Płacz i płać

Nikt i nic nie przekona Ministerstwa Łączności, by zrezygnowało w tym roku z organizowania przetargu na koncesje UMTS. Pieniądze za częstotliwości w paśmie 2 GHz są istotnym składnikiem przygotowywanego projektu przyszłorocznego budżetu państwa. Brak 3,39 mld euro skrzętnie wykorzystałaby opozycja: odwołanie przetargu stałoby się jeszcze jednym argumentem w debacie parlamentarnej nad budżetem 2001 r., aby po raz kolejny zażądać dymisji rządu i ogłoszenia wcześniejszych wyborów.

Nikt i nic nie przekona Ministerstwa Łączności, by zrezygnowało w tym roku z organizowania przetargu na koncesje UMTS. Pieniądze za częstotliwości w paśmie 2 GHz są istotnym składnikiem przygotowywanego projektu przyszłorocznego budżetu państwa. Brak 3,39 mld euro skrzętnie wykorzystałaby opozycja: odwołanie przetargu stałoby się jeszcze jednym argumentem w debacie parlamentarnej nad budżetem 2001 r., aby po raz kolejny zażądać dymisji rządu i ogłoszenia wcześniejszych wyborów.

Dotychczasowi operatorzy telefonii komórkowej od chwili ogłoszenia przez Ministerstwo Łączności Wstępnej koncepcji przetargu UMTS w Polsce w roku 2000 nie szczędzą sił, by doprowadzić do radykalnych zmian w tym projekcie. W tym celu Telekomunikacja Polska SA korzysta z pomocy France Telecom. Założeniom przetargu najbardziej jest przeciwny Polkomtel (Plus GSM), który publicznie prezentuje swoje stanowisko, podczas gdy Polska Telefonia Cyfrowa (Era GSM) woli zakulisowe spotkania.

Jestem za, a nawet przeciw

Władysław Bartoszewicz, prezes Polkomtel SA, domaga się - jeśli nie można czekać z ogłoszeniem przetargu do 2002 r. - przyznania tylko czterech koncesji (rząd chce pięciu). Zarzeka się, że optymalnym rozwiązaniem byłyby koncesje wyłącznie dla już działających operatorów, lecz dopuszcza możliwość powtórzenia wzorca z większości krajów Unii Europejskiej, który zakłada wprowadzenie jednego nowego operatora UMTS."W przypadku pięciu koncesji koszt inwestycji stanie się bardzo wysoki, a w związku z tym ryzyko rośnie" - mówi w wywiadzie udzielonym Pulsowi Biznesu.

Za czterema koncesjami opowiadają się również pozostali operatorzy. Nietypowa jest postawa nowego udziałowca Telekomunikacji Polskiej SA - France Telecom - który zwleka z zapłaceniem za jej akcje 4,3 mld USD. Prawdopodobnie w umowie sprzedaży 35% pakietu akcji TP SA rząd zadeklarował, że zaoferuje wyłącznie 4 koncesje UMTS. Zmiana zaskoczyła France Telecom, która - odwlekając uregulowanie należności - próbuje wywierać nacisk na rząd. Konsekwencje braku pieniędzy z prywatyzacji TP SA już widać na rynku finansowym: Ministerstwo Finansów od dwóch tygodni ogłasza dodatkowe przetargi na bony skarbowe, aby uzyskanymi w ten sposób środkami pokrywać bieżące budżetowe wydatki. Ponadto pod koniec września minął termin wypłat z tytułu obsługi zadłużenia w Klubie Paryskim (ok. 600 mln USD).

Kolejnym punktem spornym jest nałożenie na operatorów GSM obowiązku świadczenia roamingu krajowego dla tych nabywców koncesji 3G (skrót telefonii trzeciej generacji UMTS w odróżnieniu od 2G - telefonii GSM drugiej generacji), którzy nie świadczą usług GSM. Zdaniem Władysława Bartoszewicza, propozycja wprowadzenia obowiązkowego roamingu krajowego umożliwia nowo wchodzącym operatorom zbudowanie ok. 20 stacji bazowych w Warszawie i Katowicach i zgłoszenie się do każdego z obecnych operatorów o udostępnienie im sieci. "Nowym" wystarczy na inwestycje ok. 50 mln USD, podczas gdy Plus GSM wydał ok. 1,5 mld USD. Polkomtel nie może tolerować sytuacji - twierdzi Bartoszewicz - że ktoś korzysta z roamingu, wchodząc na rynek za półdarmo.

