Prawo o Ochronie Danych

Niektórzy z nas odkrywając w skrzynce pocztowej próbkę szamponu ''Wash & Go'', mieli okazję poznać jeden z najpopularniejszych na Zachodzie sposobów reklamy. A jest to tylko początek tego, co czeka nas w niedalekiej przyszłości. Tylko, że to co dla nas jest jeszcze nowością, w rozwiniętych państwach zachodnich staje się codzienną udręką.

Niektórzy z nas odkrywając w skrzynce pocztowej próbkę szamponu ''Wash & Go'', mieli okazję poznać jeden z najpopularniejszych na Zachodzie sposobów reklamy. A jest to tylko początek tego, co czeka nas w niedalekiej przyszłości. Tylko, że to co dla nas jest jeszcze nowością, w rozwiniętych państwach zachodnich staje się codzienną udręką.

Dzięki upowszechnieniu się komputerów PC, przeprowadzanie akcji reklamowych z wykorzystaniem przesyłek pocztowych stało się dużo łatwiejsze. Przyjrzyjmy się w jaki sposób rozwiązano ten problem w Wielkiej Brytanii. Jest to również próba odpowiedzi na pytania postawione w artykule "Słodki smak prywatności" - CW 8/92.

Według danych Poczty Brytyjskiej, każdy dorosły mieszkaniec Wielkiej Brytanii otrzymuje w miesiącu 5 przesyłek różnego rodzaju. Stanowi to jedną dziesiątą tego, co otrzymuje przeciętny Amerykanin, a połowę tego co statystyczny Europejczyk.

Byłoby jednak niesprawiedliwie gdybyśmy całą reklamę pocztową (nazywaną na zachodzie "junk mail" - pocztowe śmieci), zaklasyfikowali jako "śmieci". Można ją podzielić na trzy kategorie. Do pierwszej należą "nieproszone" broszurki. Zaliczamy do nich wszystko, począwszy od ofert mebli, klubów płytowych, książkowych lub propozycji spędzenia weekendu, a skończywszy na zachętach do nabycia kart kredytowych lub kupna domku letniskowego.

Do drugiej grupy można zaliczyć czasopisma i katalogi będące w tzw. "kontrolowanym obiegu". By je otrzymać, należy najpierw wypełnić kupon ofertowy, posiadać członkostwo określonego klubu lub należeć do jakiegoś stowarzyszenia itp.

Wreszcie grupa trzecia. Wiele dużych i małych firm sprzedaje obecnie swoje wyroby za pośrednictwem poczty. Nie jest to rozwiązanie nowe. Sir Clive Sinclair rozpoczął sprzedaż swoich komputerów na początku lat osiemdziesiątych, właśnie poprzez pocztę. Stało się to główną przyczyną początkowego sukcesu komputerów ZX 80, ZX 81, Spectrum i QL.

Oczywiście prowadzenie tak dużej korespondencji bez pomocy komputera jest nie tylko nieopłacalne, ale wręcz niemożliwe. Natomiast z tego rodzaju działalnością wiąże się poważny problem dostępu do danych osobistych oraz potrzeba ograniczenia możliwości nadużyć. Każda z firm reklamujących się poprzez pocztę, musi bowiem posiadać odpowiednią adresową bazę danych. A to "zahacza" już o nasze prawo do prywatności.

W W. Brytanii, wydany został odpowiedni akt prawny - Prawo o Ochronie Danych (Data Protection Act), który dotyczy również użytkowników komputerów PC, zarówno tych otrzymujących jak i tych wysyłających reklamy pocztą. Według ostatnich statystyk urzędu zajmującego się przestrzeganiem ustaleń zawartych w Prawie o Ochronie Danych, ilość skarg związanych z otrzymywaniem "niechcianej" poczty, opracowywanej z wykorzystaniem zawartych w komputerach adresów obywateli, wzrosła z 16 do 45%. Problem więc lawinowo narasta.

