Nieznana sztuka kompromisu

Cykl wydawniczy naszego pisma nie pozwala na zamieszczenie w tym numerze obszerniejszej relacji z V Forum Firm Komputerowych, które w dwóch turach zgromadziło między 21-25 maja w Łańsku ponad 140 osób, z 85 działających w Polsce firm komputerowych oraz przedstawicieli Biura Informatyki Rządu, ministerstw Finansów i Przemysłu a także współautorów projektu ustawy o prawie autorskim.

Cykl wydawniczy naszego pisma nie pozwala na zamieszczenie w tym numerze obszerniejszej relacji z V Forum Firm Komputerowych, które w dwóch turach zgromadziło między 21-25 maja w Łańsku ponad 140 osób, z 85 działających w Polsce firm komputerowych oraz przedstawicieli Biura Informatyki Rządu, ministerstw Finansów i Przemysłu a także współautorów projektu ustawy o prawie autorskim.

Oficjalny program podporządkowany został: w warstwie technicznej - idei systemów otwartych możliwości, w warstwie ekonomicznej - procedurom zarządzania i wdrażania systemów komputerowych; w organizacyjnej - sprecyzowaniu roli Stowarzyszenia Rozwoju Systemów Otwartych, a szerzej mówiąc problemom integracji środowiska biznesu informatycznego i stworzeniu swoistego lobby; wreszcie w sferze prawnej - konsultacjom projektu ustawy o prawie autorskim w aspekcie ochrony zarówno twórców jak i producentów oprogramowania oraz konstrukcji umów zawieranych przy wdrażaniu systemów komputerowych. Do każdego z tych problemów wracać będziemy w kolejnych numerach ComputerWorld. Tu odnotujmy najważniejsze ustalenia Forum:

1. szybkie opracowanie "białej księgi" progów i barier prawnych, finansowych oraz celnych, groźnych dla rozwoju polskich firm informatycznych

2. zebranie opinii na temat powołania Izby Przemysłowo- Handlowej Firm Komputerowych, której głównym zadaniem byłaby ochrona interesów gospodarczych uczestników rynku komputerowego w Polsce

3. zorganizowanie jeszcze przed zakończeniem prac nad ustawą o prawie autorskim konsultacji na ten temat

4. powołanie przy Stowarzyszeniu Rozwoju Systemów Otwartych biura obsługi prawnej dla jego członków.

Przebieg forum, dyskusje oficjalne i kuluarowe nasuwają kilka zasadniczych refleksji. Większość firm, zwłaszcza o wyłącznie polskiej proweniencji, czuje się dziś wyraźnie zagrożona brakiem dostatecznego kapitału. Brak ten nie pozwala im ulokować się w gronie konkurentów do instalacji dużych systemów komputerowych, podporządkowanych zasadom otwartości. Co więcej, ani obecne przepisy celne, ani podatkowe, ani wreszcie stopa procentowa kredytów i polityka kredytowa, nie stwarzają polskim firmom możliwości akumulacji bądź pozyskania kapitału.

Kapitał ten tymczasem wydaje się absolutnie konieczny, aby spełnić skądinąd sensowne i racjonalne, z punktu widzenia strategii rozwoju polskiej informatyki i interesów gospodarki, wymagania. Trzeba bowiem sporych pieniędzy, aby np. stać się zdolnym (kadry, szkolenie, narzędzia) do przygotowania kompleksowego project manegement dla systemów informatycznych i aby spełniać wymogi, (obowiązujących na razie w administracji państwowej, ale przecież noszących już walor pewnej uniwersalności), procedur przygotowywania tych systemów (patrz wywiad z dr. A. Florczykiem CW nr 19). Pieniądze potrzebne są również dla przyswojenia wiedzy o infrastrukturze standardów systemów otwartych, zarówno w jej aspekcie technicznym ,jak i ekonomicznym. Należy to przecież zrobić w sposób dostatecznie wszechstronny, sensownie przekształcając układ powiązań z dostawcami sprzętu i oprogramowania.

Spotkanie w Łańsku udowodniło wyraźnie, że pożądany model dostawcy, obsługującego kompleksowo swego klienta, od projektu po instalację i w sposób gwarantujący dalszy rozwój systemu, może stać się dla wielu polskich firm trudny do wykreowania. Stąd z pewnym rozgoryczeniem i z poczuciem pozostawienia "własnemu losowi" przyjęto do wiadomości, iż Biuro Informatyki URM w obecnej jego strukturze zmierza do zajęcia pozycji instytucji typu cywil serwis, dbającej li tylko o interesy administracji państwowej jako użytkownika. Wyraźnie separuje się ono od odegrania roli reprezentanta interesów polskich firm, nie tylko zresztą - co zostało wyraźnie wyartykułowane - w obawie przed nieuchronnym uwikłaniem się w spory polityczne.

Łańsk pokazał, że przyczyna jest głębsza. Wcale nie łatwo - jak się okazuje - przekonać środowisko informatycznego biznesu, że oto nadszedł czas kompromisów wewnątrz tegoż środowiska. Dalsza polaryzacja stanowisk w imię partykularnego interesu, jakim w wielu przypadkach byłoby kontynuowanie dotychczasowego modelu rynku "pudełek", prowadzi do nikąd. Kilka osób z Biura Informatyki URM - mimo najlepszych chęci i merytorycznych racji co do wizji informatyki w Polsce - może co najwyżej położyć na szali własne kariery. Nie wystarczy to, aby bez środowiskowego poparcia ową racjonalną wizję przekształcić w rzeczywistość. Naiwnością jest jednak również namawianie polskich firm do uczestniczenia w realizacji tej wizji przy obecnych uwarunkowaniach zewnętrznych.

W sumie więc, interes jest wspólny a sprzężenie zwrotne wyraźne. Szkoda tylko, że jak na razie niewiele z tego wynika.