Okno czy lufcik

Minęło ponad półtora roku od wprowadzenia na rynek Windows 3.0. Powszechnie mówi się o jego sukcesie.

Minęło ponad półtora roku od wprowadzenia na rynek Windows 3.0. Powszechnie mówi się o jego sukcesie.

Jak podaje Microsoft w pierwszym roku sprzedano około 2,8 mln. kopii, a jego produkt został zainstalowany w 35 - 40 % mikrokomputerów z procesorami 286 i 386.

Zdaniem innych ekspertów dane te są jednak przesadzone. Windowsy pracują w ich opinii zaledwie na 15 - 20 % komputerów osobistych, dla których systemem operacyjnym jest MS-DOS

Jak by na sprawę nie patrzeć (obie informacja mogą być prawdziwe ze względu na różne kryteria), faktem pozostaje, że liczba potencjalnych użytkowników programów graficznych, jako pewnego standardu, jest nadal większa niż tych, którzy je obecnie wykorzystują. Microsoft - mimo wyraźnego sukcesu z wersją 3.0 - nie jest na rynku programów graficznych sam.

Na jego korzyść przemawia jednak nie tyle powodzenia samej nakładki graficznej, co niezwykle szybki rozwój aplikacji działających z Windows. Podczas CeBitu'92 Microsoft sprzedawał liczący ponad 600 pozycji katalog programów użytkowych działających pod Windows. Były to programy wszelkiej maści od archiwizacyjnych, porzez bankowe, desktop publishing, zarządzania fontami, graficzne, po służące obsłudze sieci, multimediów i projektowaniu.

Tendencja jest więc wyraźna. Potwierdza ją fakt sprzedania przez Microsoft ponad 40 tys. pakietów SDK (Software Developement Kit) wspomagających programowanie pod Windows.

O uzyskanie licencji Microsoftu do instalowania jego "okien" na oferowanym sprzęcie postarali się już zarówno skłócony od pewnego czasu ze swym długoletnim partnerem IBM (do PS/55), jak i inne firmy, takie jak Tandom, Goulup, Nokia, Tulip, Leanord, Copam i wielu innych.

Ważniejsze wydaje się jednak, że Windowsy jako pierwsze wydają się wyznaczać pewną cezurę nie tylko w świecie oprogramowania, ale w całym przemyśle związanym z komputerami osobistymi. Stały się one światełkiem nadziei w tunelu recesji, jaką przeżywa przemysł komputerów osobistych. Wymagają bowiem generalnie lepszego sprzętu. Stąd też dziś dla wielu posiadaczy PC - tów nie jest to program uniwersalny. Co innego bowiem kupić Windows, co innego w pełni korzystać z tego programu i działających z nim aplikacji.

Trzeba sobie od razu uświadomić, że zarówno deklarowana "minimalna pojemność RAM", jak i lansowana tu i ówdzie teza, że Windows można wygodnie używać dysponując komputerem z procesorem 286, są iluzoryczne. Na dobrą sprawę zalety tego programu pojawiają się dopiero na komputerach z procesorem 386, które wykorzystują część twardego dysku do symulowania pamięci RAM. Warunki sprzętowe są jak się wydaje wyraźnie zdeterminowane. Komputer z procesorem 386SX, 3 - 4 MB pamięci RAM, twardy dysk o pojemności nie mniejszej 40 MB, ekran o rozdzielczości 1024 x 786. Wystarcza to jednak do używania podstawowych aplikacji, a więc edytora tekstu, prostej bazy danych i arkusza kalkulacyjnego. Już w przypadku np. programów CAD niezbędny staje się koprocesor.

Moda na Windows sprawia, że mimo powyższych ograniczeń sprzętowych, pojawiają się one ostatnio również jako program, w który wyposażone są laptopy, a nawet notebooki. Powiedzmy od razu, że w przypadku, gdy sprzęt tego rodzaju pracuje z procesorem 286 i posiada pamięć RAM nie większą niż 2 MB, o Windowsach należy po prostu zapomnieć. Generalnie również w komputerach z ekranem LCD nie spisują się one dobrze. Inna sprawa, że posiadając drugi ekran (co najmniej VGA), można przez podłączenie odpowiedniego notebooka do tegoż ekranu uzyskać konfigurację całkiem wystarczającą dla Windows.

Niech nas nie kusi także zbytnio oferta przenośnych komputerów 286, w których z myślą o Windows wbudowano na stałe mysz. Nie chodzi tylko o to, że np. w pociągu operowanie myszą, nawet zainstalowaną na stałe, jest utrudnione. Ta nowinka przy nie zmienionych parametrach notebooka, to po prostu przynęta, na którą stosunkowo łatwo się nabrać, nie sprawdziwszy przed tym klocków, z jakich go zbudowano.

Jednym słowem Windows nie wymaga wprawdzie Mercedesa, ale do małego Fiata nie należy ich ładować.


TOP 200