Prawo o Ochronie Danych opiera się na siedmiu podstawowych zasadach.

1. Informacje składające się na dane osobiste będą pozyskiwane i przetwarzane uczciwie i zgodnie z prawem.

2. Dane osobiste będą przechowywane tylko dla celów, określonych konkretnie i zgodnie z prawem.

3. Dane osobiste przechowywane dla określonego celu nie będą używane bądź ujawniane w jakikolwiek sposób niezgodny z tym celem.

4. Dane osobiste przechowywane w określonym celu będą szczegółowe dokładnie na tyle, na ile cel rzeczywiście szczegółów takich wymaga.

5. Dane osobiste będą dokładne, a tam gdzie konieczne, będą uaktualniane.

6. Dane osobiste nie będą przechowywane dłużej niż jest to konieczne.

7. Każda osoba będzie miała:

a) w odpowiednich okresach i bez nieuzasadnionego opóźnienia, oraz nieodpłatnie:

- prawo do informacji przez każdego użytkownika danych, czy przechowuje on jej dane osobiste

- dostęp do każdych tego typu danych o sobie, przechowywanych przez firmy korzystające z własnych baz danych

b) prawo do poprawienia lub wymazania tych danych.

Zgodnie z Prawem o Ochronie Danych, niemal każdy posiadający jakąś listę adresów powinien się zarejestrować. Po dokonaniu formalności wpisowych, użytkownik tych danych jest odpowiedzialny za ich zabezpieczenie i wprowadzenie środków gwarantujących kontrolę dostępu do listy. Za użytkownika danych uważa się osobę mającą nadzór zarówno nad zawartością jak i wykorzystywaniem danych osobistych przechowywanych w komputerze. Nie musi to być własny komputer, dane mogą być przechowywane np w komputerze stojącym w biurze. Jeśli ktoś dzierżawi (wynajmuje) listę adresową, według stosowanej definicji nie jest użytkownikiem. Według wymogów rejestracji, użytkownicy baz danych muszą zabezpieczyć dostęp do budynków oraz pomieszczeń, w których stoją komputery. Podjęte środki muszą również zabezpieczać przed kradzieżą, pożarem i dowolną klęską, powstałą z przyczyn naturalnych. Przypadkowi pracownicy, przechodzący obok, nie mogą mieć możliwości odczytu danych, tak z ekranu komputera jak i z wydruku drukarki. Kopie zapasowe danych osobistych muszą być trzymane oddzielnie od innych "back-up'ów".

Omówione rozwiązania, stosowane w Wielkiej Brytanii, będą niedługo nieaktualne, gdyż po zjednoczeniu Europy planuje się wprowadzenie jeszcze bardziej rygorystycznych praw. Wydana z początkiem 1991 r. nowa dyrektywa Komisji Europejskiej przewiduje, że wszystkie kraje europejskie wprowadzą u siebie do 1992 r. prawo ochrony danych podobne do obowiązującego w Niemczech. A jest ono w Europie najbardziej surowe. W nowym prawodawstwie, zasady ochrony danych zostaną rozszerzone na każdego, kto posługuje się dowolnym systemem przechowywania danych, nawet tradycyjną kartoteką (gdzie są arkusze papieru). Prawo stosowane obecnie w Wielkiej Brytanii dotyczy tylko danych przechowywanych w komputerze. Według nowej dyrektywy wszystkie zbiory danych oraz techniki przechowywania będą podlegać temu samemu prawu.

Wprowadzenie w życie tych zaleceń nie będzie jednak sprawą prostą, gdyż obejmą swym zakresem nie tylko duże firmy wysyłkowe, doradcze, marketingowe czy też prowadzące reklamę swoich towarów jak w przypadku "Wash & Go", ale również małe przedsiębiorstwa, jeśli tylko, dla rozreklamowania swoich usług, będą się posługiwać pocztą.