Poślizg projektu 2000

Część firm w związku z pracami nad problemem roku 2000 opóźni rozpoczęcie lub wstrzyma inne projekty informatyczne. Najczęściej decydują się na to instytucje finansowe.

Część firm w związku z pracami nad problemem roku 2000 opóźni rozpoczęcie lub wstrzyma inne projekty informatyczne. Najczęściej decydują się na to instytucje finansowe.

Analitycy rynku od kilku miesięcy ostrzegają, że bieżący rok nie będzie udany dla producentów złożonych systemów informatycznych. Zdrowy rozsądek wskazywałby bowiem, że przedsiębiorstwa nie zdecydują się na zakup i wdrożenie skomplikowanych aplikacji w chwili, gdy coraz bardziej naglące staje się zakończenie prac związanych z problemem roku 2000. Nie dotyczy to producentów sprzętu. Gorączka roku 2000 prawdopodobnie przyczyni się do masowej wymiany PC i innych standardowych elementów infrastruktury informatycznej przedsiębiorstwa. Według szacunkowych danych, aż 80% przedsiębiorstw planuje wymianę starych komputerów w ciągu tego roku.

Nieunikniona obniżka temperatury

Można odnieść wrażenie, że im większe znaczenie informatyki w firmie i im większa potrzeba osiągnięcia wysokiego poziomu bezpieczeństwa systemu informatycznego, tym wyższy priorytet uzyskują projekty związane z naprawieniem milenijnego błędu. O zamrożeniu skomplikowanych projektów informatycznych mówią najczęściej szefowie działów informatyki banków i instytucji sektora finansowego. Większość z nich deklaruje, że prace nad poprawnym zapisem daty opóźnią lub wręcz uniemożliwią prowadzenie innych projektów informatycznych.

"Zamrożenie jest nieuniknione. Podstawową sprawą jest nadanie projektowi roku 2000 najwyższego priorytetu, szczegółowe zaplanowanie harmonogramu prac, zorganizowanie odrębnej grupy podporządkowanej zarządowi, mającej odpowiednie uprawnienia, oraz sfinansowanie całego projektu niezależnie od działu informatyki" - mówi Andrzej Ogrodnik, dyrektor projektu Rok 2000 w Banku Śląskim.

W większości banków prace związane z usuwaniem niedoskonałości poprzedniego systemu zapisu daty rozpoczęły się już na początku ub.r. Odłożone inwestycje związane są przede wszystkim z tworzeniem sieci bankomatów, wprowadzeniem i modernizacją systemów home banking, wdrażaniem systemów zarządzania przepływem gotówki. "Byliśmy zmuszeni do zamrożenia wdrażania zmian w systemach bankowości elektronicznej, ponieważ większe znaczenie miało sprawdzenie systemów krytycznych, mających podstawowe znaczenie dla działania banku" - stwierdza Roman Stiller, dyrektor departamentu informatyki w Wielkopolskim Banku Kredytowym. Niektórzy przedstawiciele banków przyznają, że może oznaczać to opóźnienia w wyścigu konkurencyjnym.

Konieczność odłożenia w czasie planowanych inwestycji w informatykę sygnalizują również przedsiębiorstwa przemysłowe, które związane są kapitałowo z zagranicznymi partnerami. W kilku wypadkach projekt roku 2000 wpłynie na opóźnienie przystosowywania systemów informatycznych do standardów obowiązujących w korporacji.

Człowiek na wagę złota

Konieczność zrezygnowania z innych projektów była uzasadniana najczęściej niedoborem zasobów ludzkich. Ograniczona liczba informatyków nie jest w stanie przeprowadzać kilku projektów jednocześnie, tym bardziej że problem roku 2000 nie dotyczy jedynie działu informatyki, lecz wszystkich użytkowników i wymaga ich współpracy. Tam, gdzie prace naprawcze są już zaawansowane, mówi się o nieustannie rozszerzającym się zakresie zadań w miarę ich realizacji. Mało kto wierzy w możliwość szybkiego zakończenia prac i powrócenia do odłożonych, długoterminowych planów jeszcze przed końcem roku. Czasochłonny jest proces odnajdowania producentów oprogramowania i gromadzenia niezbędnej dokumentacji oraz testowania już zmodyfikowanych systemów. "Taki projekt nie może być prowadzony przez firmę zewnętrzną, konieczna jest znajomość sprzętu i aplikacji wykorzystywanych przez przedsiębiorstwo, zazwyczaj dość złożonych. Trudno jest również jedynie w tym celu zatrudniać dodatkowych specjalistów. Ich wdrożenie do pracy musiałoby potrwać, a czas nagli" - ocenia Andrzej Ogrodnik.

Strona finansowa przedsięwzięć związanych z rokiem 2000 nie była zazwyczaj podawana jako przyczyna odłożenia innych projektów, tym bardziej że na tę jednorazową akcję były przeznaczane najczęściej środki pochodzące z budżetu przedsiębiorstwa, nie powiązane z budżetem działu informatyki i nie mające wpływu na jego wysokość. Niewykluczone, że niektóre przedsiębiorstwa będą zmuszone przeznaczyć dodatkowe fundusze na premię dla pracowników za pracę w nadgodzinach.

