Nowy zawód - internetyk

Informatyk Polski, to specjalista, który - prawdę mówiąc - nie bardzo wiadomo czym się zajmuje. Najczęściej jest to tzw. informatyk zakładowy, do którego obowiązków należy zajmowanie się tym wszystkim w firmie, co jest związane z komputerami - od rozwiązywania problemów typu "drukarka nie drukuje, bo skończył się papier", aż do instalowania sieci Novell.

Informatyk Polski, to specjalista, który - prawdę mówiąc - nie bardzo wiadomo czym się zajmuje. Najczęściej jest to tzw. informatyk zakładowy, do którego obowiązków należy zajmowanie się tym wszystkim w firmie, co jest związane z komputerami - od rozwiązywania problemów typu "drukarka nie drukuje, bo skończył się papier", aż do instalowania sieci .

Przyczyna jest prosta - jest on przeważnie jedynym pracownikiem na tym etacie. Powoli zaczyna się kształtować rynek pracy dla takich specjalistów podobny do tego jaki od dawna istnieje w krajach lepiej skomputeryzowanych - myślę tu zwłaszcza o wyodrębnianiu się rozlicznych specjalności informatycznych, z których każda wymaga dziś tak rozległej wiedzy, że można śmiało nazwać ją odrębnym zawodem.

Stanowiska dla informatyków

Krajem, w którym istnieje najwięcej informatycznych grup zawodowych jest oczywiście USA. Właśnie opublikowano coroczny raport na temat zatrudnienia w branży informatycznej, w którym szczegółowo przedstawiono, ile zarabia się na poszczególnych stanowiskach oraz jak różnicują się płace w zależności od sektora gospodarki (produkcyjnej i nieprodukcyjnej) oraz wielkości zatrudniającej firmy (mierzonej w wysokości rocznego obrotu). Ciekaw jestem czy już wszyscy zgadli, ile kategorii figuruje w tym zestawieniu? No, niestety - nikt nie zgadł... jest ich aż 28, od stanowisk dyrektorskich i menedżerskich aż po operatorów komputerowych. Raport ten przedstawimy szczegółowo w jednym z najbliższych numerów CW, na razie podam tylko, że zróżnicowanie wynagrodzeń (mierzonych, jak to zwykle w USA, w skali rocznej) jest czterokrotne, jeśli wziąć pod uwagę wartości przeciętne i aż sześciokrotne, jeśli spojrzymy na wartości bezwzględne. Tak się składa, że podobne zależności obserwuje się u nas, ale nie z tego powodu, że u nas płacą tak, jak w Stanach, ale dlatego, że pensje operatorów komputerowych są w naszym kraju wyjątkowo nędzne i nawet w prywatnym biznesie rzadko przekraczają średnią krajową. Po przemnożeniu przez sześć otrzymujemy zatem sumę, która wcale nie szokuje i w wielu firmach jest dla ludzi na stanowiskach głównych informatyków całkiem do uzyskania.

Internet - nowy dziaŁ informatyki

Gwałtowny rozwój i niesłychany wzrost popularności Internetu sprawiły, że powstała ostatnio nowa specjalizacja informatyczna. Ludzie, którzy zagadnieniami infostrady zajmowali się dotąd obok swych właściwych zadań, wraz ze wzrostem swojej wiedzy zaczynają odczuwać przynależność do - jeszcze niewielkiej i na razie dość hermetycznej - nowej grupy zawodowej: Specjalista-Od-Spraw-Internetu. Dla potrzeb tego artykułu pozwoliłem sobie nazwać nowy zawód "Internetyk". Na razie jest to nowotwór językowy, ale jeśliby przypadkiem ten termin się rozpowszechnił i przyjął w mowie potocznej, jak też w żargonie branżowym, proszę łaskawie nie zapomnieć, że to JA go wymyśliłem. Zawód ten jest na tyle nowy, że jeszcze nie dostał się na listę raportu Computerworlda i prawie nie spotyka się go na listach płac przedsiębiorstw w ich działach informatycznych. Jednak początek już został zrobiony i w naprawdę dużych firmach - zwłaszcza mających coś wspólnego z telekomunikacją - (AT&T jest tu dobrym przykładem) internetycy pracują już na etatach. Pozostałe firmy stosują na razie taktykę wyczekującą na zasadzie "poczekamy, zobaczymy", ponieważ w większości nie mają jeszcze sprecyzowanego poglądu, jak spożytkować uzyskany właśnie dostęp do sieci. W razie doraźnej potrzeby zatrudniają doświadczonych znawców tematu na indywidualną umowę, albo zlecają wykonanie tych zadań własnym pracownikom (przeważnie specjalistom sieciowym, o których wiadomo, że nawigują po Internecie) traktując to jako rozszerzenie ich obowiązków.

Co robi internetyk?

