Nie jesteśmy znikąd

Branża IT w Polsce przeżywa okres intensywnego rozkwitu, a dość wysoki poziom eksportu usług może sobie poczytywać za sukces. Wciąż jednak nie posiadamy produktów rozpoznawalnych w skali światowej. Może zmianę tego stanu rzeczy powinniśmy wszyscy przyjąć jako wyzwanie? – mówi Remigiusz Efinowicz, Managing Partner w firmie HICRON sp. z o.o

Niektóre aktualne trendy technologiczne bardzo zajmują komentatorów rynku i analityków, ale czy na wszystkie warto natychmiast reagować w sensie biznesowym?

O niektórych z wdrażanych obecnie innowacjach można powiedzieć, że zmieniają świat i mają duży wpływ na życie ludzi. Chodzi mi głównie o rozwiązania, które wiążą się ze sztuczną inteligencją, bo to ona jest obecnie dominującym na rynku trendem. Widzimy nie tylko coraz szersze potrzeby, ale i możliwości jej zastosowania, zwłaszcza w sytuacjach wynikających wprost z wyzwań sytuacji gospodarczej. Wystarczy spojrzeć np. na ograniczenia rynku pracy związane z trudnościami w pozyskiwaniu specjalistów. Sztuczna inteligencja okazuje się w takich sytuacjach jednym ze skutecznych rozwiązań pomagających w stałej optymalizacji działania firm, umożliwiając przede wszystkim podniesienie poziomu automatyzacji procesów biznesowych. W ostatnich latach mamy do czynienia z niezwykle szybkim rozwojem nowoczesnych technologii informatycznych. Jednak wydaje mi się, że większości firm niestety trudno jest nadążyć za tempem tego rozwoju. Część świadomie z nich nie korzysta lub korzysta ostrożnie i po gruntownym namyśle.

Jakie wnioski wyciągacie z tego na własny użytek?

Dbamy o to, by starannie adresować nasz przekaz, pamiętając na jakim rynku działamy oraz kto jest naszym odbiorcą. Dostarczamy tak naprawdę rozwiązania biznesowe, a technologie musimy adaptować na tyle skutecznie, by mogły być wykorzystywane przez naszych klientów, którzy mają różne wyzwania. Na tym się właśnie skupiamy: na adaptowaniu tego, co nasi klienci będą w stanie stosować i co przyniesie im wymierną korzyść w zakresie ich potrzeb. Muszę też podkreślić, że mówiąc o trendach, spotykamy się z pewnego rodzaju trudnością, bo z jednej strony zależy nam na tym, by być postrzeganym jako firma innowacyjna, wrażliwa na pojawiające się innowacje. Ale z drugiej strony, wdrażając te technologie, bardzo nam zależy na bezpieczeństwie naszych klientów, co w przypadku wdrażania rozwiązań innowacyjnych wymaga naprawdę dużej uwagi. Staramy się zatem tak wszystkim zarządzać, by, mówiąc potocznie, inwestycje te nie były przestrzelone. Nawet gdy coś jest aktualnym i modnym trendem, staramy się najpierw ocenić, czy ta technologia ma szanse utrzymać się w realiach naszych klientów. Te inwestycje wiążą się z poważnymi wydatkami, dlatego bezpieczeństwo inwestycji naszych klientów ma dla nas istotne znaczenie. Oczywiście, cieszymy się, gdy jest szansa, by zaimplementować u klienta jakieś wysoce innowacyjne rozwiązanie, możemy nawet wtedy na zasadach partnerstwa częściowo współfinansować tego rodzaju ryzyko, żeby wspólnie z klientem zdobyć cenne doświadczenie.

W jakim momencie jest dzisiaj branża IT w naszym kraju?

Branża IT w Polsce przeżywa okres intensywnego rozkwitu i stała się motorem naszej gospodarki. Ważnym elementem jest w tym kontekście dość wysoki poziom eksportu polskich usług IT. Myślę, że możemy sobie to poczytywać jako duży sukces zarówno w sensie osiąganych wyników, jak i w obszarze pozytywnego postrzegania nas przez zagraniczne firmy. Z kolei za minus trzeba chyba przyjąć fakt, że jako branża wciąż nie posiadamy produktów rozpoznawalnych w skali światowej. Może zmianę tego stanu rzeczy powinniśmy wszyscy przyjąć jako wyzwanie?

Jednym z obszarów rynku, szczególnie dla Państwa ważnych, jest motoryzacja. Jak ocenia Pan jej wrażliwość na implementację nowoczesnych technologii?

