Pierwszy sprawiedliwy

Szczeciński Heuthes wygrał przed NSA pierwszą batalię z fiskusem, który oskarżył firmę o sprzedaż usług pod pozorem udzielania licencji na oprogramowanie.

Szczeciński Heuthes wygrał przed NSA pierwszą batalię z fiskusem, który oskarżył firmę o sprzedaż usług pod pozorem udzielania licencji na oprogramowanie.

Pierwszy sprawiedliwy

Wojciech Grzybek, prezes zarządu Heuthes

Wydaje się, że prawie czteroletnia gehenna szczecińskiego Heuthesa dobiega wreszcie końca. Pod koniec maja br. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł na korzyść firmy oskarżonej o unikanie płacenia podatku VAT. Jest to pierwsza z dwunastu spraw wytoczonych przez urząd skarbowy. Fiskus, zamiast jednej sprawy obejmującej cały rok 1999, prowadził dwanaście odrębnych postępowań obejmujących kolejne miesiące. Szczeciński producent oprogramowania został oskarżony o to, że pod pozorem sprzedaży licencji na oprogramowanie firma de facto zarządzała systemem informatycznym filii jednego z największych polskich banków. Różnica polegała na tym, że ta druga czynność była wówczas - w odróżnieniu od pierwszej - objęta podatkiem VAT. Firma została zobowiązana do zapłacenia kar w wysokości 1,5 mln zł. Jak orzekł teraz NSA, niesłusznie. "W trakcie rozprawy okazało się, że przedstawiciele urzędu skarbowego nie dysponują żadnymi dowodami potwierdzającymi ich oskarżenia w stosunku do nas" - mówi Wojciech Grzybek, prezes zarządu Heuthesa.

Blokada z zaskoczenia

Wszystko zaczęło się od standardowej kontroli przeprowadzonej na początku 1999 r. "Kontrola nie wykazała żadnych poważnych nieprawidłowości. W protokole nie znalazły się żadne uwagi przedstawicieli urzędu skarbowego" - wspomina Wojciech Grzybek. Jednak kilka miesięcy później, we wrześniu 1999 r. zostały zablokowane rachunki bankowe Heuthesa.

Urząd skarbowy wydał decyzję o zabezpieczeniu środków na kontach firmy Heuthes. Na pytanie o uzasadnienie decyzji firma czekała ponad trzy miesiące. Urząd milczał, a rachunki firmy pozostawały zablokowane. "Nie mogliśmy normalnie funkcjonować. Na dodatek urząd rozesłał do banków pisma z informacją o zaleganiu przez nas z płatnościami, które trafiły do wszystkich największych banków, nawet tych, w których nie mieliśmy rachunków" - żali się Wojciech Grzybek. Poza oczywistymi trudnościami związanymi z uzyskiwaniem kredytów, firma została narażona na utratę reputacji wśród klientów. Banki to podstawowa grupa, do której adresowane są produkty i usługi Heuthesa. Koniec roku zaś to gorący okres dla firmy informatycznej współpracującej z sektorem bankowym. Zablokowanie kont na trzy ostatnie miesiące 1999 r. przyczyniło się do wydatnego spadku obrotów spółki, pierwszego w jej historii.

Po trzech miesiącach automatycznie minął maksymalny okres blokady rachunków bankowych, dzięki czemu przedstawiciele szczecińskiej firmy mieli ponownie do nich dostęp. Tymczasem urzędnicy nadal nie potrafili bądź nie chcieli wyjaśnić przyczyn swoich działań. "Otrzymywaliśmy standardową odpowiedź: sprawa jest skomplikowana" - twierdzi Wojciech Grzybek.

Wreszcie w styczniu 2000 r. urzędnicy resortu finansów zawyrokowali: Heuthes jest winny. Głównym dowodem w sprawie było pismo z Urzędu Statystycznego, który stwierdzał, że firma powinna była odprowadzić VAT. Zakwalifikował on bowiem prace Heuthesa jako zarządzanie systemem informatycznym banku. Na nic zdało się pismo z tego banku, w którym wyraźnie stwierdzano, że jest to nieprawda. Byłoby to bowiem nawet niezgodne z Prawem bankowym.

