Nie warto mieszać ról

Szefowie IT nie będą liderami cyfrowej transformacji w firmach. Cyfrowa gospodarka rodzi się z przesłanek ekonomicznych, a nie technologicznych, chociaż na technologiach mocno bazuje. Nie zmniejsza to jednak roli i znaczenia działów IT. Wręcz przeciwnie.

Ludzie od marketingu i PR-u w firmach technologicznych lubią hasła, które oddziałują na wyobraźnię i pobudzają emocje. Takim hasłem jest dzisiaj cyfrowa transformacja. Ma ono sugerować, że za sprawą technik cyfrowych mamy do czynienia z niespotykanymi dotąd, rewolucyjnymi wręcz zmianami, które zadecydują o dalszym kształcie gospodarki, społeczeństwa i cywilizacji. Kto się im nie podda, ten polegnie, np. straci zdolność konkurowania na rynku.

Tymczasem proces cyfrowej transformacji trwa już od dawna. Zaczął się wraz z zastosowaniami pierwszych komputerów. Stworzony w latach 1943-45 ENIAC narodził się z potrzeby obsłużenia rosnącej ilości obliczeń balistycznych dla artylerii. Zbudowanie elektronicznej maszyny liczącej było sposobem na rozwiązanie problemu, z którym nie można było sobie poradzić tradycyjnym metodami. W związku ze zwiększającym się apetytem armii na działa, żaden zespół rachmistrzów i matematyków nie był już w stanie obsłużyć obliczeń związanych z przygotowaniem artyleryjskich tablic balistycznych. Jak byśmy dzisiaj powiedzieli, ENIAC pozwolił uzyskać przewagę, której nie zapewniłoby już dalsze powiększanie zespołów liczących parametry dział.

Zobacz również:

Historia ENIAC-a pokazuje także właściwy rozkład ról, kompetencji i czynników sprawczych w procesach zachodzących z udziałem nowych technologii. Właśnie z udziałem, a nie za przyczyną, jak próbują to dzisiaj wmawiać wszystkim służby PR-owe firm technologicznych. Możliwości skonstruowania maszyny opartej na lampach elektronowych zespół uniwersytecki w Pensylwanii miał już w roku 1940. Dopiero pojawienie się konkretnych potrzeb ze strony wojska dało impuls do praktycznego wykorzystania istniejących rozwiązań technicznych i uruchomiło proces ich doskonalenia w celu zbudowania niezbędnego rozwiązania.

Podobnie sytuacja wygląda i dzisiaj. Tworzenie się tego, co nazywamy cyfrową gospodarką, to proces nieustannych interakcji, współzależności i relacji między potrzebami biznesowymi i uwarunkowaniami społeczno-ekonomicznymi a możliwościami oferowanymi przez nowe technologie. Nie jest prawdą, że nową rzeczywistość kreuje samo pojawienie się nowych rozwiązań technicznych. Nowa jakość rodzi się w wyniku ucierania się perspektyw otwierających (lub zamykających) nowe możliwości działania w konkretnych, istniejących realnie sytuacjach i okolicznościach.

Same narzędzia cyfrowe też przecież nie biorą się znikąd. Ich projektowanie i wytwarzanie jest tak samo pochodną kreatywności inżynierów, jak i efektem wsłuchiwania się przez producentów w potrzeby i oczekiwania użytkowników. Oprócz pierwiastka innowacyjności najnowsze technologie mają też bez wątpienia uzasadnione biznesowo komponenty umożliwiające im sprawne dopasowanie się do warunków otoczenia i wymogów potencjalnych użytkowników.

Technologia na usługach

Gdy dzisiaj architekci, inwestorzy i budowlańcy wykorzystują system BIM (Building Information Modelling), to nie dlatego, że oferuje on techniczne możliwości liczenia parametrów budowli. BIM jest potrzebny, by biznes budowlany był nadal opłacalny i efektywny. Inwestorzy chcą coraz bardziej złożonych i wymyślnych - zarówno pod względem użytkowym, technicznym, jak i estetycznym - projektów. Nowe budowle mają spełniać wiele unikatowych, indywidualnych, niepowtarzalnych potrzeb i oczekiwań właściciela i użytkownika. Muszą też sprostać surowym normom i reżimom technicznym.

Z jednej strony muszą być oszczędne energetycznie i przyjazne środowisku, a z drugiej gwarantować wygodne i efektywne korzystanie z przestrzeni mieszkalnych, biurowych czy przemysłowych. Ich realizacja musi być do tego ekonomicznie zoptymalizowana tak, aby można było osiągnąć wszystkie cele wynikające ze współczesnych oczekiwań i standardów, a jednocześnie nie ponosić nieuzasadnionych biznesowo kosztów. Możliwość współpracy wszystkich interesariuszy procesu budowlanego na każdym etapie jego realizacji sprawia, że system BIM dobrze wpisuje się w potrzeby związane z budową coraz bardziej skomplikowanych obiektów.

