Najważniejsza jest umiejętność czytania

Przebywając w siedzibie firmy Estymator trudno uwierzyć, że zatrudnia ona całą armię ludzi we wszystkich częściach Polski. W biurze w centrum Warszawy jest cicho i spokojnie.

Przebywając w siedzibie firmy Estymator trudno uwierzyć, że zatrudnia ona całą armię ludzi we wszystkich częściach Polski. W biurze w centrum Warszawy jest cicho i spokojnie.

"W pracy" jest tylko jedna osoba - dr Jacek Chołoniewski, właściciel i dyrektor w jednej osobie. Chętnie godzi się na rozmowę, bo "telepracodawca też czuje się trochę osamotniony i wyalienowany, gdy nie otacza go na co dzień grupa stałych pracowników" - tak charakteryzuje swoją sytuację.

Uczciwy i sumienny

Estymator zajmuje się od dwunastu lat badaniami rynku i opinii społecznej. Od dwóch lat zatrudnia na umowę o dzieło 200 ankieterów w całej Polsce. Kontakt z nimi odbywa się wyłącznie drogą elektroniczną. Poprzez e-mail dostają oni zadanie do wykonania i w ten sam sposób przesyłają wyniki swojej pracy. Tak samo odbywa się również rekrutacja chętnych do pracy. Osoby, które odpowiedzą na ogłoszenie zamieszczone w którymś z portali internetowych, otrzymują formularz zgłoszeniowy do wypełnienia. Zostają tylko ci, którzy zrobią to dokładnie według załączonej instrukcji. Potem muszą przejść jeszcze test polegający na wykonaniu prostego, typowego zadania. Ci, którzy zostaną ostatecznie zakwalifikowani, muszą wykazać się posiadaniem komputera z dostępem do Internetu i telefonu komórkowego. Wtedy dostają specjalne oprogramowanie, do którego wpisują wyniki z ankiet i wysyłają e-mailem do firmy.

"Proces rekrutacji ma dla nas kluczowe znaczenie. Nie wszyscy chętni posiadają predyspozycje niezbędne do takiej pracy" - mówi Jacek Chołoniewski. Jego zdaniem najważniejszą cechą ankietera telepracownika jest umiejętność uważnego czytania pisemnych instrukcji. Trzeba dobrze zrozumieć ich treść, by potem móc wykonać zadanie dokładnie według zawartych w nich objaśnień i wskazówek. Ważna jest też uczciwość i dotrzymywanie terminów. Z pewnością łatwiej jest tym, którzy potrafią się samodyscyplinować, samoorganizować, nie potrzebują być stale motywowani i nadzorowani przez kogoś innego. "Telepracownik nie może zawieść. Nie można go na co dzień kontrolować, więc trzeba mieć pewność, że na czas wywiąże się ze swoich obowiązków" - wyjaśnia Jacek Chołoniewski. Od swoich ankieterów oczekuje jednak również tego, że gdy pojawią się jakiekolwiek problemy, będą go natychmiast o tym informować, by można było w porę zaradzić rysującym się trudnościom.

Taka forma zatrudnienia nakłada też specyficzne obowiązki na telepracodawcę. Musi on umieć konstruować jasne, precyzyjne, jednoznaczne instrukcje i wskazówki. Powinien dokładnie i starannie przygotowywać materiały dla wykonawców. Ważne, by na czas dostarczał im pracę. Sam musi być przykładem dokładności, staranności i punktualności. Powinien być łatwo dostępny dla pracowników, by w razie potrzeby mogli się szybko z nim skontaktować poprzez e-mail, telefon czy faks. Wskazane jest również, aby na bieżąco informował pracowników o jakości ich pracy, w razie potrzeby chwalił lub ganił. Bezwzględnie musi płacić w terminie za wykonaną pracę. W Estymatorze pieniądze są przelewane na konta zleceniobiorców za pośrednictwem bankowości elektronicznej.

Mniej podatków, więcej łączy

Jacek Chołoniewski zdecydował się na zdalną współpracę z ankieterami, kiedy otrzymał zlecenie, którego wykonanie tradycyjnymi sposobami byłoby nieopłacalne. Gdy okazało się, że Internet może być skutecznym narzędziem do organizacji badań, postanowił w całości przestawić działalność swojej firmy na ten rodzaj zatrudnienia. "Dzięki temu możliwe jest zapewnienie lepszej jakości badań przy niższych cenach, co podnosi konkurencyjność firmy na rynku" - tłumaczy Jacek Chołoniewski.

Znika konieczność utrzymywania średniego szczebla zarządzania. Kontakt z pracownikami odbywa się bez pośredników, koordynatorzy też są telepracownikami.

Dodatkowa korzyść jest taka, że informacje docierające prosto do ankieterów nie są po drodze zniekształcane przez interpretacje koordynatorów. Dzięki temu pracodawca ma też mniej pracy, a zyskany w ten sposób czas może poświęcić na szukanie nowych zamówień.

Zdaniem Jacka Chołoniewskiego nie ma potrzeby tworzenia osobnych, specjalnych regulacji prawnych dla telepracy. Obowiązujący u nas kodeks pracy i tak zawiera, w jego opinii, zbyt wiele przepisów krępujących swobodę pracodawcy. "Umowa o dzieło w takich sytuacjach jak nasza jest zupełnie wystarczająca" - mówi właściciel Estymatora. Uważa, że żadne regulacje nic by tu nie zmieniły, mogłyby nawet pogorszyć sytuację. "Zasada jest prosta: albo się to opłaca pracodawcy i pracownikowi, albo nie" - twierdzi Jacek Chołoniewski. Ważniejsze, jego zdaniem, byłoby uproszczenie systemu podatkowego i zmniejszenie obciążeń fiskalnych, by coraz więcej ludzi decydowało się na podejmowanie działalności na własny rachunek.

Do rozwoju telepracy przyczyniłyby się też z pewnością inwestycje w infrastrukturę telekomunikacyjną. Dzisiaj Estymator ma największe problemy ze znalezieniem ankieterów tam, gdzie telepraca wydaje się bardzo potrzebna, czyli na terenach wiejskich. Ludzie tam albo nie mają w ogóle dostępu do Internetu, albo jest on dla nich zdecydowanie za drogi.


TOP 200