Heuthes odwołał się od decyzji do izby skarbowej, która ponownie zwróciła się z pytaniem do Urzędu Statystycznego. Choć zabrania tego prawo, fiskus przekazał do oceny kopie umów zawartych przez Heuthesa. "Wcześniej jednak usunięto z nich fragmenty dotyczące sprzedaży licencji" - wyjaśnia Wojciech Grzybek. Decyzja izby skarbowej była niekorzystna, a sprawa trafiła do NSA.

Jeden z dwunastu

Pierwszy sprawiedliwy

Przychody Heuthes (w mln zł)

W trakcie procesu okazało się, że urzędnicy skarbowi nie dysponowali ani umowami, ani fakturami, które zostały zakwestionowane. "Skąd mogli je mieć, skoro nigdy nie chcieli się z nimi nawet zapoznać" - pyta retorycznie Wojciech Grzybek. "Wydając decyzję, urząd skarbowy stwierdzał, że dokonuje jedynie próby oceny tych umów" - dodaje. Fiskus domagał się od Heuthesa zapłaty 1,5 mln zł kar. NSA uchylił decyzję izby skarbowej. Teraz firma domaga się zwrotu zapłaconych pieniędzy powiększonych o odsetki.

Pomimo korzystnego wyroku, Wojciech Grzybek nadal obawia się izby skarbowej. To tylko pierwsza z dwunastu spraw. Firma zamierza zwrócić się do Naczelnego Sądu Administracyjnego z prośbą, aby przyspieszył prace i wstrzymał wykonanie decyzji. Na razie firma wciąż płaci rozłożone na raty kary za rzekome nieodprowadzenie podatku VAT. "Najgorsze, że narzucono nam drakońskie warunki spłaty rat. Jeśli przekroczymy termin płatności o jeden dzień, to umowa zostanie zerwana. Zwykła pomyłka w banku może narazić nas na ogromne kary. Dlatego staramy się płacić raty na wiele dni przed terminem" - mówi Wojciech Grzybek.

Oskarżyć, aby zarobić

Heuthes to nie jedyna firma informatyczna, która walczy z fiskusem o podatek od licencji na oprogramowanie przed NSA. Choć kwestia opodatkowania licencji na oprogramowanie została rozstrzygnięta 26 marca 2002 r. z chwilą wejścia w życie znowelizowanej Ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. Zgodnie z nowelizacją sprzedaż licencji i sublicencji, w tym również licencji na oprogramowanie komputerowe, została - jako usługa - obłożona 22-proc. podatkiem VAT. Wcześniej sprzedaż licencji była wolna od opodatkowania. W pewnym okresie urzędy skarbowe niemalże masowo oskarżały firmy informatyczne o nieodprowadzanie podatku VAT i sprzedaż towarów pod przykrywką licencji.

NSA nie prowadzi statystyk pozwalających na oszacowanie, ile firm informatycznych miało i ma nadal tego typu problemy. Z danych gromadzonych przez sąd wynika natomiast, że w 2001 r. (wciąż brak danych za rok 2002) rozpatrywano ok. 3000 spraw dotyczących podatku VAT! Jak podał niedawno tygodnik Wprost, organy skarbowe przegrywają w NSA prawie co trzecią sprawę. Szczecin nie jest pod tym względem rekordowy. W Rzeszowie i Krakowie odsetek skarg na fiskusa uznanych przez NSA za zasadne przekracza 40%.

Zdaniem Wojciecha Grzybka głównym źródłem problemów przedsiębiorstw z urzędami skarbowymi jest rozporządzenie premiera sprzed czterech lat. Dotyczy ono wypłacania urzędnikom prowizji od zabezpieczonego majątku firmy podejrzanej o przestępstwo skarbowe.

Heuthes uruchomił stronę internetową, na której gromadził informacje o własnej sprawie i jej podobnych. "Problemy z VAT-em od licencji sygnalizowało nam kilkadziesiąt firm informatycznych" - mówi Wojciech Grzybek.


TOP 200