Praca w sądzie

Obserwatorzy rynku, na kilka dni przed rozpoczęciem kolejnego procesu przeciwko Microsoftowi, zastanawiają się, w jakim kierunku potoczy się postępowanie.

Obserwatorzy rynku, na kilka dni przed rozpoczęciem kolejnego procesu przeciwko Microsoftowi, zastanawiają się, w jakim kierunku potoczy się postępowanie.

Pierwszym "przyczółkiem" w dążeniach koncernu, który - zdaniem amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości - zamierza zmonopolizować rynek oprogramowania do komputerów osobistych, miał być segment przeglądarek intenetowych. Dużą popularność zyskał na nim Internet Explorer Microsoftu dzięki temu, że od początku był oferowany bezpłatnie. Analitycy rynku nie mają wątpliwości co do tego, że wyrok sądu zasadniczo wpłynie także na los innych produktów koncernu, przede wszystkim pozostałych systemów operacyjnych, które - podobnie jak poprzednia wersja Windows 97 - są ściśle zintegrowane z Internetem.

Powodem nowych oskarżeń mogą stać się Windows NT i Windows NT Workstation, które są podstawą oferty Microsoftu skierowanej do odbiorców korporacyjnych. Trudno przewidzieć także, jak potoczą się dalsze losy Visual J++ i innych narzędzi napisanych w Javie, stworzonych przez inżynierów Microsoftu, które już stały się powodem konfliktu między koncernem z Redmond i Sun Microsystems.

Na razie Microsoft przedstawił listę swoich świadków w procesie. Znajdą się wśród nich m.in. John Rose, wiceprezes Compaq Computer, a także dwóch profesorów z Massachusetts Institute of Technology (MIT) - ekonomista Richard Schmalensee i Michael Dertouzos, dyrektor Laboratory of Computer Science. Ponadto Microsoft jako świadków powoła członków swojego kierownictwa.