Poniedziałkowy Przegląd Prasy

MIT wie jak poprawić wydajność centrów danych.... Rekordowa wartość Apple – dzięki wiernym klientom... Rosyjscy hakerzy mogli sparaliżować nowojorską giełdę... Z Google odszedł kolejny ważny manager... Wirus w smartfonie prosto z fabryki... Chiny nie wykorzystują możliwości swoich superkomputerów... Bing też umożliwia „bycie zapomnianym”... Na Facebooku pojawi się przycisk „kupuj”...

COMPUTERWORLD

Jak podnieść wydajność centrów danych

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology opracowali technologię, dzięki której centra danych mogą dużo efektywniej obsługiwać aplikacje webowe i mobilne, szczególnie te, które muszą np. przetwarzać intensywnie dane wideo w czasie rzeczywistym. Technologia Fastpass potrafi bowiem bardzo szybko przesyłać pakiety z jednego punktu centrum danych (nadawca) do drugiego (odbiorca). Jest to możliwe dzięki stosowaniu specjalnych algorytmów decydujących o tym, które przełączniki i jaki sposób mają obsługiwać pakiety krążące po centrów danych. Algorytmy są bardzo wymagające, dlatego muszą być obsługiwane w trybie przetwarzania równoległego. Fastpass pracuje wyjątkowo efektywnie. Wykonany przez naukowców test (przeprowadzony w eksperymentalnej sieci, w której ruch sieciowy wynosi 2,2 Tb/s; co ma miejsce w centrach danych, w których pracuje ok. 2 tys. serwerów wyposażonych w gigabitowe interfejsy) pokazał np., że po wprowadzeniu do niej technologii Fastpass, opóźnienia przy przesyłaniu pakietów udało się skrócić prawie piętnastokrotnie – z 3,56 mikrosekund do 0,23 mikrosekundy. Twórcy technologii twierdzą, że pierwsze komercyjne rozwiązania oparte na ich technologii mogą trafić do centrów danych za dwa lata. Źródło: Fastpass – sposób z MIT na podniesienie wydajności centrów danych

RZECZPOSPOLITA

Akcje Apple zwyżkują dzięki wiernym klientom

Kurs Apple ponownie atakuje rekord wszech czasów. Jeff Reeves, analityk portalu MarketWatch wymienia zestaw czynników, które pozwolą podtrzymać hossę. Od początku roku notowania firmy z nadgryzionym jabłkiem w logo zyskały już blisko 20 proc. i oscylują wokół 92,5 USD za akcję. Z prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberg wynika, że godziwa wartość walorów to 101,9 USD, czyli ok. 10 proc. więcej niż obecnie. W najnowszym raporcie Katy Huberty z banku Morgan Stanley przekonuje, że papiery są warte 110 USD. Huberty tłumaczy, że produkty Apple mają 90 procentowy „wskaźnik lojalności", który mówi o tym że konsumenci pozostają wierni marce przez wiele lat. Źródło: Apple - dziewięć czynników wspierających hossę

Zobacz również:

Rosyjscy hakerzy byli o krok od sparaliżowania nowojorskiej giełdy

Rosyjskim hakerom udało się zainstalować na nowojorskiej giełdzie Nasdaq "cyfrową bombę", której jednak nie udało się odpalić. Próba sabotażu miała miejsce w 2010 r., ale jej szczegóły dopiero teraz przedostały się do mediów. Do tej pory opinia publiczna wiedziała jedynie, że hakerom udało się przeniknąć do sieci Nasdaqu. Według amerykańskiego wydania "Bloomberg Businessweek", który opublikował obszerny raport na temat szczegółów ataku, cyberprzestępcom udało się wprowadzić do systemu Nasdaqu własny program. Mógł on nie tylko mógł posłużyć do szpiegowania i kradzieży informacji, ale także dokonać "cyfrowej destrukcji" niszcząc całe oprogramowanie giełdy. Skutki tego rodzaju działań byłyby nieobliczalne. Nie wiadomo, kim dokładnie byli intruzi. George Venizelos, wicedyrektor wykonawczy nowojorskiego oddziału FBI poinformował dziennikarzy, że śledztwo w tej sprawie wciąż się toczy i nie ma wciąż przekonujących dowodów, iż za atakiem mógłby stać rząd obcego państwa. Amerykańskie media, powołując się na źródła bliskie śledztwa sugerują, że autorem ataku mógł być niezależny haker z St. Petersburga Aleksander Kalinin, którego w latach 2007-2010 amerykańskie służby federalne kilkakrotnie przyłapały na próbach włamania do systemu Nasdaqu. Źródło: Rosyjscy hakerzy próbowali sparaliżować Nasdaq