Spłaty na raty

Kontrowersje wzbudza też cena koncesji i harmonogram spłat. 15 mld zł za opłaty licencyjne stanowi ponaddwukrotny przychód wszystkich polskich operatorów w 1999 r. Operatorzy są zadłużeni - według Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji - na 8 mld zł. Budowa zaś sieci UMTS to wydatek dla każdego z nich rzędu 2-2,5 mld USD. W oficjalnym oświadczeniu Polkomtel stwierdził, że resort łączności, żądając minimum 750 mln euro za przyznanie koncesji, brał pod uwagę realia rynku państw Unii Europejskiej, ale nie polskie. W naszym kraju wskaźnik PKB na jednego mieszkańca jest ok. 5-krotnie niższy niż średnia w UE, a co za tym idzie - w Polsce czterokrotnie niższe jest roz-powszechnienie sieci telefonii komórkowej. Wysokie koszty licencji w krajach zachodnich rozkładają się na większą liczbę abonentów, podczas gdy w Polsce za wysoką opłatę licencyjną zapłacą dzisiejsi abonenci GSM, którzy stanowią zaledwie 13% potencjalnych użytkowników tej usługi telekomunikacyjnej.

To jeszcze nie wszystko. W krajach, w których odbył się już przetarg na UMTS, zwycięskie konsorcja mają zapłacić w pierwszej racie ok. 35% zadeklarowanej sumy. Następne wpłaty rozłożono na 15-20 lat. Tymczasem w Polsce po korzystnym dla siebie werdykcie komisji przetargowej operatorzy muszą wpłacić do 1 marca 2001 r. 50% kwoty, zaś drugie tyle w równych ratach przez pięć lat od 2006 r.

Zarzutów wobec wstępnych założeń przetargowych jest wiele. Przykładowo, wszyscy trzej operatorzy GSM, naturalni beneficjanci koncesji na UMTS, uznają kalendarz przetargu za nierealny. Ich zdaniem, nie jest możliwe w tak krótkim okresie, w sposób obiektywny, rzetelne rozpatrzenie i porównanie kilku ofert. Przetarg na GSM przeprowadzono w ciągu 248 dni. W przypadku UMTS procedura przetargowa ma trwać 129 dni, chociaż Ministerstwo Łączności spodziewa się 6-8 ofert.

Pisz pan na Berdyczów

Przemysław Sypniewski, rzecznik prasowy Ministerstwa Łączności, dzieli zgłaszających uwagi o założeniach przetargowych na dwie grupy: pierwsza to obecni operatorzy, którzy kwestionują projekt od A do Z; druga to nowi kandydaci. Ci ostatni najbardziej narzekają na harmonogram spłat. A kto chce zainwestować w tak niepewny interes, jak UMTS w Polsce? Wymienia się Netię, która do przetargu mogłaby stanąć razem z Telią. Mówi się też o hiszpańskiej Telefonice, włoskim Telecom Italia. Obok nich pojawiają się nazwy japońskiego DoCoMo, fińskiej Sonory, holenderskiego KPN, British Telecom, Hutchinsona z Hongkongu.

Należy jednak zauważyć, że w październiku br. będzie przeprowadzana aukcja na koncesje UMTS we Włoszech. Włoski rząd za 5 licencji planuje otrzymać 22,7 mld USD. O licencje starają się konsorcja założone m.in. przez Telefonica Espa?a, Telecom Italia i Omnitel - jeśli wygrają, będą spłacać je przez 15 lat.

Jeśli dojdzie do jakichkolwiek zmian, to raczej Ministerstwo Łączności zrezygnuje z przyznawania 5 licencji, zadowoli się czterema i wydłuży na zachętę okres płatności np. do 2015 r. To chyba jeszcze nie wystarczy, by rzeczywiście przetarg zakończył się sukcesem. Ope-ratorzy muszą wiedzieć, czy rząd wy- asygnuje 1,3 mld zł dla wojska, żeby zakupiło nowe stacje radioliniowe, radiowysokościomierze i stacje radiolokacyjne, działające w innych częstotliwościach niż UMTS. I jeszcze jedno: kto powiedział, że banki zechcą finansować technologię, której jeszcze nie ma, na dodatek w kraju, zajmującym ostatnie miejsce w telefonii komórkowej (na 29 krajów OECD i CEFTA), ostatnie miejsce w telefonii przewodowej czy też 24. w rozpowszechnieniu Internetu?