Również koncepcja Przemysłu 4.0 nie wzięła się tylko z oferowanych przez współczesne technologie możliwości integrowania wszystkich elementów procesu produkcyjnego. To w głównej mierze odpowiedź na zmieniające się potrzeby klientów, próba dostosowania sposobów produkcji do trendów rynkowych po stronie odbiorców. Klienci chcą dzisiaj zróżnicowanej, dopasowanej do wielorakich oczekiwań oferty, dającej możliwość swobodnego, indywidualnego wyboru. Wyzwaniem dla producentów jest zaspokojenie coraz bardziej zindywidualizowanych, spersonalizowanych a także wciąż zmieniających się pod wpływem chwilowej mody czy w efekcie działań marketingowych sprzedawców potrzeb konsumentów.

Docelowo produkcja masowa ma być zastąpiona przez masową indywidualizację. Przemysł 4.0 ma dawać możliwości wykonywania jak najmniejszych partii wyrobów, ostatecznie nawet pojedynczych produktów pod indywidualne potrzeby klienta. Bo właśnie tak daleko idącej indywidualizacji rynkowej oferty oczekują dzisiaj odbiorcy. Cyfrowe procesy sterowania bazujące na wszechstronnej wymianie informacji mają zapewnić możliwość modyfikacji wytwarzanego wyrobu na każdym niemalże etapie produkcji zgodnie z życzeniami klienta. A przy tym jeszcze powinny zagwarantować daleko idącą optymalizację kosztów wytwarzania.

Z kolei rozwiązania proponowane przez spółki z branży FinTech czy cyfrowe usługi oferowane przez same banki, to w dużej mierze reakcja na zmiany dokonujące się na rynku pracy i zatrudnienia. Nie mamy już czasu chodzić do oddziałów bankowych, bo coraz więcej pracujemy, a jak nie pracujemy, to podróżujemy. Jest też coraz większa grupa cyfrowych nomadów, którzy łączą pracę z podróżowaniem. W modelu gig economy coraz powszechniejsza staje się praca od projektu do projektu.

Mobilność w coraz większym stopniu wpływa nie tylko na nasze życie prywatne ale też decyduje o modelu pracy zawodowej. Coraz więcej osób może i chce ją wykonywać z dowolnego miejsca na świecie, bez wiązania się na stałe z jednym pracodawcą i przebywania w jednym miejscu. Dla tych ludzi potrzeba rozwiązań, które pozwolą im sprawnie zarządzać swoimi finansami bez względu na czas i miejsce przebywania. Odpowiedzią na te potrzeby są właśnie projekty z pogranicza bankowości i technologii.

Specjalista coraz bardziej poszukiwany

W cyfrowej transformacji wygrają ci, którzy potrafią dostrzec nowe trendy społeczne i biznesowe, zidentyfikować rodzące się potrzeby aktualnych lub potencjalnych klientów i zaoferować im adekwatne do ich oczekiwań, wymagań i preferencji rozwiązania. W związku z dużym nasyceniem technologicznym środowiska życia współczesnego człowieka, będą to często właśnie rozwiązania znalezione wśród możliwości oferowanych przez dostępne technologie informacyjno-komunikacyjne. Żeby spełnić swoją rolę, będę one musiały być też jednak odpowiednio wpisane w kontekst wyzwań i warunków życia ich odbiorców.

Poszukiwanie tych rozwiązań będzie raczej zadaniem ludzi zajmujących się prowadzeniem biznesu niż osób odpowiedzialnych za techniczną obsługę i utrzymanie systemów informatycznych. Zauważenie w nowych technologiach potencjału biznesowego, adekwatnego do wyzwań cyfrowej gospodarki, to generalnie sprawa menedżerów i liderów firm, a nie specjalistów od rozwiązań technicznych. Chociaż, oczywiście, wyjątki od tej reguły są jak najbardziej możliwe.

Czy to oznacza, że rola szefów i całych działów IT w organizacjach będzie pomniejszana lub marginalizowana? Nie! Może być wręcz przeciwnie! Do sprawnego funkcjonowania cyfrowej gospodarki będzie potrzebna mocna, coraz bardziej skomplikowana i zaawansowana technologicznie cyfrowa infrastruktura. Do jej tworzenia i obsługi będą potrzebni ludzie z działów IT dysponujący unikalną wiedzą gwarantującą sprawne, nieprzerwane funkcjonowanie bazy infrastrukturalnej.

W ślad za rozwojem cyfrowej gospodarki cyfrowa infrastruktura będzie również coraz bardziej rozbudowywana. Będzie się stawać coraz bardziej złożona i wszechobecna. Do jej obsługi będzie potrzebna coraz bardziej zaawansowana, ekspercka wiedza. Takiej wiedzy będą mogli dostarczyć właśnie ludzie z działów IT. Cyfrowa gospodarka będzie ich umiejętności i kompetencji coraz bardziej potrzebować. Bez względu na to, gdzie konkretnie umowny dział IT będzie umiejscowiony – w wewnętrznych strukturach firmy czy u dostawcy usług z chmury.

