Podział rynku metodą liny

Zipolite to niewielka wioska położona w Meksyku nad wybrzeżem Pacyfiku. Wzdłuż dwukilometrowej plaży leżą malutkie hoteliki i bungalowy. Podobnie jak

Zipolite to niewielka wioska położona w Meksyku nad wybrzeżem Pacyfiku. Wzdłuż dwukilometrowej plaży leżą malutkie hoteliki i bungalowy. Podobnie jak

okoliczne wioski żyje z turystów. Nie z tych, którzy szukają blichtru nowoczesnych hoteli i zgiełku plaż zastawionych tysiącami plastikowych leżaków. Tacy jadą do oddalonego o parędziesiąt kilometrów Puerto Escondido, młodszego brata Acapulco. Tutaj zjeżdżają ci, których cieszy prostota bambusowych chatek, wygoda hamaków i urok małych, rodzinnych restauracyjek.

Turystów więc tu nie za wielu i pieniądze też nie takie jak w betonowych fabrykach wakacyjnych wrażeń. Każda wioska stara się jak może ściągnąć na siebie uwagę przybyszy. Zaintrygowani jedną z miejscowych atrakcji postanawiamy wybrać się na jednodniową wycieczkę. Próbujemy złapać taksówkę, ale nam to nie wychodzi. Wszyscy odmawiają kursu. W końcu dowiadujemy się, w czym rzecz.

"Musicie iść do wioski, do liny" - tłumaczy jeden z kierowców. - "Stamtąd was wezmą". Rzeczywiście. W wiosce, w poprzek jezdni, leży zwykła lina. Z jednej strony przywiązana do drzewa, z drugiej uczepiona do dużego kamienia. Na drewnianym taboreciku siedzi jegomość, który pilnuje porządku. A reguły są proste. Samochody z południa nie mogą wozić turystów na północną część wybrzeża, i odwrotnie. Tak więc pasażerowie pogodzeni ze swoim losem opuszczają przyjeżdżające tutaj samochody, przechodzą na drugą stronę liny i wsiadają do oczekujących na nich taksówek i mikrobusów. Jak widać, podział rynku w drodze wolnej konkurencji nie znalazł tutaj uznania. Lina ustala strefy wpływów.

Zasady bliższe rozumieniu wolnej konkurencji znajdujemy za to w miasteczku Tequila. Szczęście w nieszczęściu tutejszych przedsiębiorców polega na tym, że cała produkcja tequili ogranicza się do tego tylko regionu. Problem też w tym, że międzynarodowa sława "kaktusowej" wódki zwiększa popyt na nią, a miejsc, gdzie można uprawiać potrzebną do jej wyrobu błękitną agawę, wcale nie przybywa.

Trafiamy do jednej z hacjend. Rodzinny interes od ponad stu lat utrzymuje fabryczkę tequili w całkiem niezłej kondycji. Wiele innych fabryk w okolicy w poszukiwaniu zwiększonej wydajności dokonuje mieszanek tequili z innymi destylatami. Ta produkuje wódkę wyłącznie z agawy. Strategia rozwoju preferująca jakość nad ilością pozwala dzisiaj windować ceny trunków z etykietą "100% from agava" znacznie powyżej cen konkurencji. Wiara, że dobry towar zawsze da się dobrze sprzedać, ciągle jest tutaj żywa.

Ale ani ustalony podział rynku, ani wiara w jakość usług nie wydają się podstawami rozwoju firm ery e-gospodarki. Tutaj obowiązuje strategia marketingowa totalna, według której wszyscy klienci są naszymi klientami. Przykłady adidasa, coca-coli czy McDonald'sa pokazały, iż nie ma nic zdrożnego w tym, że coś jest znane i kupowane przez wszystkich, przez biednych i bogatych, przez mężczyzn i kobiety, przez młodych i starych.

Weźmy dla przykładu Windowsy. O ile jeszcze kilka lat temu można było przypuszczać, że będą one domeną klientów indywidualnych, to dzisiaj widać wyraźnie, iż Microsoft jest na najlepszej drodze, by zagarnąć wszystkich możliwych użytkowników. A konkurenci ze swoimi strategiami marketingowymi wydają się bezradni.

Ale nie rząd USA, który jakby z natury nie lubi wszystkiego co totalne. Trudno odmówić mu racji, gdy myśli się o rozwoju rynku i szeroko rozumianej wygodzie konsumentów. Ale czy naprawdę jest tak, że na straży rozwoju e-gospodarki musi stać wymuszanie podziału rynku metodą liny?

Meksyk, Tequila, 4 sierpnia 2001 r.


TOP 200