Ważni managerowie odchodzą z Google

Kolejny top-manager opuszcza Google. Z koncernu odchodzi Nikesh Arora, wiceprezes i dyrektor ds. rozwoju biznesu oraz bliski współpracownik współzałożyciela Google Larry'ego Page'a. Informacja o jego odejściu pojawiła się na profilu Page'a w serwisie Google Plus. Arora, który pracował w Google niemal 10 lat, odchodzi do japońskiego SoftBanku. jego obowiązki w amerykańskim koncernie przejmie tymczasowo Omid Kordestani, odpowiedzialny za sprzedaż. Arora był nie tylko wiceprezesem i zaufanym Page'a, ale także osob, która odpowiadała za kontakty z inwestorami z Wall Street. W zeszłym roku dymisję złożył już Andy Rubin, wynalazca Androida, w styczniu odszedł szef YouTube - Salar Kamangar, a w marcu Vic Gundotra - odpowiedzialny za sieci społecznościowe. Źródło: Google traci managerów

GAZETA PRAWNA

Wirusy są już w nowych urządzeniach

Spamujące żelazka, szpiegujące smartfony i pendrive’y wykradające dane użytkowników to już nie futurystyczna wizja świata, w którym ludzie są pozbawieni prawa do prywatności, ale przerażająca rzeczywistość. Wszystkie te urządzenia mogą zostać zarażone złośliwym oprogramowaniem jeszcze przed zejściem z linii produkcyjnej. STAR N9500 to prawie idealny budżetowy chiński smartfon z Androidem. Mocne podzespoły, niska cena (niecałe 500 zł) i atrakcyjny wygląd sprawiły, że na zakup tego urządzenia zdecydowały się tysiące klientów, również w Polsce. O problemie związanym z chińskim smartfonem po raz pierwszy poinformowali specjaliści z firmy G DATA Software. Według nich smartfon został fabrycznie zainfekowany wirusem Android.Trojan.Uupay.D, który wykrada i przesyła na kontrolowane przez cyberprzestępców serwery prywatne dane użytkownika, takich jak choćby treść rozmów, dane logowania do serwisów, a także zdjęcia wykonane aparatem, w który wyposażone jest urządzenie. Nie brakuje sugestii, jakoby firma Star świadomie zainfekowała jeden ze swoich smartfonów. - Fabrycznie zainfekowany sprzęt nie jest zjawiskiem nowym. Problem ten dotykał nie tylko producentów niszowych i mało znanych, ale także korporacji. - mówi Maciej Ziarek, ekspert ds. bezpieczeństwa IT, Kaspersky Lab Polska. W jego opinii główną przyczyną jest w większości przypadków błąd ludzki. Wystarczy bowiem, że urządzenie w fabryce zostanie poddane wyrywkowym testom, w ramach których podłączone zostanie do komputera zwierającego szkodliwy program lub włoży się do niego zainfekowaną kartę pamięci. Źródło: Wirus prosto z fabryki: Jak urządzenia szpiegują użytkowników?

PULS BIZNESU

Chiny nie wykorzystują swoich superkomputerów

Superkomputery w Chinach mają bardzo niski poziom wykorzystania – wynika z danych Chińskiej Akademii Nauk, na które powołuje się portal NetEase. Szacuje się, że mniej niż 20 proc. tych supermaszyn faktycznie było i jest wykorzystywane do badań naukowych, podczas gdy poza agencjami rządowymi i uczelniami 6 na 11 superkomputerów używanych przez sektor technologii informatycznych służy firmom gier online. Problem dotyczy to również najszybszego komputera na świece Tianhe-2, który był najdroższym projektem obliczeniowym w Państwie Środka. Jego poprzednik Tianhe-1, co w tłumaczeniu znaczy „Droga Mleczna”, zbudowany w 2009 r. od ubiegłego roku stoi nieużywany. Wszystko przez biurokrację, która utrudnia dostęp do tego tupu sprzętów. Tymczasem budowa ośrodka Changsha National Supercomputer Center, pochłonęła już środki szacowane na 860 mln juanów (138 mln USD). Co istotne mimo problemów ze znalezieniem zastosowań dla tego rodzaju sprzętu Chiny nadal tworzą go na potęgę. Zwiększyły już swój udział w „globalnym mózgu elektronowym” do 15 proc. dysponując 76-ma z 500 najszybszych na świecie superkomputerów. Źródło: Chińskie superkomputery stoją bezczynne

Microsoft też uznaje prawo do bycia zapomnianym

Wyszukiwarka Bing należąca do koncernu Microsoft poszła w ślady Google’a i też udostępnia formularz dla tych, którzy chcą skorzystać z „prawa do bycia zapomnianym” - podaje BBC. Podobne rozwiązanie wprowadził już wcześniej koncern Google. Na początku lipca internetowy potentat poinformował, że otrzymał już 70 tys. wniosków od użytkowników chcących "być zapomnianymi”. Źródło: Bing stosuje „prawo do bycia zapomnianym”

Przycisk „kupuj” na Facebooku?

Facebook poinformował, że testuje przycisk „kupuj”, który może pomóc firmom prowadzić sprzedaż poprzez portal społecznościowy. Korzystając z „buy button” umieszczonego przy reklamach lub postach, użytkownicy mogliby nabywać konkretne produkty bez konieczności opuszczania portalu. Facebook na razie ogranicza testy do oferty kilku małych i średnich przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych. Źródło: Facebook testuje przycisk „kupuj”


TOP 200