Outsourcing z rezerwą

Wątpliwości wokół bankowego outsourcingu nie rozwiązała ani nowelizacja prawa bankowego, ani wydana przez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego interpretacja najbardziej dyskusyjnych zapisów. Wciąż panuje przekonanie, że zbyt rygorystyczne przepisy hamują rynek outsourcingu.

Wątpliwości wokół bankowego outsourcingu nie rozwiązała ani nowelizacja prawa bankowego, ani wydana przez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego interpretacja najbardziej dyskusyjnych zapisów. Wciąż panuje przekonanie, że zbyt rygorystyczne przepisy hamują rynek outsourcingu.

Jeśli przyjrzeć się oficjalnym statystykom, to można odnieść wrażenie, że outsourcing kwitnie. Z badań GINB wynika, że w Polsce blisko 85% banków korzysta w jakimś stopniu ze współpracy z wyspecjalizowanymi podmiotami zewnętrznymi na zasadach outsourcingu. Co więcej, z takich usług korzystają największe instytucje finansowe. Problem w tym, że outsourcing dotyczy głównie funkcji pomocniczych i ubocznych. Na outsourcing funkcji zasadniczych (core business) nie zdecydował się dotąd praktycznie nikt. Nawet jeśli się tak dzieje - wszystko odbywa się w ramach jednej grupy kapitałowej, a zatem trudno tutaj mówić o outsourcingu w pełnym tego słowa znaczeniu.

Najchętniej u siebie

W polskiej rzeczywistości problemem jest niechęć do wydzielania na zewnątrz zbyt wielu procesów. Sprawia to, że zainteresowanie taką ofertą jest stosunkowo niewielkie i zazwyczaj jest czysto deklaratywne. Brak popytu powoduje brak podaży - zwłaszcza ze strony najbardziej doświadczonych na tym polu międzynarodowych firm.

Nowelizacja prawa bankowego zamiast pomóc doprowadziła do tego, że nowe umowy outsourcingowe nie są zawierane, a często wręcz myśli się o zakończeniu już obowiązujących. Wszystko ze względu na zapis zakazujący wyłączania lub ograniczania odpowiedzialności dostawców wobec banku za szkody wyrządzone klientom na skutek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. Outsourcer staje przed perspektywą teoretycznie nieograniczonej odpowiedzialności. O ile możliwość nagłej kontroli GINB jest dla firm outsourcingowych jak najbardziej naturalna, o tyle brak możliwości kwotowego określenia odpowiedzialności z tytułu zawartych umów (zwłaszcza w przypadku obsługiwania dużej liczby klientów) jest nie do przyjęcia.

Problemy z nadzorem

Specyficzne zapisy polskiego prawa są niespotykane w innych krajach UE. W opinii dużych firm outsourcingowych w Polsce można mówić o podwyższonym ryzyku outsourcingu w sektorze finansowym.

Według GINB outsourcingiem będą następujące działania wykonywane przez zewnętrzne podmioty na rzecz banku:

  • przetwarzanie danych niezbędnych do działalności bankowej

  • zapewnienie ciągłego i niezakłóconego działania systemów IT (w tym ich administracja) mających bezpośredni związek z wykonywaniem działalności bankowej (np. z systemem transakcyjnym)

  • czynności, w wyniku których następuje dostęp do "informacji wrażliwych" (co istotne rozumianych szerzej niż tajemnica bankowa).

    Z pojęcia outsourcingu wyłącza się natomiast m.in.:

  • nabywanie oraz instalację sprzętu i oprogramowania

  • tworzenie, rozwój i modyfikacje licencjonowanego oprogramowania

  • serwis sprzętu i standardowego oprogramowania operacyjnego/systemowego

  • obsługę systemów bezpośrednio niewykorzystywanych w działalności bankowej, np. kadry i płace, gospodarka materiałowa.

