Proces Microsoftu: wytoczono kolejne sprawy przeciwko firmie

Po tym, jak sędzia federalny wydał orzeczenie stwierdzające, że Microsoft jest monopolistą, do amerykańskich sądów wpłynęły co najmniej dwa kolejne pozwy oskarżające producenta z Redmond o wykorzystywanie swojej silnej pozycji rynkowej.

Po tym, jak sędzia federalny wydał orzeczenie stwierdzające, że Microsoft jest monopolistą, do amerykańskich sądów wpłynęły co najmniej dwa kolejne pozwy oskarżające producenta z Redmond o wykorzystywanie swojej silnej pozycji rynkowej.

Jeden z pozwów złożył Blanie Cox, prywatny użytkownik komputera, który twierdzi, że zarówno on, jak i inni użytkownicy przepłacali 10-40 USD za każdym razem, gdy kupowali oprogramowanie Microsoftu. Domaga się on nie tylko zwrotu pieniędzy, ale także trzykrotnej rekompensaty. Oskarżenie opiera się na analizie dotyczącej ustalania przez Microsoft cen Windows. Została ona wykorzystana przez sędziego Thomasa Penfielda Jacksona w wydanym na początku tego miesiąca orzeczeniu. Wynika z niej, że choć koncern powinien sprzedawać system w wersji OEM po 49 USD, to obciążał kupujących sumą 89 USD.

Z oskarżeniem wystąpiła także nowojorska firma reklamowa Seastorm Associates, która poszukuje innych przedsiębiorstw i osób chcących przyłączyć się do jej wniosku. Jej zdaniem, Microsoft konsekwentnie pobiera zawyżone opłaty za system operacyjny.

Tymczasem przedstawiciele Microsoftu i rządu spotkali się z sędzią Thomasem Penfieldem Jacksonem w celu ustalenia terminu kolejnego etapu tego procesu. Było to ich pierwsze spotkanie od czasu wydanego na początku tego miesiąca orzeczenia.

Krótkie spotkanie dotyczyło jednak tylko terminów, a rządowi przedstawiciele wychodząc stwierdzili, że perspektywa ewentualnej ugody jest na razie "niewiadoma".

Podczas 30-minutowego spotkania sędzia Jackson zgodził się, że przed wydaniem werdyktu wysłucha ostatecznych argumentów obu stron.

W orzeczeniu sędzia Jackson stwierdził, że Microsoft jest monopolistą dyktującym ceny bez zwracania uwagi na konkurencję. Bycie monopolistą nie jest jednak przestępstwem. Dopiero wydając werdykt stwierdzi on, czy firma łamała prawo, aby utrzymać dominującą pozycję na rynku. Wszystko jednak wskazuje na to, że werdykt będzie niekorzystny dla firmy Billa Gatesa. Pełnomocnicy rządu powiedzieli, że jeszcze nie podjęli decyzji, jakiego zadośćuczynienia mogą zażądać od firmy. "Cały czas nad tym pracujemy. Nie wiemy jeszcze, co mogłoby być najlepsze dla klientów" - powiedział Tom Miller, reprezentujący stan Iowa.