Nieprzyjazne przedmioty

Kto próbował kiedyś otworzyć drzwi nowoczesnego budynku, zwłaszcza takiego, który otrzymał liczne nagrody za architekturę i estetykę, zrozumie łatwo, o co tutaj chodzi. Oto ściana identycznie wyglądających szklanych płyt - która z nich jest drzwiami? Wrażenie trochę psuje kilka naklejonych na szkle kolorowych taśm, które pracownicy recepcji umieścili, żeby klienci nie rozbijali sobie nosów o szkło zbyt często. Aha, to drzwi muszą być między nimi. Tylko jak je otworzyć? Może otworzą się same od nacisku, kiedy podejdzie się do nich, może otwiera je kamera (trzeba wtedy stanąć we właściwym miejscu, inaczej kamera nas nie zobaczy), może trzeba je popchnąć, a może pociągnąć, czy też przesunąć w lewo albo w prawo? Większość użytkowników, mając kłopoty z drzwiami, raczej czuje się zażenowana i siebie obwinia o niezdarność czy o brak spostrzegawczości, zamiast - jak należy - głośno domagać się skazania ich nawiedzonego projektanta na kilka dni ścisłego aresztu o chlebie i wodzie w pobliżu tych

Kto próbował kiedyś otworzyć drzwi nowoczesnego budynku, zwłaszcza takiego, który otrzymał liczne nagrody za architekturę i estetykę, zrozumie łatwo, o co tutaj chodzi. Oto ściana identycznie wyglądających szklanych płyt - która z nich jest drzwiami? Wrażenie trochę psuje kilka naklejonych na szkle kolorowych taśm, które pracownicy recepcji umieścili, żeby klienci nie rozbijali sobie nosów o szkło zbyt często. Aha, to drzwi muszą być między nimi. Tylko jak je otworzyć? Może otworzą się same od nacisku, kiedy podejdzie się do nich, może otwiera je kamera (trzeba wtedy stanąć we właściwym miejscu, inaczej kamera nie zobaczy), może trzeba je popchnąć, a może pociągnąć, czy też przesunąć w lewo albo w prawo? Większość użytkowników, mając kłopoty z drzwiami, raczej czuje się zażenowana i siebie obwinia o niezdarność czy o brak spostrzegawczości, zamiast - jak należy - głośno domagać się skazania ich nawiedzonego projektanta na kilka dni ścisłego aresztu o chlebie i wodzie w pobliżu tychże drzwi.

Takie drzwi nie spełniają bowiem kilku podstawowych zasad użyteczności, które muszą mieć przedmioty i urządzenia przyjazne użytkownikom. "Widzę, że nie tylko ja mam takie problemy. Przedmioty muszą spełniać pewne psychologiczne zasady, żeby były użyteczne i łatwe w obsłudze" - powiada Donald A. Norman, autor znakomitej książki Wzornictwo przedmiotów codziennych.

Nie tylko z drzwiami miewamy trudności. Krany w nowoczesnych hotelach (płacąc 600 zł za noc, ma się chyba prawo do prysznica, który można włączyć nie ryzykując, że pierwszy strumień doszczętnie zmoczy nam głowę i plecy?), automaty do kawy (kubeczek wypadnie sam czy trzeba go podstawić?), że nie wspomnę o koszmarnych zawiłościach magnetowidu, telewizora albo kamery. Nawet poczciwa kuchenka gazowa lub elektryczna zmusza do zabawnej gimnastyki, żeby zorientować się, które z umieszczonych w jednej linii pokręteł otwiera który z - znajdujących się na planie kwadratu - palników! A przecież wystarczyłoby pokrętła na przykład umieścić także na planie kwadratu i problemu by nie było.

"Trzeba mieć dyplom doktora inżynierii, żeby sobie z tym poradzić" - wspomina Kenneth Olsen, inżynier z Digital Equipment, swoje trudności z nowo nabytym zegarkiem cyfrowym.

Jeszcze gorzej wygląda użyteczność i łatwość obsługi programów komputerowych, elektronicznych gadżetów, stron internetowych, urządzeń telefonicznych - jednym słowem tego wszystkiego, co próbuje nas onieśmielić futurystycznym wzornictwem i niezwykłymi funkcjami. Nie znaczy to, że te urządzenia nie oferują cennych, pożytecznych możliwości. Problem w tym, że niezdarne wzornictwo powoduje, że z tych możliwości albo nie korzystamy w pełni, albo znacznie większym kosztem, gdyż nieprzyjazny użytkownikowi interfejs stwarza dodatkowe trudności. "Korzystam ledwo z kilku podstawowych funkcji, nie mam czasu uczyć się tego, co skomplikowane i mało użyteczne" - opowiada o swoim telefonie komórkowym pracownik dużej firmy telekomunikacyjnej.

Te trudności niekiedy wielokrotnie przewyższają trudności merytoryczne i stwarzają tylko pozory zaawansowania technologii tam, gdzie mamy w istocie do czynienia z nie przemyślanym, niepotrzebnie zawiłym algorytmem obsługi.