Niestety, jak się okazuje zbyt wiele zależy nie od samego zapisu, a ostatecznego zaklasyfikowania konkretnej funkcji. Przedstawiciele firm współpracujących z bankami w anonimowych wypowiedziach nie szczędzą polskiemu Nadzorowi krytyki. Według nich urząd ten cierpi na chroniczny brak kadry, co przy tak dużym i ciągle zmieniającym się rynku powoduje, że wiele inicjatyw jest opóźnianych, a wręcz odrzucanych. Według nich w wielu kwestiach GINB działa zbyt zachowawczo. Finansiści nie widzą też powodu, dlaczego polski rynek miałby się w jakiś szczególny sposób różnić od innych krajów unijnych. A jeżeli nie ma takiej różnicy, to nie ma też powodów, by wprowadzać aż tak krępujące rozwój outsourcingu zapisy i interpretacje. Nadzór pozostaje niewzruszony na te argumenty.

Taksa outsourcingowa

Nawet jeśli banki i dostawcy poradzą sobie z ograniczeniami prawnymi, pojawia się problem opłacalności usług. Outsourcing świadczony w Polsce na rzecz instytucji finansowych nie może być podstawą do odliczenia podatku, ponieważ podmioty pośrednictwa finansowego są zwolnione z VAT. To zaś oznacza, że dla banków, firm ubezpieczeniowych i towarzystw funduszy inwestycyjnych usługa ta jest droższa właśnie o kwotę nieodliczanego podatku. W takim wypadku porównanie kosztów pracy rozliczanych na podstawie umów o pracę w banku i kosztów usług o tym samym charakterze, ale nabywanych na podstawie wystawianych faktur na zewnątrz, wypada niekorzystnie.

Firma outsourcingowa musi więc nie tylko obniżyć swoje koszty o minimum 22%, ale także wykazać, że cała operacja jest opłacalna dla klienta i co jest naturalne, uzyskać dla siebie marżę. Jednym słowem, żeby mógł zostać podpisany naprawdę duży kontrakt, bank musi być naprawdę zdeterminowany, żeby daną funkcję wydzielić na zewnątrz. Znajduje to potwierdzenie w rzeczywistości. Większość dużych banków wydziela na zewnątrz , zarządzanie ośrodkiem obliczeniowym czy stacjami roboczymi. Innymi cząstkowymi rozwiązaniami oddawanymi w outsourcing są: serwis rożnego rodzaju urządzeń, wydruk stanów konta, produkcja kart płatniczych, windykacja, konwojowanie, ochrona itp. Zadania na tyle specjalistyczne i niewpływające na istotę prowadzonego biznesu lub też wymagające utrzymywania dużego zatrudnienia, że najlepszym sposobem jest przekazanie ich zewnętrznej firmie.

Nadzieja

Czy zatem zaawansowany outsourcing bankowy pozostanie w Polsce jedynie tematem rozważań prasowych i licznych konferencji? Wydarzenia z ostatnich miesięcy dają nadzieję, że jednak nie. Zarówno banki, jak i firmy usługowe zaczynają dostosowywać się do zewnętrznych warunków. Od pewnego czasu nowe umowy zawierane z klientami banków zawierają klauzule o niemożności dokonywania roszczeń o odszkodowanie w oparciu o straty powstałe w wyniku awarii systemów informatycznych. Przy zredukowaniu rozmiaru konsekwencji finansowych ryzyko staje się już mierzalne i możliwa jest jego akceptacja.

Chociaż GINB wciąż opiera się akceptacji zaawansowanych umów, to pierwsze zostały już podpisane, a wkrótce można liczyć na kolejne. Nadzór bankowy zapewnia, że nie będzie czynić problemów i zaakceptuje umowę o outsourcing funkcji zasadniczej, jeśli tylko zostaną spełnione jego wymagania dotyczące zachowania tajemnicy bankowej. Chodzi o to, żeby wszystkie podmioty (poddostawcy) łańcucha były kontrolowane przez ten urząd. Problemem jest interpretacja i klasyfikacja prawna usług nabywanych na zewnątrz przez firmę świadczącą usługę. Taki wymóg jest raczej trudny do spełnienia przez globalne organizacje, ale nie stanowi już dużej przeszkody dla lokalnych graczy.

