Polski broadband

Liczba użytkowników łączy szerokopasmowych w Polsce to 8,4% obywateli, co oznacza, że wciąż pozostajemy w tyle za średnią Unii Europejskiej, która sięga 20%.

Liczba użytkowników łączy szerokopasmowych w Polsce to 8,4% obywateli, co oznacza, że wciąż pozostajemy w tyle za średnią Unii Europejskiej, która sięga 20%.

Narodowy operator zachowuje się jak telewizja publiczna, licząc na stały przychód z podstawowego abonamentu. "TP, dominując na rynku telekomunikacyjnych usług dostępowych, nie rozwija własnej infrastruktury, jednocześnie oferując przestarzałe, ale za to drogie usługi" - mówi Roman Napierała z D-Link. Tego typu opinie potwierdza raport, który w pierwszym kwartale tego roku opublikowała Komisja Europejska. Stwierdzono w nim, że głównym problemem rozwoju rynku w Polsce jest brak efektywnej konkurencji, bo Telekomunikacja Polska (TP) posiada 71-proc. udział w zyskach z krajowego rynku telekomunikacyjnego. Pomimo wzrostu znaczenia operatorów alternatywnych, w dalszym ciągu pozostajemy więc na łasce naszego inkumbenta.

Według raportu, kłodą na drodze postępu w Polsce, obok wysokich kosztów łączy szerokopasmowych w stosunku do średniego dochodu, jest brak niezależności narodowego regulatora telekomunikacyjnego (UKE). Decyzje podejmowane przez prezesa UKE rzadko oparte są na analizach rynkowych, jak dzieje się to w przypadku zachodnioeuropejskich telekomów. Tracą na tym mniejsi gracze na rynku, dla których decyzje UKE nie są do końca jasne. Dodatkowo raport stwierdza, że potencjalnie UKE jest w stanie podołać swoim zadaniom, jednak cierpi na brak doświadczonej kadry, co ma negatywny wpływ na codzienne funkcjonowanie tego urzędu.

Bariery rozwoju rynku

D-link przeprowadził badania i opublikował dane o rozwoju sieci domowych w Polsce (in-home networks). Wynika z nich, że blisko 44% internautów już stworzyło domową sieć komputerową. Można się też cieszyć z ogromnego zainteresowania Polaków usługami internetowymi. Np. 28% użytkowników dokonało zakupów online w ciągu 2007 r., a aż 32% deklaruje, że jest gotowa, by głosować przez Internet. Ankietowani w tym badaniu wskazali na ADSL jako najpopularniejsze łącze (37% ankietowanych korzysta z niego), a TP jako zdecydowanie najpopularniejszego dostawcę. W następnej kolejności była Netia i Tele2 (obecnie w trakcie łączenia się).

Ale wzrost popularności usług internetowych jest hamowany m.in. przez kolejny problem wymieniony w raporcie UE, którym jest konieczność rozwiązania tzw. lokalnej pętli LLU (Local Loop Unbundling). Praktycznie w Polsce LLU prawie się nie pojawia. Do końca 2007 r. zanotowano zaledwie pięć takich przypadków. Autorzy raportu zaznaczają jednak, że coraz więcej podmiotów zaczyna oferować tripple play w Polsce oraz wskazują na pojawienie się dostawców telewizji IPTV, której popularność w skali globalnej wciąż jest niewielka, bo np. - według danych FierceTelecom - liczba użytkowników sięga obecnie tylko jednego miliona.

Brak mechanizmów umożliwiających rozwiązanie lokalnej pętli LLU jest jednak poważną barierą prowadzącą do podtrzymywania dominującej roli TP oraz blokowania rozwoju rynku dostawców alternatywnych. Powoduje to, że rozszerzenie gamy dostępnych, konkurencyjnych usług jest wciąż trudne do osiągnięcia. Rządy rozwiniętych krajów europejskich przekonały się o tym już jakiś czas temu i opracowały regulacje, które umożliwiają otwarcie rynku sieci dostępowych dla wielu firm, które zaczęły wdrażać łącza szerokopasmowe wykorzystujące np. technologie GPON lub Active Ethernet.

Ochrona nowych inwestycji

Problem polega nie tylko na tym, aby przez odpowiednie akty prawne zmusić TP do współdzielenia infrastruktury, ale również, aby chronić operatorów alternatywnych, którzy zechcą inwestować w rozwój własnej infrastruktury. Warto tutaj porównać sytuację w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Amerykańskie inicjatywy w ramach technologii FTTH rozpoczęły się w krótkim czasie po tym, jak amerykańska agencja rządowa FCC (Federal Communications Commission) wcieliła w życie regulacje dotyczące zniesienia obowiązkowego uwolnienia lokalnej pętli FTTH. "Dzięki temu operatorzy FTTH poczuli się bezpieczniej i chętniej zaczęli inwestować w rozwój infrastruktury, bo nie musieli dopiero co wybudowanych instalacji otwierać dla konkurencji" - twierdzi Gerlas van den Hoven, CEO Genexis BV.

W Polsce zarówno regulacje prawne skutecznie prowadzące do LLU, jak i te, które wspierałyby oraz zabezpieczały rozwój operatorów alternatywnych, niestety nie istnieją.

Otwarta infrastruktura

W krajach zachodnioeuropejskich problem inkumbentów zaczyna zanikać i coraz częściej wybierają oni model sieci otwartej, gdzie obsługa sieci jest wyraźnie oddzielona od dostarczania usługi. Dla przykładu można podać holenderskie miasto Enschede, w którym końcowi użytkownicy bez problemu mogą wybierać dostawcę usług, choć w mieście tym istnieje tylko infrastruktura narodowego operatora KPN. Fizycznie zostaje to osiągnięte tylko przez zmianę portu VLAN.

Warto zaznaczyć, że pod względem współdzielenia infrastruktury preferowana topologia dla sieci otwartej to P2P. Jest to sprzeczne z ideą skalowalności, penetracji i zasięgu sieci, które są niepodważalnymi atutami sieci PtMP. Często jednak dzieje się tak, że na terenach pierwotnych najpierw instalowana jest sieć PtP, a następnie przez wstawienie pasywnego elementu dzielącego (passive splitter) bliżej grupy użytkowników końcowych tworzy się topologię PtMP.

Przykładem tworzenia współdzielonej infrastruktury sieci mogą być poczynania Orange w ramach projektu francuskiego regulatora narodowego (ARCEP). Orange zgodził się na dwie kluczowe wytyczne: wybudowanie i udostępnienie sieci optycznych oraz współdzielenie sieci dostępowych w nowo powstałych budynkach. Przykładem na rodzimym gruncie może być Małopolska Sieć Szerokopasmowa, która posiada już dwóch operatorów TP i Telefonia Dialog, a której właścicielem jest województwo małopolskie.