Olimpijski niepokój

Sydney 2000 to trzecia olimpiada, która pozostaje niedostępna dla wszystkich, nawet największych serwisów internetowych. Zasobniejsza w środki finansowe okazała się telewizja.

Sydney 2000 to trzecia olimpiada, która pozostaje niedostępna dla wszystkich, nawet największych serwisów internetowych. Zasobniejsza w środki finansowe okazała się telewizja.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski, chroniąc interesy nadawców telewizyjnych, zwłaszcza amerykańskiej stacji NBC, która zapłaciła 700 mln USD za wyłączne prawa do relacjonowania igrzysk olimpijskich na terenie USA, zamknął internautom dostęp do olimpijskich aren. W sieci nie będzie można znaleźć ani relacji telewizyjnych czy radiowych na żywo, ani nawet fragmentów najbardziej emocjonujących wydarzeń. Akredytacji na olimpiadzie nie uzyskał żaden dziennikarz pracujący dla serwisów internetowych.

Prawa silniejszego

W ciągu kilkudziesięciu lat MKOl przekształcił igrzyska olimpijskie ze skromnych amatorskich zawodów sportowych w warte miliardy dolarów przedsięwzięcie o międzynarodowym zasięgu. Udało się to przede wszystkim dzięki umowom sponsorskim z gigantami medialnymi, ale także potentatami w dziedzinie technologii informatycznych, bankowości czy producentami napojów bezalkoholowych. Amerykańska stacja NBC za wyłączne prawa do transmisji telewizyjnych z pięciu kolejnych olimpiad w USA zapłaciła 3,5 mld USD. Kontrakt obejmuje wszystkie odbywające się igrzyska, do roku 2008 włącznie. Jak łatwo obliczyć, prawa do jednej olimpiady kosztowały stację 700 mln USD. Firma spodziewa się jednak uzyskać ponad 900 mln USD ze sprzedaży czasu reklamowego podczas transmisji z Sydney.

Choć największe firmy internetowe nie mogą narzekać na brak środków finansowych, na razie nie mogą sobie pozwolić na takie wydatki. Przedstawiciele MKOl zdają sobie sprawę, że dzięki Internetowi igrzyska mogłyby być oglądane przez większą liczbę osób na całym świecie, jednak ostatecznie postanowili chronić interesy nadawców, którzy wpłacają do kasy MKOl miliardy dolarów.

Wielogodzinne opóźnienia

Wielu specjalistów z dziedziny mediów twierdzi, że Internet byłby wymarzonym środkiem przekazu relacji z olimpiady, zwłaszcza że różnica czasu między Australią a USA wynosi kilkanaście godzin. Wstający rano Amerykanie mogliby na żywo śledzić aktualne informacje z Sydney za pośrednictwem sieci. Jednak przedstawiciele NBC i MKOl wyrażali na ten temat odmienną opinię. Uznali, że lepiej będzie, jeśli większość wydarzeń zostanie nagrana i będzie retransmitowana co najmniej kilka godzin później. Oznacza to, że wydarzenia odbywające się na niektórych arenach w Sydney będą dostępne dla amerykańskich widzów z kilkunastogodzinnym opóźnieniem (w podobnej sytuacji znajdują się polscy widzowie), ponieważ NBC zechce je transmitować w godzinach, kiedy to największa liczba Amerykanów ogląda telewizję, mając przy tym okazję do żądania maksymalnych opłat za czas reklamowy. Paradoksalnie, nawet na własnej stronie WWW NBC dopóty nie będzie publikować informacji, dopóki nie zostaną one wyemitowane w telewizji. W związku z taką sytuacją wiele amerykańskich serwisów internetowych postanowiło zrezyg-nować z relacjonowania wydarzeń z olimpiady, skupiając się na rozpoczynających się rozgrywkach NFL - ligi futbolu amerykańskiego oraz rozgrywkach baseballu.

Decyzja MKOl pozbawi internetowe serwisy sportowe możliwości uzyskania wpływów z reklam. Właściciele tych serwisów nie mogą więc liczyć na znaczące dochody, dopóki Internet nie przyciągnie olimpijskich widzów. A to się może stać, gdy MKOl cofnie zakazy.

Globalność przeszkodą

Transmisje poprzez Internet dawałyby osobom pragnącym śledzić wydarzenia na olimpiadzie możliwość wyboru, która z kolei drastycznie zmniejszyłaby wpływy stacji telewizyjnych z reklam. Reklamodawcy bowiem musieliby wówczas podzielić swoje fundusze pomiędzy telewizję a Internet. Innym problemem w transmitowaniu igrzysk za pośrednictwem Internetu, na który zwracają uwagę przedstawiciele MKOl, jest brak regionalizacji, czyli przyporządkowania odbiorców poszczególnym regionom świata. Regionalizacja jest podstawą zawierania kontraktów z nadawcami telewizyjnymi.

Prawa do transmisji w Internecie związane z Igrzyskami Zimowymi w 2002 r. w Salt Lake City żadnej z firm nie zostały zaoferowane na zasadzie wyłączności. Jednak w sierpniu br. NBC wraz z serwisem Quokka Sports podpisały porozumienie z komitetem organizacyjnym olimpiady w 2002 r., dotyczące stworzenia ofic-jalnej strony internetowej Igrzysk Zimowych w Salt Lake City.

Na grudzień br. MKOl zapowiedział szczyt, podczas którego mają zostać rozwiązane wszystkie niejasności związane z Internetem. W Lozannie, siedzibie MKOl, spotkają się przedstawiciele najbardziej znaczących w tej rozgrywce podmiotów. Wtedy też zostanie rozstrzygnięta kwestia, czy transmisje internetowe wchodzą w skład praw do transmisji telewizyjnych zakupionych przez NBC. Prawdopodobnie prawa do transmisji internetowych przypadną amerykańskiej stacji. Jeśli MKOl podejmie właśnie taką decyzję, przedstawiciele serwisów internetowych nie będą mogli liczyć na uzyskanie praw do transmisji relacji z olimpiad przez najbliższych kilka lat.


TOP 200