Polska przystępuje do Europejskiej Agencji Kosmicznej

Długo ociągaliśmy się z ostatecznym potwierdzeniem deklaracji o przystąpieniu do Europejskiej Agencji Kosmicznej. W tym czasie polskim przedsiębiorcom i ośrodkom badawczym przechodziły koło nosa okazje do udziału w kolejnych korzystnych projektach przemysłowych i naukowych.

W połowie czerwca rząd wreszcie zgodził się na formalny akces Polski do ESA. Długi proces przystępowania do Europejskiej Agencji Kosmicznej jest znamiennym przykładem problemów Polski z polityką innowacyjności. Nieźle nam idzie w sferze promocji innowacyjności, spotkań konsultacyjnych, zachęcającego poklepywania po plecach młodych i zdolnych. W sferze rozdziału środków w Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka już nieco gorzej. Wiele projektów ma z innowacyjnością tylko tyle wspólnego, że dotyczy sfinansowania zakupu w miarę nowoczesnych rozwiązań technologicznych w nadziei, że dotowani coś nowego dzięki temu wymyślą.

Najgorzej jest z kwestiami systemowymi, dla których niezbędne bywa praktyczne wsparcie polityki państwa i osobiste zaangażowanie politycznych liderów. Pomimo sukcesów w nielicznych wybranych obszarach badawczych, Polska na własne życzenie zostaje na peryferiach światowego rynku innowacyjnych technologii. Dla polskich przedsiębiorców i centrów R&D aktywne wsparcie polityczne jest niezbędne, aby można uczestniczyć w poważniejszych, wielosektorowych projektach, gdzie ważne są ustalenia międzyrządowe. Łatwo wskazać wiele przykładów takich wspólnych przedsięwzięć, jak konstrukcja satelitów, systemów nośnych, wspólnego europejskiego systemu nawigacyjnego Galileo, systemów meteorologicznych Meteosat, teledetekcyjnych GMES, łączności satelitarnej, systemu kontroli ruchu lotniczego, zastosowań w zakresie zarządzania kryzysowego, obronności i bezpieczeństwa.

Polski kosmiczny lobbing

Środowiska naukowe związane z badaniami kosmicznymi należą do najbardziej otwartych na współpracę międzynarodową. Dzięki indywidualnym - często prywatnym - kontaktom polskim naukowcom zdarza się uczestniczyć w najważniejszych zagranicznych projektach. Wiedzą też, czego chcą dla Polski. Zdołali doprowadzić do uzyskania przez Polskę ograniczonych praw współpracy z ESA i rozpoczęcia w 2011 r. negocjacji członkowskich. Przekonanie właściwych ministrów do koniecznych politycznych decyzji zabrało jednak wiele miesięcy, aby nie powiedzieć lat. Zachęty ze strony ESA pojawiały się dawno temu. Co więcej, na początku lat 60. XX wieku, kiedy rodziła się idea utworzenia europejskiej organizacji i później, kiedy ESA powstała, było sporo kontaktów, i to nie tylko o charakterze naukowym. Polska była np. aktywnym członkiem organizacji łączności satelitarnej.

Po latach zaniedbań, kiedy kolejne rządy wolały się zajmować "twardymi przyziemnymi realiami", a nie polityką kosmiczną, potwierdzenie deklaracji członkowskiej ze strony Polski wymagało zgody rządu na wpłatę uzgodnionej składki członkowskiej. W najbliższych latach to ok. 30 mln euro rocznie i może z tym był problem? To był ruch wymagający zrozumienia przez rząd - w tym odpowiadającego za budżet państwa ministra finansów - że składka członkowska w ESA to środek dostępu do wielokrotnie większych funduszy na zamówienia w przemyśle nowych technologii, usługach przetwarzania danych, usługach badawczych i wdrożeniowych. Korzyści, które można uzyskać, jeżeli jesteśmy zapewnić warunki do ich wykorzystania przez przemysł i ośrodki badawcze, w tym zadbamy o kompetentne wsparcie rządowych instytucji.

W kraju rolników i górników, z wpojonym genetyczną tradycją przeświadczeniem, że wartościowe jest to, co się w trudzie wykopie z ziemi, patrzenie w niebo często kojarzy się tylko z romantycznymi uniesieniami, które powinno się odkładać na bok wobec praktycznej rzeczywistości niedoborów budżetowych. Przystąpienie do elitarnego klubu państw ESA daje szansę, aby to zmienić.

ESA i budżet 4 mld euro

Europejska Agencja Kosmiczna to jedna z najważniejszych w Europie platform uzgadniania programów współpracy w dziedzinie zaawansowanych technologii. Polem współpracy są zatem nie tylko badania naukowe w dziedzinie bliskiego i dalekiego kosmosu, technologiczne prace badawczo-rozwojowe, ale też pozyskiwanie zamówień w przemyśle, produkcja najbardziej zaawansowanych technologicznie wyrobów, które służą programom wykorzystania technik satelitarnych.

Badania kosmiczne tylko w części stanowią domenę nauk podstawowych. Aby zrozumieć podstawowe prawa fizyki, staramy się opisać budowę galaktyk, materii międzygwiazdowej, odległych gwiazd i naszego Słońca, planet, górnych warstw ziemskiej atmosfery. Jednak od lat wiele projektów kosmicznych programowanych w europejskiej ESA, amerykańskiej NASA, japońskiej JAXA czy chińskiej CNSA ma znaczenie ściśle utylitarne. To liczne zastosowania, bez których trudno byłoby sobie obecnie wyobrazić normalne funkcjonowanie gospodarki, np. łączność satelitarna, systemy nawigacyjne, meteorologia, geofizyka, analiza obrazów Ziemi wykonywanych z kosmosu.

Skala tych wszystkich europejskich, a w części również globalnych tematów jest tak rozległa, że muszą się opierać na współpracy międzynarodowej. Budżet ESA na rok 2012 wynosi ponad 4 mld euro! Ale to tylko wstęp do wielu innych zaawansowanych technologicznie prac wdrożeniowych w obszarach, gdzie wykorzystuje się w praktycznych zastosowaniach techniki kosmiczne.

Szansa dla małych firm i ośrodków

Przynależność do ESA to nie tylko okazja dla rozwoju najważniejszych ośrodków badawczych i akademickich, które zawsze zajmowały się astrofizyką, astronomią i fizyką Układu Słonecznego. To też nie tylko potencjalna możliwość starania się o zamówienia w wielkim przemyśle aeronautycznym, który w Polsce zaczął sobie już nieźle radzić w realizacji zaawansowanych projektów technologicznych. Nadzwyczaj ważna w polityce ESA jest współpraca z małymi przedsiębiorcami, którzy mają np. innowacyjne pomysły na przetwarzanie danych pozyskiwanych z satelitów teledetekcyjnych obserwujących Ziemię w najróżniejszych zakresach częstotliwości. W tym sensie technologie satelitarne wracają do "przyziemnych" problemów rolnictwa, leśnictwa, ekologii, pozyskiwania kopalin, gospodarki przestrzennej, zarządzania transportem. ESA wspiera też wiele badań technologicznych, np. z inżynierii materiałowej, przetwarzania obrazów, chemii, elektroniki, mechaniki, medycyny, biotechnologii, które dopiero hipotetycznie, w przyszłości, mogą znaleźć praktyczne zastosowania. Obyśmy potrafili z tych ofert skorzystać.