Znawcy przedmiotu - chwilowo dość nieliczni i niestety przesłonięci często przez szarlatanów - zidentyfikowali wiele warunków, jakie musi spełniać wzornictwo, aby było łatwe w obsłudze i przyjazne użytkownikowi. Te zasady dotyczą w takim samym stopniu prostego np. otwieracza do butelek, co najbardziej zawiłej aparatury kontrolnej samolotu lub elektrowni atomowej!

1. Forma narzucająca funkcję. Na przykład płytka na tej stronie drzwi, z której należy pchać, a wygodny uchwyt po stronie, z której należy ciągnąć, spełniają ten warunek. Natomiast dwa identyczne guziki na klawiaturze telefonu komórkowego, które tylko napisem i kolorem informują, że jeden łączy, a drugi rozłącza rozmowę, warunku nie spełniają.

2. Intuicyjny model funkcji. Wiemy, jak trudno początkowo nauczyć się sterować łodzią, bo ster trzeba popchnąć w lewo, by łódź skręciła w prawo. Jak trudno zapamiętać zawiłe sekwencje guzików na nowoczesnych telefonach, a jak łatwo - nawet początkującemu kierowcy - domyślić się działania kierownicy samochodu.

3. Widoczność i sprzężenie zwrotne. System powinien informować, w jakim jest stanie i co robi - temu służy np. obrazek klepsydry stosowany w Windowsach. Jeśli jednak po naciśnięciu klawisza następuje długa cisza i nic się w widoczny sposób nie zmienia, użytkownik jest zdezorientowany. Z drugiej strony, modne obecnie nadużywanie sygnałów dźwiękowych czy wizualnych jako rodzaju ozdobnika stwarza informacyjny chaos i powoduje, że sygnały istotne giną w masie nieważnych.

4. Mapa i układ odniesienia. Przełożenie rzędu zaworów kuchenki na ustawione w kwadrat palniki jest trudne, dlatego że nie istnieje żadne oczywiste, intuicyjne odwzorowanie. Podobnie jest np. z rzędami identycznych przycisków sterujących oświetleniem w typowej sali wykładowej.

5. Ludzie popełniają błędy. Urządenia, które wymagają wykonania bezbłędnie długich sekwencji czynności i nie pozwalają na wycofanie się lub usunięcie błędnej decyzji, są nieprzyjazne i potencjalnie niebezpieczne.

6. Rozwój ewolucyjny. Funkcje i wzornictwo wymagają czasu, żeby się doszlifować. Zbyt radykalne - nie zawsze uzasadnione nową funkcjonalnością, zwykle chęcią zmian za wszelką cenę - forsowanie nowych wzorów, kształtów, kolorów nie daje ani użytkownikom, ani konstruktorom czasu na dopracowanie modelu.

7. Uwarunkowania kulturowe. Teoretycznie, tradycyjny układ "qwerty" jest równie logiczny, jak każdy inny. Jednak próba forsowania nowych układów klawiatury zmusza użytkowników do porzucenia dotychczasowych przyzwyczajeń i dlatego jest nieudana.

Co robić? Jako konsumenci mamy potencjalnie olbrzymie możliwości przeciwstawienia się dyktatowi producentów. Nie pozwólmy dłużej imponować sobie grubością podręczników czy instrukcji obsługi - żądajmy, by do obsługi urządzenia, a przynajmniej jego podstawowych funkcji, wystarczały intuicja i ograniczenia wbudowane w samą konstrukcję. Musimy przestać sądzić, że trudności, jakich doświadczamy korzystając z telefonu, programu czy strony internetowej, są naszą winą albo dowodem naszego technologicznego zacofania. "To moja wina, że mylę się i wybieram często klawisz Enter zamiast Return" - twierdziła pewna starsza pani, obsługująca program administracyjny z dramatycznie niewygodnym interfejsem. Wina jest zawsze po stronie konstruktorów i producenta, ich niewłaściwej hierarchii wartości. Dopóki względy logiki konstrukcji, wygody produkcji czy jednostronnie rozumianej estetyki będą cenione wyżej niż funkcjonalność i łatwość użytkowania, dopóty będziemy mieć do czynienia z urządzeniami, których kształt i kolorystyka są może bardzo wyrafinowane, ale istotne przyciski i pokrętła są skrzętnie ukryte z tyłu lub dyskretnie wtopione w obudowę.

Dopóki pozwolimy, by wzornictwo internetowych witryn spełniało przede wszytkim wymagania plastyczne i wizualne, nawet kosztem nieprzejrzystej struktury informacji oraz trudności z wyszukiwaniem potrzebnych danych, dopóty przebogate zasoby sieciowe będą dla nas trudno dostępne, schowane za murem złego wzornictwa, nie biorącego pod uwagę użytkownika, jego potrzeb i stylu pracy. "Wzornictwo oparte na psychologicznych podstawach jest naszą główną, nie wykorzystaną bronią w konkurencyjnej walce" - powiedział Tom Peters, amerykański ekspert w tej dziedzinie. Jako konsument mam nadzieję, że producenci wkrótce sięgną po tę broń.

--------------------------------------------------------------------------------

Bogdan Bereza-Jarociński jest informatykiem, konsultantem w szwedzkich przedsiębiorstwach. Zajmuje się jakością oprogramowania i procesem testowania projektów informatycznych.


TOP 200