było ostatnio głośno za sprawą śledztwa prowadzonego przez dziennikarzy z wielu krajów na całym świecie, któremu nadano nazwę Projekt Pegasus. Dziennikarze podali nazwiska znanych publicznie osób, które miały być inwigilowane przez to narzędzie. Na liście znalazło się prawie 200 dziennikarzy, 600 polityków (w tym prezydenci i premierzy kilku państw) oraz kilkudziesięciu działaczy praw człowieka i wielu liderów biznesu z różnych krajów.

Pytani przez dziennikarzy specjaliści do spraw bezpieczeństwa są pewni, ze za tak wyrafinowanymi technologicznie atakami na smartfony muszą stać instytucje lub grupy hakerskie wspierane przez rząd któregoś z tzw. wrogich państw.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200