W ostatnich latach branża motoryzacyjna była świadkiem istotnej ewolucji, która następowała właśnie na bazie postępu technologicznego. Samochody, którymi jeździmy dzisiaj, znacznie różnią się od tych, jakimi jeździliśmy jeszcze kilka lat temu. Dziś nowoczesne pojazdy są stale połączone z siecią, na bieżąco monitorowane, a zebrane w ten sposób dane przetwarzane są w chmurze. Samochody te wyposażone są też w wiele systemów, które zapewniają bezpieczeństwo ludzi zarówno nimi podróżujących, jak i innych uczestników ruchu. Z drugiej strony mamy do czynienia z ciekawym aspektem systemów logistycznych, umożliwiających dostarczanie komponentów potrzebnych do produkcji samochodów dokładnie w tym momencie, w którym samochód jest produkowany. Dzięki temu możemy mówić o czymś tak istotnym jak możliwość redukowania stanów magazynowych. Produkty są dziś magazynowane w zasadzie tylko wtedy, gdy znajdują się w podróży między poddostawcą a miejscem montażu. Ten łańcuch logistyczny jest optymalizowany również w zakresie naprawy pojazdów, bo dzięki nowoczesnym rozwiązaniom logistycznym można minimalizować również stany magazynowe części zamiennych, koniecznych do normalnego przebiegu procesu serwisowania. Optymalizacja rozwiązań w łańcuchu logistycznym to jest właśnie nasza działka. Naszymi głównymi klientami są producenci samochodów oraz sieci dystrybucyjne i serwisowe. Jest to m.in. Grupa Volkswagena na rynku niemieckim, na którym odnotowujemy 23% całego naszego wolumenu sprzedaży. Wśród innych firm są chociażby liczni dystrybutorzy takich marek, jak: Toyota, Lexus czy Subaru.

Należycie do tych polskich firm, które postanowiły śmiało zapuścić się na Zachód, by tam realizować swój biznes. Co trzeba wiedzieć i potrafić robić, by z takiej wyprawy nie powrócić na tarczy?

Nie jesteśmy znikąd

Temat międzynarodowej ekspansji był dla nas kluczowym elementem strategii od samego początku. Na zagranicznych rynkach osiągnęliśmy też stosunkowo dużą rozpoznawalność jako dostawca usług dla wybranych obszarów branży automotive. Ten wizerunek pomaga nam w dalszym rozwoju, bo nie jesteśmy firmą znikąd. Zdołaliśmy się wyspecjalizować w konkretnych rozwiązaniach, mamy unikalne kompetencje i bezustannie je rozwijamy. Myślę, że to właśnie ta wartość – unikalność kompetencji – na początku bardzo nam pomagała. Klient, który szuka rozwiązania dla swojego problemu biznesowego, bardzo szybko jest w stanie zorientować się, czy ma do czynienia ze specjalistami, którzy w jego dziedzinie potrafią się odnaleźć i są w stanie zrozumieć jego wyzwania. Oczywiście, zawsze musieliśmy konkurować z lokalnymi dostawcami, którzy często mieli wiele przewag wynikających choćby z ułatwień logistycznych, mniejszych barier kulturowych czy w pewnych obszarach świata także bariery językowej. Jednak finalnie dla klienta najważniejsze okazują się rzeczy związane właśnie z kompetencjami: doświadczenie, wiedza i zrozumienie potrzeb biznesowych.

Zagranicę traktujecie Państwo z dużą uwagą, od niej wszystko się w Hicronie zaczęło, ale nie jest przecież tak, że polski rynek to dla Was mniej istotny obszar?

Ależ skąd! W strategii firmy lokalizacja w Polsce jest bardzo ważna. Centrala naszej firmy znajduje się we Wrocławiu, który na mapie naszego kraju miał szansę wybić się jako mocny ośrodek IT. To tutaj produkowano pierwsze komputery Odra, to tutaj prężnie działało Elwro, a Politechnika Wrocławska kształciła i nadal kształci kadry dla biznesu. Ta eksplozja nadal trwa. W pewnych krajach Wrocław jest postrzegany jako europejska Dolina Krzemowa, co jakiś czas temu osobiście usłyszałem w jednym z programów biznesowych telewizji holenderskiej. Jesteśmy członkiem Dolnośląskiego Klastra Motoryzacyjnego, współpracujemy z firmami z Wielkopolski, które są przedstawicielami zachodnich producentów. Ale też działamy z polskimi producentami, co cieszy nas szczególnie, bo po wielu latach prób i wysiłków udało nam się także na naszym rynku zbudować zaufanie dla naszego doświadczenia. To otwiera spore możliwości, tym bardziej że mówimy nie tylko o producentach samochodów osobowych. Współpracujemy przecież także z producentami ciężarówek, autobusów, przyczep czy innego rodzaju pojazdów specjalnych.

Nie jesteśmy znikąd