Banki i podobne instytucje wyznaczyły sobie dość rygorystyczne terminy diagnozowania, modyfikowania i testowania sprzętu oraz oprogramowania. Harmonogramy obejmują też szczegółowe procedury awaryjne. Zakończenie tego etapu spodziewane jest wiosną. Wówczas na krótko będzie można wrócić do innych projektów. Kolejne zamrożenie przewidywane jest na okres 2-3 miesięcy przed końcem roku.

Duży projekt przede wszystkim

"Projekt roku 2000 w żadnym stopniu nie wpłynie na opóźnienie czy odłożenie innych projektów informatycznych. Zleciliśmy go firmie zewnętrznej, a sami rozpoczynamy w tym roku olbrzymi projekt wdrażania systemu wspomagania zarządzania, który obejmie ponad 500 użytkowników" - mówi Jacek Bzdurski, kierownik działu informatyki w Elektrociepłowni Kawęczyn. Jego zdaniem, zlecenie projektu roku 2000 firmie zewnętrznej uwalnia niezbędne do innych projektów zasoby ludzkie, pozwalając pracownikom na skupienie się na innych problemach. Na razie Elektrociepłownia jest jednak dopiero w fazie inwentaryzacji sprzętu i oprogramowania.

Prace związane z przejściem na ośmiocyfrową datę nie będą miały wpływu na dawno planowane wdrożenia dużych systemów w przedsiębiorstwach, których zarządy odpowiednio wcześniej brały pod uwagę synchronizację obu projektów. Tam zazwyczaj zakup nowego systemu jest elementem programu naprawczego roku 2000.

Rok 2000 jest okazją do podjęcia decyzji o przejściu na następną wersję systemu operacyjnego, wymiany przestarzałego sprzętu lub zdecydowania się na długo planowaną inwestycję. Uzasadnienie brzmi zazwyczaj: "I tak byśmy się na to zdecydowali, teraz jest po prostu najlepszy moment". Pozytywną stroną takich rozwiązań jest skonkretyzowanie wiecznie odkładanych planów. Niekiedy bodziec powstaje dopiero po przejściu fazy inwentaryzacji, kiedy okazuje się, że część sprzętu i oprogramowania jest zupełnie niepotrzebna, a uporządkowane zasoby uzmysławiają zarządowi niezbędność uzupełnień.

Gry strategiczne

Informatycy mówią o jeszcze jednym zjawisku spotykanym w polskich firmach - sztucznym zamrożeniu projektów przez zarząd. Wydatki związane z rokiem 2000 są doskonałym pretekstem do odłożenia niechcianych inwestycji przy zachowaniu pozorów racjonalności. Z tych samych powodów planowane są cięcia budżetowe w działach informatyki w przyszłym roku.

Mechanizm ten działa w obie strony, doprowadzając do wojny podjazdowej między zarządem przedsiębiorstwa a działem informatyki. Ten ostatni, uznając, że zazwyczaj jego potrzeby nie są zaspokajane, wykorzystuje zagrożenie błędem milenijnym do przeforsowania możliwie dużych zakupów sprzętu i oprogramowania. "Dopiero w tym roku zostanie zakupione tyle sprzętu, ile powinno być kupowane normalnie, każdego roku" - stwierdza Tadeusz Sawa, wicedyrektor pionu informatyki w Polskich Kolejach Państwowych. "Łatwo w takiej sytuacji wpaść w pułapkę zakupów przekraczających rzeczywiste potrzeby przedsiębiorstwa" - mówi Joanna Grzesiak, dyrektor informatyki w Stoczni Szczecińskiej SA.

Bez złudzeń

Prawdopodobnie liczba firm, które odpowiedzą "tak" na pytanie o przesunięcie innych projektów informatycznych, będzie rosła w miarę zbliżania się końca roku. Tym bardziej że wiele z nich nie jest w stanie nawet sprecyzować ram budżetu przeznaczonego na rozwiązanie problemu roku 2000 i twierdzi, iż są na etapie specyfikacji zagrożeń, a prace przystosowawcze przydzielono pracownikom w ramach realizacji bieżących zadań. W tych przypadkach projekt roku 2000 nie wpływa na inne zadania, ponieważ go nie ma.

W kilku przedsiębiorstwach z sektora telekomunikacji i energetyki trudno uzyskać odpowiedzi dotyczące harmonogramu prac w związku z rokiem 2000, ponad enigmatyczne stwierdzenie: "Traktujemy problem poważnie i pracujemy nad nim". "Działania takie, jakich wymaga przygotowanie się do roku 2000, prowadzone są w ramach standardowych procedur mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa systemu informatycznego i telekomunikacyjnego w Telekomunikacji Polskiej. Inne projekty toczą się swoim torem" - stwierdza Marek Cymerman, dyrektor ds. systemów informatycznych w TP SA. Wartość projektu roku 2000 w największej polskiej firmie telekomunikacyjnej szacowana jest na ok. 500 mln zł.


TOP 200