Polacy, nie gęsi

Przedsiębiorstwom, które nie podporządkują się przepisom ustawy o języku polskim, grozi kara grzywny oraz nawiązka do 100 tys. zł na rzecz Funduszu Promocji Twórczości.

Przedsiębiorstwom, które nie podporządkują się przepisom ustawy o języku polskim, grozi kara grzywny oraz nawiązka do 100 tys. zł na rzecz Funduszu Promocji Twórczości.

Dopóki trwały prace w Sejmie nad ustawą o języku polskim, dopóty przedsiębiorców interesowało przede wszystkim to, czy będą musieli tłumaczyć nazwy firm i produktów. Jesienna debata parlamentarna, podczas której rygorystyczni obrońcy czystości języka polskiego byli zdecydowani nakazać tłumaczenie nazw własnych (słynna polemika o to, czy mają być w sprzedaży kosmetyki Margaret czy Małgorzaty Astor lub czy mężczyźni będą używać nadal Old Spice czy - w wolnym tłumaczeniu - Starego Zapachu), skończyła się pomyślnie dla firm.

Przepisy ustawy, której dano półroczne vacatio legis, nie dotyczą nazw własnych, obcojęzycznych dzienników, czasopism, książek oraz programów komputerowych, z wyjątkiem ich opisów i instrukcji, jak również zwyczajowo stosowanej terminologii naukowej i technicznej oraz znaków towarowych, nazw handlowych, a także oznaczeń pochodzenia towarów i usług. Przyjęto natomiast, że języka polskiego używa się w obrocie prawnym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej pomiędzy podmiotami polskimi oraz gdy jedną ze stron jest podmiot polski. Dotyczy to w szczególności nazewnictwa towarów i usług, ofert, reklamy, instrukcji obsługi, informacji o właściwościach towarów i usług, warunków gwarancji, faktur, rachunków i pokwitowań.

Sztuka interpretacji

Taki zapis powinności przedsiębiorcy wzbudził spory interpretacyjne. Czy tłumaczyć np. ogłoszenia o pracę? Czy należy sprzedawać importowane produkty w pudełkach z napisami po polsku? Czy pracownicy, używający obcojęzycznych nazw stanowisk, muszą wymienić dotychczasowe wizytówki?

Gdy posłowie zajęli się innymi ustawami, a prasa przestała wyśmiewać niektóre ich pomysły, przedsiębiorcy zaczęli liczyć koszty dostosowania działalności firmy do wymogów ustawy. Wielu z nich zażądało ekspertyz prawnych, w jakim zakresie muszą polonizować dokumentację firmy i materiały marketingowe. "Kluczem do zrozumienia ustawy jest pojęcie obrotu prawnego" - wyjaśnia Justyna Szpunar, prawnik w Hewlett-Packard Polska. "Umowy muszą być tłumaczone, bo inaczej strony mogą zasłaniać się nieznajomością języka obcego. W ustawie czytamy, że umowa sporządzona w języku obcym nie stanowi uprawdopodobnienia faktu dokonania czynności prawnej, o którym mowa w art. 74 ¤ 2 kodeksu cywilnego. Następnie należy tłumaczyć ogłoszenia o pracę, gdyż stają się ofertą, czyli wchodzą w zakres obrotu prawnego. Umowa o pracę - w jęz. polskim, ale wizytówka już nie, gdyż jej okazywanie nie niesie skutków prawnych. Stosując taką interpretację, przygotowywaliśmy się do obowiązywania ustawy" - dodaje.

Hewlett-Packard przetłumaczył wszys-tkie instrukcje i ulotki, które trafiają do klienta z zakupionym sprzętem. Zweryfikował umowy handlowe i pracownicze. Przyjął też założenie, że faktury między oddziałami Hewlett-Packarda na świecie, chociaż z założenia są wystawiane w jęz. angielskim, będą tłumaczone na polski. Musiano więc dostosować system finansowo-księgowy do księgowania faktur o podwójnej numeracji angielsko-polskiej.

W przypadku takich firm, jak HP, największe koszty są związane z koniecznoś-cią oklejania opakowań naklejkami w jęz. polskim w fabrykach koncernu. Zdaniem logistyków HP, łańcuch dostaw wydłużył się o jeden element - trzeba będzie drukować odpowiednią liczbę naklejek i regularnie dostarczać je do fabryk.

Made in Poland

Rafał Kruschewski, PR manager w Novell Polska, nie spodziewa się, że będzie musiał się rozstać z obecną nazwą stanowiska. Może tylko zmieni się kolejność - menedżer ds. PR. Bardziej istotne dla klientów jest to, że wszystkie produkty Novella (pracownicy firmy nie mają nic przeciwko odmienianiu nazwy w przeciwieństwie np. do Nokia Polska) będą miały instrukcje w jęz. polskim, umieszczane na płycie CD-ROM. Novell nie będzie miał kłopotów z opakowaniami, ponieważ od lat nie ma na nich żadnych napisów poza nazwą firmy.

Tymczasem w nie do końca rozstrzygnięto, co należy tłumaczyć, ale - jak zapewnia Agnieszka Dziedzic, Communication Manager - firma zdąży się z tym uporać.

Klient i tłumacze

Beneficjantami ustawy są klienci i... tłumacze. "Dotychczas firmy stosowały strategię, że jeśli jakiś produkt sprzedawały w dużych ilościach na rynku polskim, to dopiero wtedy można było myśleć o wszechstronnej polonizacji" - przypomina Krzysztof Przyłucki, dyrektor Biura Tłumaczeń Informatycznych. "Ustawa zmieniła sytuację na tyle, że już odczuwam wzrost zamówień" - dodaje. Inne firmy lokalizujące choć jeszcze tej tendencji nie zaobserwowały, to zastanawiają się, czy nie wykupić większej liczby cegiełek wyborczych PSL, ponieważ to właśnie ta partia przewodziła kampanii na rzecz ustawy...


TOP 200