Nowy parlament EU – bez piratów, ale z obrońcami prywatności

Wybory do Europarlamentu już za nami – w krajach wspólnoty wyłoniono 766 nowych parlamentarzystów. Poprzedziła je intensywna kampania wyborcza, która tym razem była o tyle ciekawa, że oprócz klasycznych tematów gospodarczych czy społecznych, intensywnie dyskutowano podczas niej również sprawy bliskie użytkownikom internetu i, szerzej rzecz ujmując, całego świata nowych technologii…

Przed wyborami ponad 400 kandydatów startujących w wyborach podpisało deklarację WePromiseEU, w której w 10 punktach zebrano podstawowe prawa i zasady dotyczące ochrony prywatności. 55 spośród nich ostatecznie wybrano i zasiądą w ławach Europarlamentu – to naprawdę znacząca grupa, której głos może zaważyć w wielu parlamentarnych głosowaniach...

„Wspaniale, że tak duża liczba kandydatów i wyborców zdecydowała, że warto wystąpić w obronie "cyfrowych praw" Europejczyków i że uznali za ważne, zasady zebrane w WePromiseEU. Teraz do nas należy dopilnowanie, że wybrani parlamentarzyści dochowają obietnic i będą promowali te wartości wśród swoich kolegów” skomentował Joe McNamee, dyrektor organizacji EDRi, zajmującej promowaniem ochrony praw obywateli.

Zobacz również:

WePromiseEU zawiera m.in. deklarację walki z ideą obarczania dostawców internetu odpowiedzialnością za nielegalne pobieranie plików przez ich klientów a także masowym inwigilowaniem internautów. Sygnatariusze dokumentu zobowiązują się również, że będą blokowali wszelkie próby udostępniania opracowanych w Europie technologii monitorujących i wywiadowczych do państw, które mogłyby wykorzystywać je przeciwko swoim obywatelom.

„Myślę, że nowo wybrani posłowie będą intensywniej niż ich poprzednicy zajmowali się kwestiami związanymi z nowych technologiami – cieszę się też, że wielu z nich deklaruje walkę z eksportem technologii monitoringu i inwigilacji” – powiedziała Marietje Schaake, holenderska posłanka do PE (w tym roku wybrana ponownie) z Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy. Shaake promuję ideę powołania w PE nowej komisji, odpowiedzialnej za kwestie „cyfrowych praw” obywateli. Zajmowałoby się ona m.in. tworzeniem i opiniowaniem rozwiązań prawnych z zakresu nowych technologii i ich wpływu na życie obywateli. „Sprawy związane z technologią są zbyt rozsiane – w PE nie ma konkretnej jednostki, która byłaby odpowiedzialna za ten segment. Widzimy wyraźnie, że potrzebna jest dedykowana komisja” – wyjaśniła holenderska posłanka.

Shaake wyraziła również nadzieję, że nowy Parlament nie zrezygnuje z procedowania nowych przepisów dot. neutralności sieci, które w marcu przeforsowali przedstawiciele Partii Piratów. Ryzyko istnieje, ponieważ to ugrupowanie poległo w wyborach do PE – obecnie PP ma tylko jednego reprezentanta w parlamencie (to niemiecka posłanka Julia Reda).

„Jedyną partią, która ma w programie radykalną reformę praw autorskich, jest właśnie Partia Piratów – a oni stracili większość miejsc w PE. Mimo to mam nadzieję, że będziemy obserwowali powolne zwiększanie zainteresowania tymi tematami – dowodem jest właśnie WePromiseEU” – skomentował na Twitterze specjalizujący się w zagadnieniach związanych z prawem autorskim prawnik i bloger Glynn Moody. Dyskusja nad nowymi rozwiązaniami prawnymi z zakresu neutralności sieci faktycznie będzie teraz dość skomplikowana – muszą się do niej włączyć nowi parlamentarzyści, ponieważ do nowego Parlamentu nie wybrano większości zarówno zwolenników, jak i przeciwników zajmujących się tym tematem podczas poprzedniej kadencji.

Dodajmy, że w nowym PE zmienia się procedura wyboru przewodniczącego Komisji Europejskiej – kandydatów na to stanowisko będą teraz przedstawiały poszczególne ugrupowania, więc szanse mają głównie politycy wskazywani przez największe partie. To oznacza, że o stanowisko powalczą Jean-Claude Juncker z Europejskiej Partii Ludowej oraz Martin z Partii Europejskich Socjalistów. Jest to informacja o tyle istotna z „internetowego” punktu widzenia, że obaj wyraźnie deklarowali chęć ochrony europejskich internautów przed amerykańskimi działaniami wywiadowczymi i domagali się od USA i amerykańskich firm dostosowania się do obowiązujących w Europie przepisów z zakresu ochrony prywatności. „Tu nie ma pola do negocjacji – jeśli Amerykanie działają na naszym rynku, muszą dostosować się do naszego prawodawstwa” – mówił Juncker. Warto jednak odnotować, że żaden z nich ostatecznie nie podpisał WePromiseEU.

Kwestia ochrony prywatności nie jest zresztą jedynym istotnym tematem, którym będzie się zajmował nowy PE – w planach jest m.in. przygotowanie nowych przepisów z zakresu ochrony danych oraz regulacji dotyczących koncernów telekomunikacyjnych, w tym nowych zasad roamingu.


TOP 200