Przykładem jest (czyli dawny Rzeszów), który bez rozgłosu zdobywa kolejne przyczółki na rynku outsourcingu. Dobrym przykładem obrazującym może być obsługa całego systemu centralnego Nykredit Bank Hipoteczny. Bank płaci stałą opłatę miesięczną, przy czym dla większej przejrzystości poszczególne składowe ponoszonych kosztów są rozdzielone. W skład comiesięcznych kosztów wchodzą opłaty za wynajęcie pracowników firmy, wynajem centrum przetwarzania danych oraz za platformę sprzętową. W kontrakcie zawarto także informacje o maksymalnej możliwej liczbie użytkowników i obsługiwanych klientów, która nie wymaga renegocjacji kontraktu. Umowa pozwala na kilkakrotne zwiększenie zarówno liczby użytkowników, jak i obsługiwanych klientów. Ma być również odnawiana co najmniej raz na trzy lata.

Pokazuje to, że w polskich warunkach można jednak znaleźć przykład zaawansowanego outsourcingu - zwłaszcza np. dla zagranicznego banku, który niskim kosztem chce rozpocząć działalność w Polsce. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, bank ten działa obecnie jako oddział i jest instytucją niszową - dlatego akurat taki model jest dla niego najtańszy. Chociaż umowa podpisana była ponad rok temu, to żadna inna instytucja nie zdecydowała się na powtórzenie takiego kroku. Nawet w sektorze banków spółdzielczych, gdzie Asseco ma ok. 60-proc. udział w rynku. Zrzeszenia Banków Spółdzielczych, mimo że wybierały ofertę właśnie tej firmy, to wolały jednak zachować kontrolę nad systemem centralnym. Jeśli najmniejsze podmioty podchodzą do idei outsourcingu z rezerwą, to nie ma się co dziwić, że podobna sytuacja panuje wśród największych banków. Przeważają tradycyjne argumenty przeciwko: obawa o jakość świadczonych usług, przed uzależnieniem się od zewnętrznych dostawców, opór i ambicje bankowych menedżerów IT, brak świadomości potencjalnych zysków. Wszystko to powoduje, że nawet jeśli outsourcer zostanie zaproszony do przetargu, to od początku jego oferta ma niewielkie szanse na zwycięstwo.

To, że na świecie banki chętniej korzystają z outsourcingu i że dzięki temu mogą znacznie zredukować koszty - wiadomo od dawna. Dlatego obecnie w Polsce dyskutuje się przede wszystkim, kiedy zmieni się nastawienie i kiedy powstaną bardziej sprzyjające okoliczności. Dominujące obecnie skupienie się na outsourcingu funkcji pomocniczych i ubocznych ma swoje uzasadnienie. W tym przypadku dość łatwo obliczyć potencjalne zyski. W przypadku funkcji zasadniczych wciąż pozostają duże i niewykorzystane możliwości osiągnięcia oszczędności wewnątrz banku. Zapewne dlatego na razie banki skupią się na szukaniu takich oszczędności, a za prawdziwy outsourcing wezmą się dopiero za kilka lat, po ostatniej fali fuzji, która po prostu wtedy to na nich wymusi.

Michał Macierzyński jest redaktorem naczelnym PRNews.pl.

Regionalne rozliczenia

Od pewnego czasu banki inwestują w regionalne centra rozliczeniowe. Przykładem z naszego rynku jest Fortis Bank, który zbudował w Polsce centrum rozliczeniowe dla swojej grupy obsługujące obszar Europy Środkowo-Wschodniej. Ze względu na uwarunkowania prawne trudno jednak przypuszczać, żeby Polska stała się centrum outsourcingu dla banków zagranicznych. Może się za to okazać, że zagraniczni udziałowcy, wzorem Banku Handlowego, zaczną wyprowadzać niektóre zaawansowane procesy poza nasz kraj. Po prostu tak będzie prościej.