Przyjrzyjmy się teraz, jaki jest zestaw tematów, które mogą być obsługiwane przez internetyków:

- zakładanie firmowego serwera WWW

- tworzenie firmowej strony tytułowej dla WWW

- tworzenie systemów zabezpieczających firmowe dane przed włamaniem poprzez sieć

- wdrażanie technik szyfrowania i deszyfrowania danych przesyłanych przez sieć

- planowanie rozwoju sieciowej usługi firmy pod względem pojemności i przepustowości internetowej bramki, w tym modelowanie przewidywanego ruchu w sieci i projektowanie dla niej stosownej architektury

- instalowanie i testowanie oprogramowania komunikacyjnego

- udzielanie pomocy klientom firmy, chcącym skorzystać z usług oferowanych przez nią w sieci i doradztwo na temat podłączania się do sieci

- prowadzenie szkoleń w zakresie posługiwania się narzędziami Internetu zwłaszcza takimi, jak gopher, Telnet czy Mosaic.

Jednym z najważniejszych problemów, z jakim przyjdzie zmagać się pracownikowi zatrudnionemu przy obsłudze bramki Internetu będzie z pewnością kwestia zapewnienia bezpieczeństwa danych. Co jakiś czas słyszymy doniesienia o udanych włamaniach - w ostatnich miesiącach jednym z najpoważniejszych takich przypadków było przedostanie się nieznanego hackera przez ścianę ognia w Supercomputer Center w San Diego. Napastnik użył tu techniki zwanej "sekwencyjny atak liczbowy". Wiadomo, że za pośrednictwem Internetu włamywał się do zasobów firm również najsławniejszy hacker ostatnich czasów, Kevin Mitnick. Używał on technik tak przewrotnych i wyrafinowanych, że administratorzy sieci DECnet firmy Digital przez 18 miesięcy wiedzieli, że ktoś buszuje w ich danych, jednak nie mogli ani zidentyfikować złodzieja, ani go powstrzymać.

Jak zostać internetykiem

Wydaje się, że można już wyróżnić kilka podstawowych umiejętności, jakie są niezbędne do wykonywania tego zawodu: doświadczenie w pracy z Unixem, wiedza na temat bezpieczeństwa danych w sieciach i wreszcie znajomość techniki zabezpieczania dostępu do serwerów internetowych -nazywana jest ona obrazowo "ścianą ognia" (firewall). Pracujący dziś w USA internetycy posiadają bardzo różne przygotowanie zawodowe - są wśród nich magistrowie informatyki, programiści unixowi z odpowiednim doświadczeniem internetowym, a również administratorzy systemów informatycznych, choć najbardziej przydaje się tu silna motywacja do samodzielnego uczenia - jak twierdzi Christine Garland, internetyk z AT&T Bell Laboratories. Większość bowiem zaawansowanej wiedzy potrzebnej w codziennej pracy zdobywa się nie na internetowych kursach czy seminariach, ale w osobistych kontaktach z ekspertami różnych specjalności technicznych, których informacje trzeba przetworzyć i dostosować do swoich potrzeb. Są zagadnienia w tej branży, na temat których nie ma jeszcze nawet porządnej literatury lub też jest bardzo skromna.

Dobry fach

Wybitni specjaliści w nowym zawodzie nie powinni narzekać na płace - są bardzo wysokie, choć nie przekraczają maksymalnych wynagrodzeń w branży. Wydaje się, że szczególnie dobrą pozycję mają internetowi specjaliści w Polsce - są oni tutaj rzadkością. Warto jednak, aby kandydaci na pozycje internetyków wzięli pod uwagę fakt, iż rodzina sieciowych nawigatorów ostatnio mocno się powiększyła - nie składa się już, jak dawniej, wyłącznie z fanatyków dobrze obeznanych z techniką komputerową. Dzisiaj w gronie użytkowników sieci spotykamy przeważnie zwykłych ludzi reprezentujących zwykłe zawody i bardzo szeroki przekrój społeczeństwa. Dlatego administratorzy sieci powinni odznaczać się dodatkowo dużą dozą cierpliwości i mieć talenty pedagogiczne, aby móc objaśniać laikom zawiłości podstawowych zasad korzystania z Internetu. Na szczęście praca przy bramce może być bardzo satysfakcjonująca - posłuchajmy na zakończenie jeszcze raz cytowanej już Christine Garland: "Ludzie, którzy odnieśli w tej dziedzinie znaczące sukcesy traktują swoją pracę jako coś więcej niż rzemiosło. Jest to również hobby, wielka część ich życia osobistego i po prostu ogromna przyjemność". Aha, jeszcze jedno... Niech nikomu przypadkiem nie przyjdzie do głowy dzwonić do internetyka do pracy! Nie wypada. Internetykowi przesyła się "imeila".