"Nie płać cła - kupuj via EWG"

Trafił do nas kuriozalny dokument z oględzin komputera PC AT, 16 MHz, rzekomo wyprodukowanego w EWG i tak właśnie reklamowanego przez jego polskiego dystrybutora.

Trafił do nas kuriozalny dokument z oględzin komputera PC AT, 16 MHz, rzekomo wyprodukowanego w EWG i tak właśnie reklamowanego przez jego polskiego dystrybutora. Po dokładnym obejrzeniu wnętrza komputera okazało się, że wszystkie jego podzespoły (za wyjątkiem procesora, wykonanego w USA przez AMD, sterownika klawiatury i BIOS-u, także produkcji USA) są wyprodukowane w Korei (płyta główna, monitor), Malezji (dysk twardy), Tajlandii (stacja dysków elastycznych 3,5 cala) na Taiwanie (obudowa, klawiatura, karta Multi I/O), Filipinach (napęd dyskietek 5,25 cala) lub w Hongkongu (karta SVGA). Jedyną rzeczą z całą pewnością dołożoną do komputera w EWG (ale niekoniecznie tam wyprodukowaną) jest nalepka "Made in ..." (tu jeden z krajów EWG).

Dystrybutor naturalnie nie zapłacił cła od komputera, ale za to żąda wyższej ceny za komputer podobno wysokiej jakości, bo to przecież produkt przyzwoity, nie żaden dalekowschodni "chłam". Szlachetnego pochodzenia nie równoważy jednak fakt, że w komputerze nie daje się zainstalować sterownik pamięci rozszerzonej HIMEM.SYS, a w efekcie niemożliwe jest także zainstalowanie Windows.

Możemy się domyślać, że na skutek bezsensowności polskich przepisów celnych napychamy kabzę nie tylko nieuczciwemu polskiemu dystrybutorowi tego sprzętu, ale także nieznanej nam firmie z jakiegoś kraju EWG, której cała działalność sprowadza się do dołożenia naklejki "Made in ...", skierowaniu przesyłki do Polski i pobraniu prowizji za tę operację. Nie mamy podstaw aby sugerować, że operację tę wykonuje polski dystrybutor sprzętu przez swój oddział na Zachodzie Europy lub przez podstawione osoby. Ale nawet jeśli tak nie jest, to popełnia on ewidentne przestępstwo celne i żeruje na dobrej wierze polskich nabywców, przekonanych, że kupują sprzęt wyższej jakości niż produkty dalekowschodnie.

Nie wiemy, czy ten przypadek jest odosobniony, czy też istnieje więcej polskich firm, postępujących w podobnie nieuczciwy sposób. Najwyższy jednak czas, aby polskie przepisy celne uwzględniły fakt, że przeważająca większość komputerów sprzedawanya w Polsce, nie jest produkowanych w Europie. Może należałoby wreszcie ustalić udział procentowy podzespołów wyprodukowanych w EWG, uprawniający do korzystania z ulg celnych. Jedynie nieliczni producenci mogą z całym spokojem mówić, że ich produkt zawiera więcej niż np. 50% części pochodzących z EWG.