Niedoszłe domeny

Rozbudowanie struktury podziału domen internetowych okazuje się zadaniem znacznie trudniejszym niż to pierwotnie zakładano.

Rozbudowanie struktury podziału domen internetowych okazuje się zadaniem znacznie trudniejszym niż to pierwotnie zakładano.

W lipcu br. w Jokohamie w Japonii odbyło się spotkanie organizacji ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers), na którym dyskutowano nad przyszłością internetowych nazw symbolicznych. Dotychczasowy system podziału nazw na grupy z rozszerzeniami .com .edu, .org, .mil oraz .net jest już nieefektywny z powodu lawinowo rosnącej liczby rejestrowanych domen. Już kilka lat temu pojawiła się propozycja rozbudowania tego schematu o przyrostki (np. mus - muzeum, store - sklep, priv - strony prywatne itd.). Wbrew powszechnym oczekiwaniom nowy system wciąż pozostaje na etapie projektu.

Nie, bo nie

Próby wdrożenia nowego rozwiązania uwidoczniło, jak silne konflikty interesów istnieją obecnie w Internecie. Sytuacji nie poprawiło powołanie organizacji ICANN, mającej się zająć stworzeniem nowego systemu, obejmującego wyłanianie firm i organizacji, które miałyby prawo do rejestrowania nowych nazw domen.

Lobby biznesowe domaga się, aby ICANN działała bardziej efektywnie, co sprowadzałoby się do scentralizowania procesu podejmowania decyzji. Przedstawiciele niebiznesowych grup internautów natomiast optują za tym, by ICANN utrzymała ducha "dawnego Internetu", by decyzje podejmować na zasadzie konsensusu przy możliwie szerokiej reprezentacji poszczególnych stron.

Uczestnicy spotkania różnili się także w kwestii meritum, czyli tego, w jaki sposób rozszerzać domeny najwyższego rzędu. Jedni byli za pozostawieniem obecnego status quo, drudzy zaś za akceptacją wszystkich propozycji rozszerzeń. Ta ostatnia propozycja byłaby jednak trudna do technicznej realizacji z uwagi na efektywność funkcjonowania serwerów DNS.

ICANN, grając nieco na zwłokę, przesunęła termin zgłaszania wniosków do końca 2000 r. Ile i jakie nowe rozszerzenia domen zostaną ostatecznie wybrane, na razie nie wiadomo. To istotny regres wobec dawnych propozycji wprowadzenia kilku nowych rozszerzeń. Nowe domeny pojawią się więc nie wcześniej niż w 2001 r. Zgłoszenie wniosku o bycie rejestratorem domen należących do nowego rozszerzenia wiązać się będzie z opłatą 50 tys. USD. "Rejestrujemy domeny należące do grupy .pl i nie zamierzamy rozszerzać pola swojej działalności, nie będziemy więc zgłaszać żadnych wniosków w tej sprawie" - mówi Artur Piechocki, prawnik Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, który był obecny na spotkaniu w Jokohamie. Zabrakło tam przedstawicieli polskiego rządu, co odróżniało nas od większości krajów.

Działalność ICANN niesie ze sobą niema-łe koszty i jednym z ważniejszych obszarów konfliktu jest obecnie wskazanie źródła finansowania tej organizacji. Dla ICANN najbardziej oczywistym "fundatorem" są rejestratorzy narodowych domen, którzy oczywiście są zależni od poprawnego funkcjonowania światowego systemu nazw domen, w tym serwerów najwyżej położonych w hierarchii DNS (tzw. root servers). Obsługę tych serwerów przekazano ICANN. Organizacja ta już wysłała faktury do wszystkich rejestratorów narodowych domen (np. powinien zapłacić kilkanaście tysięcy dolarów). Wysokość opłat jest uzależniona od liczby domen należących do danej grupy narodowej. "Trudność sprawia brak formalnych podstaw do wystawienia tych faktur, trzeba je bowiem traktować jako dotację" - twierdzi Artur Piechocki.

U nas lepiej

Rejestrowanie nazw domen rodzi coraz więcej sporów na tle ochrony własności intelektualnej, w szczególności chronionych znaków i marek handlowych. Nowy system nazw miałby mieć wpisany mechanizm rozwiązywania takich sporów na drodze pozasądowej. "W Stanach Zjednoczonych w rozwiązywaniu tego rodzaju sporów duży udział ma arbitraż - metoda nieporównanie częściej stosowana niż w Polsce. Będziemy jednak starali się to rozwiązanie wypromować także na naszym gruncie" - mówi Artur Piechocki. NASK planuje uproszczenie i skrócenie procedury rejestrowania nazw domen. Jeszcze w tym roku miałaby ona w całości odbywać się w trybie online (obecnie potwierdzenie chęci rejestracji należy przesłać faksem).

NASK przy rejestracji domeny sprawdza, czy dana nazwa znajduje się w bazie Urzędu Patentowego. Trudne do rozwiązania przypadki sporne to zgłoszenia dotyczące tych samych nazw. Proces rejestracji w Urzędzie Patentowych trwa obecnie aż 3 lata. W rezultacie nie wiadomo, której firmie należy przyznać domenę o takiej nazwie.

W Polsce domeny należące do .pl NASK rejestruje ze względów historycznych, bo w czasie, gdy przejął na siebie ten obowiązek, nie było innego operatora internetowego w Polsce. Teoretycznie powinna się tym zajmować reprezentacja "lokalnej społeczności internautów" wraz z przedstawicielami operatorów i rządu. Dotychczas zanotowano tylko jeden przypadek odebrania prawa do rejestracji nazw należących do domeny narodowej. Zdarzyło się to w Kambodży, gdzie rząd przejął te uprawnienia od jednej z działających w tym kraju firm.


TOP 200