O jego ulokowaniu będzie często decydował rachunek ekonomiczny firmy, na który CIO nie będzie miał wpływu. Co więcej, to spozycjonowanie może się zmieniać w zależności od potrzeb lub uwarunkowań biznesowych. Już dzisiaj znane są przykłady firm, które raz stawiają na rozbudowę własnych zasobów do przetwarzania danych, a potem, gdy staje się to bardziej opłacalne, kierują się w stronę wykorzystania mocy obliczeniowych w chmurze. A potem znowu wracają do własnego centrum danych.

W trosce o zapewnienie sprawności funkcjonowania cyfrowego środowiska organizacji nie ma sensu oczekiwać ani od szefów IT, ani od specjalistów pracujących w działach IT stricte biznesowej aktywności. To raczej od strony biznesowej należy oczekiwać większego rozeznania potencjału ekonomicznego tkwiącego w nowych technologiach informacyjno-komunikacyjnych, internecie rzeczy, analityce biznesowej, chmurze obliczeniowej itp. Tym bardziej, że te technologie stają się integralną częścią zarówno otoczenia biznesowego jak i rzeczywistości społecznej współczesnego człowieka. To nie jest równoznaczne z oczekiwaniem od menedżerów i ludzi biznesu wiedzy technicznej na temat funkcjonowania tych technologii i rozwiązań. Chodzi raczej o świadomości możliwości ich zastosowania i wykorzystania.

Przy takim podejściu nie będzie niczym wyjątkowym wdrażanie bezpośrednio przez działy biznesowe aplikacji i systemów wspierających ich pracę, np. systemów analitycznych w departamentach sprzedaży czy marketingu. Zupełnie naturalną rzeczą stanie się, że dział IT będzie się tylko zajmował technicznym wsparciem funkcjonowania aplikacji a decyzje o zakupie i wykorzystaniu takiego narzędzia będą poza jego kompetencjami, w strukturze biznesowej firmy. Tak zresztą w wielu firmach już się dzisiaj dzieje.

Każdemu według zadań

Proces cyfrowej transformacji będzie przebiegał sprawnie, jeśli w organizacjach zostanie zachowany sensowny podział zadań. Nie można od specjalistów IT wymagać umiejętności i kompetencji, które nie są im z natury rzeczy przypisane. Wielu analityków wmawia dzisiaj ludziom z działów IT, że rola technicznego wsparcia i utrzymania zaplecza dla sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstw to za mało dla zachowania ich znaczącego miejsca w firmie. Że ich troska o zapewnienie sprawnego działania centrum danych, sieci, bezproblemowego funkcjonowania serwerów i aplikacji, serwisowania urządzeń końcowych i infrastrukturalnych nie wystarczy dla zagwarantowania im odpowiedniej pozycji w procesie cyfrowej transformacji. Szefom IT proponuje się, by stali się aktywnymi inicjatorami i liderami zmian biznesowych w przedsiębiorstwach.

To niepotrzebne i nierealne oczekiwania. Oczywiście, nikt szefa IT nie zwolni od aktywnego udziału w projektach biznesowych w celu wspierania zasobami swojego działu realizacji celów biznesowych. Właściwą rolą IT nie jest jednak inicjowanie działań stricte biznesowych. Jego zadaniem jest i powinno pozostać dbanie o skuteczne funkcjonowanie infrastruktury cyfrowej organizacji. To bardzo odpowiedzialne zadanie i wcale nie powinno umniejszać roli ani samego CIO, ani całego działu IT. Bez względu na to, gdzie ta infrastruktura i jej obsługa będzie się faktycznie w danym momencie znajdować, na miejscu w firmie czy częściowo chociażby w chmurze u zewnętrznego dostawcy. W każdym przypadku odpowiedzialność służb informatycznych organizacji jest nie do przecenienia.

Jeśli ICT będzie stawać się coraz bardziej niezbędną infrastrukturą to bardzo prawdopodobne, że tak jak wiele innych infrastruktur, będzie w coraz większym stopniu dostarczana prze zewnętrznych, wyspecjalizowanych w jej obsłudze operatorów. Prognozy co do rosnącego znaczenia usług chmurowych mogą być jak najbardziej uzasadnione. Być może, w związku z tym, wewnętrzne działy IT będą musiały działać bardziej elastycznie, aby świadczyć swoje usługi zgodnie ze zmieniającymi się pod wpływem dynamiki gry rynkowej potrzebami ze strony użytkowników biznesowych. Nie zmienia to jednak faktu, że zadaniem specjalistów od IT będzie techniczna obsługa systemów i rozwiązań pracujących na rzecz cyfrowego biznesu i zarządzających nim menedżerów. I nie powinno to być wcale powodem do umniejszania roli i znaczenia działu IT w organizacji. Wręcz przeciwnie, jeżeli tezę o cyfrowej transformacji uznamy za prawdziwą, to utrzymanie umożliwiającej działanie w cyfrowym otoczeniu infrastruktury będzie się stawać coraz ważniejsze.


TOP 200